21 marca 2012

***

A dziś trochę leniwie i krótko. Dzień jak co dzień. Tym razem udał nam się mini-spacer (mini, bo wiało i Iggy chowany w wózku chyba zdecydowanie lepiej to znosił, niż ja). Nie byliśmy na zajęciach, bo Pani zachorowała (życzymy szybkiego powrotu do zdrowia:)) W ogóle tydzień zaczął się leniwie, ale wkrótce się to zmieni, bo w czwartek już reha.

Pani od wizyt domowych się nie podjęła, ze względu na brak czasu (rozumiem). Ale dała mi  kontakt do kolejnej Pani. Zadzwoniłam, porozmawiałam, czekam na info. Mam nadzieję, że jednak się uda. Jak nie teraz, to trochę później.

Poza tym zaczytałam się w różnych blogach, w ramach relaksu, i znów nabrałam siły i dystansu (wczoraj chyba mi go trochę brakło, niestety...).  Podziwiam innych Rodziców.

A Ignaś? Już spokojnie śpi, choć coś go wybudza znienacka i krzyczy rozdzierająco. Czyżby to dzisiejsze menu??? Za to przed zaśnięciem przesłodko bawił się smoczkiem, wyrzucając go i wsuwając do ust (przy użyciu DWÓCH rączek jednocześnie!) i śpiewał swoje piosenki na dobranoc. Wzruszające to było.

dobranoc.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz