26 września 2016

Orteza dynamiczna Dunag 2- spotkanie :)

Pomysł zrodził się "przy okazji".

Kilka ładnych miesięcy temu, jeszcze długo przed wakacjami, podczas omawiania postępów i potrzeb rehabilitacyjnych Ignasia z jedną z Pań fizjoterapeutek padło zdanie, od którego wszystko właściwie się zaczęło... Zdanie o tym, że warto by było sprowadzić kombinezon Dunag 2 do naszego miasta, tak by Ignaś mógł w nim ćwiczyć nieco częściej, niż jedynie raz w tygodniu podczas odwiedzin w Ośrodku Hipoterapii w Bukowinie....

Niespecjalnie wówczas zapałałam entuzjazmem do tej idei, wręcz nawet w głębi ducha poczułam niechęć i opór przed kolejnym zabiegiem rehabilitacyjnym, czekającym naszego i tak już zapracowanego pięciolatka, jednak myśl rzucona w eter, powoli kiełkowała i przebiła się pewnym pomysłem na powierzchnię...

Przed wakacjami  zaczęłam prowadzić rozmowy wstępne... Właściwie byliśmy już wówczas skłonni kupić wspomniany kombinezon rehabilitacyjny (czyli fachowo nazywając: Ortezę Dynamiczną Dunag 2) do użytku naszego syna, ale pomyślałam, że przecież po pierwsze nie wiem, kto mógłby go upinać u nas na miejscu (i ćwiczyć z nim), a po drugie szkoda byłoby, żeby taki sprzęt - wykorzystany raz czy dwa w tygodniu- resztę czasu wisiał na przysłowiowym kołku i pokrywał  się kurzem...

Zadzwoniłam, gdzie trzeba, wypytałam o szczegóły i pomyślałam, że warto by zorganizować jakieś większe spotkanie, bo a nuż inni rodzice niepełnosprawnych dzieci byliby zainteresowani taką metodą rehabilitacyjną...

Życie podpowiedziało resztę :)

I oto, po wstępnych ustaleniach i kilku przyjemnych rozmowach, miło mi poinformować, że owszem, orteza dynamiczna Dunag 2 wkrótce pojawi się w naszej okolicy. Na początku faktycznie będzie z niej korzystał Ignacy, pracując z Paniami fizjoterapeutkami z zaprzyjaźnionego Reh4U, ale temat jest bardzo dynamicznie rozwijający się :) Niewykluczone, że niebawem inne dzieci również będą mogły korzystać z tej formy fizjoterapii, która dosłownie pomogła mu stanąć na nogi... 

Z tej również okazji już 11 października br właśnie w siedzibie Reh4U odbędzie się otwarte spotkanie warsztatowo-pokazowe z udziałem zainteresowanych pacjentów oraz twórcy ortezy- Pana Roberta Kwiatkowskiego. Będzie można poznać metodę, wypróbować kombinezon, zadać milion pytań i poznać szerokie możliwości zastosowania rehabilitacyjnego ortezy w pracy z dziećmi i ... dorosłymi.

Jeśli ktokolwiek z Was jest zainteresowany udziałem w tym spotkaniu, serdecznie zapraszamy! Taka okazja specjalnie często się nie zdarza ;) Być może tak blisko już się nie pojawi...


O ortezie i jej zastosowaniu można poczytać tu: 
http://www.ottoprodent.pl/index.php?p=8

lub tu:

http://hipoterapia.pl/kombinezon-dunag.html

tudzież u samego twórcy ortezy, czyli tutaj:

http://rob-reh.pl/prezentacja_ortezy.html


Wszystkie szczegóły dotyczące spotkania podane są na plakacie....





a ja, w imieniu organizatorów spotkania, serdecznie zapraszam :) 

21 września 2016

Ona ma pecha...

Przychodzi kilka razy w tygodniu. Z pięterka, znad parujących garnków lub talerzy, ściąga mnie odgłos dzwonka do drzwi, gdzieś około godziny 15:00. Gdy zaglądam przez szybę, widzę jej purpurową czuprynę. Susie - klik, klik.

-"Dzień dobry"- westchnienie, zaczerpnięcie oddechu, by głos zabrzmiał nieco czulej i dramatyczniej- "Proszę Pani, czy mogę się dziś pobawić z Ignasiem?"...

Nadal z nami jest.
Szaleje z dziećmi w ogrodzie lub bawi się w podróżowanie. Ma nieskończoną cierpliwość do Ignaca. Chodzimy razem na spacery lub na lody, albo na plac zabaw do parku. Lubię żartować, w odpowiedzi na zaciekawione spojrzenia, że to "moja córka z poprzedniego małżeństwa" :D...

Świetnie się ROZUMIE z Ignasiem. Zna jego mowę, idealnie potrafi posterować zabawą lub się w nią wkomponować, jeśli akurat Ignacy ma swój plan. Czasem zadaje pytanie, albo opowiada, co u niej w szkole. Jest słodka. Czuła. Rozważna. Dziecięca. Ułożona. Ciekawa. Cierpliwa i wyrozumiała.

- Ale Ona ma pecha- westchnął kiedyś Tata- na całej ulicy został jej tylko jeden kolega. I w dodatku niepełnosprawny...

-Pecha?- kompletnie nie zrozumiałam takiej perspektywy męża- Kochanie, ona ma SZCZĘŚCIE. Już nigdy w życiu nie będzie się bała/ wstydziła/ unikała czy krępowała niepełnosprawnych ludzi. - wypaliłam bez chwili zastanowienia.

I poczułam się dumna z siebie. Bo naprawdę od razu tak pomyślałam :)

20 września 2016

Zielone światło

Jakby nie było, codziennie myślę, że znów tu nie zajrzałam, a powinnam była :)

Powinnam, gdyż dzieje się tyle różności, że aż szkoda, żebyście o tym nie wiedzieli.

No bo na przykład:

mamy zielone światło na dalszą rehabilitację. Cel na fizjoterapię jest następujący: gorset głębokich mięśni brzucha. Początkowo w leżeniu, aż dojdziemy do pozycji tzw wertykalnych ;) Wszystko z tyłopochyleniem miednicy. Tak trochę Ignasiowi na złość, gdyż ten akurat preferuje przodopochylenie :) Niech się napoci, Dziecina ;)

Jednocześnie Pani doktor pochwaliła i jazdę na rowerze, jako wielce pożądane ćwiczenie, jak i ogólną formę Ignacego, jak na tak "doświadczone ostatnio" dziecko...

Jeśli hipoterapia to jeno w pozycji leżącej (czyli temat do przemyślenia, bo nie wyobrażam sobie szczerze Ignasia, który tuli się do sierści konika :D ), zaś praca w ortezach dynamicznych- przy odpowiednim upięciu, odciążającym lędźwie- jak najbardziej ok.

I plan na 2017: rezonans kręgosłupa. Co przy powtórkowym rezonansie mózgu, który w sumie znów powinniśmy kontrolnie wykonać, daje nam niezły target do realizacji.


Albo taki sentymencik, dajmy na to:

wiem, że pukniecie się w czoło. Albo przynajmniej przy dobrych układach zrobicie minę jak przy kęsie świeżo zerwanej z drzewa papierówki. Ale fakty są następujące... Przeszło tydzień temu miałam sen.
Nie. Nie ten o wygranej w totka z siedmiocyfrowym nadrukiem. Ani też ten o wyjeździe na Mauritius ;) 
Śniło mi się trywialnie, że Ignacy skacze :P

No i wczoraj, wracając z przedszkola, ten sen się ziścił. Zobaczcie :)


(Dla wyjątkowo wyrozumiałych Czytelników napiszę uzupełniająco, że takich snów miałam w ostatniej pięciolatce więcej... O tym, jak truję maleńkiego Ignasia mlekiem z piersi - nr 1; o tym, że Ignaś chodzi - nr. 2; o tym, że Ignaś mówi- nr.3. I do kompletu ten sprzed kilku dni- o skakaniu- uzupełniają pulę moich proroczych wizji :DDDD. Czy też raczej głęboko zakorzenionych pragnień ;) ).


PS. Nie macie wrażenia, że nie doceniamy tego, co mamy? Ot, choćby taki podskok?.... Łatwizna, prawda?

:)