Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2012

Słonecznie...

Obraz
Owocowe drzewa zakwitły w mgnieniu oka. Kwietniówka- majówka:)....

Korzyścią z pisania bloga jest systematyczność w robieniu fotografii i zgrywaniu ich do komputera:)  Przez pierwszy rok życia Iggiego był on najrzadziej fotografowanym naszym chłopcem. Pogrążeni w depresji jakiejś dziwacznej, zapominaliśmy o tym, by pstrykać mu zdjęcia. Ale z drugiej strony może wynikało to z tego, że ileż można robić fotek dziecku, które właściwie tylko śpi i leży? W szpitalnym łóżeczku?

Teraz jest zupełnie inaczej. Ignac z tygodnia na tydzień pięknieje i ożywa na naszych oczach. Czy pisałam wam o naszym najnowszym odkryciu? Oczywiście, że nie! Bo ono dziś wybuchło, pojawiło się z niezwyczajną dotychczas wyrazistością. A mianowicie Iggi zaczyna ćwiczyć podnoszenie się do siadu. Strasznie się rwie! Spina się z całych sił i próbuje usiąść z pozycji leżącej. Pamiętam naszych starszych chłopców, którzy tak ćwiczyli. To niebywałe! Nikt, NIKT go tego nie uczył, nie pokazywał techniki, sposobu, nie oczekiwał j…

Chłopczyk i Czarownica

Obraz
Zacznę jednak od Czarownicy.
Siedzi we mnie od wczoraj. Roznosiła mnie po kątach, wciskała w usta jakieś brednie i okrzyki wściekłości. Sama siebie się wtedy boję i wstydzę.
Dziś już łaskawiej mnie traktuje. Piję herbatę z pokrzywy za jej zdrowie w kubku.... Misia Paddingtona:)

*** Ignaś miał wczoraj dzień jęcząco- marudzący, co mnie do pasji doprowadzało. Czy ktoś umie to wyjaśnić, że zaczyna kwękać, kiedy pojawiam się na horyzoncie? A tak- złote dziecko, uśmiechnięte, zajęte, pogodne i ciche. Ledwo Matka się w oko rzuci- skrzek, płacz, pojękiwanie. Oznacza to chyba "weź mnie na rączki", "tęskniłem", ale forma artykułowania jest tak obciążająca mój układ nerwowy, że nie daję rady. Czuję się jak najgorsza matka świata. Czarownica właśnie.

*** Najtrudniejsze w byciu Mamą jest to, że zwykle robi się rzeczy, które trzeba zrobić, a nie te, które by się akurat chciało robić. To prowadzi do frustracji, czasem notorycznej. I bach- już Czarownica się melduje:)

Drugie Trudn…

Trzy słowa

Obraz
A dziś z innej beczki.

Dziękuję, że do nas zaglądacie! Pisanie bez świadomości, że Ktoś się interesuje i poświęca nam Swoją Uwagę, nie byłoby takie samo.  Więc dziękujemy raz jeszcze:), bo "Czas to najcenniejszy podarunek, jaki możemy dostać od innych" (188 dni i nocy, J.L.Wiśniewski).

Trochę statystyk wygląda następująco:
- Zaglądają do nas Czytacze z: Polski (najczęściej), Niemiec, Wielkiej Brytanii, Tunezji (ale to był pewnie Tata i jego Znajomi podczas Wyprawy:)), Szwecji, USA, Rosji (!)
- średnio dziennie jest do 30 wejść na stronę (to już niezły ruch:)), choć bywają dni, że jedna, dwie osoby do nas zaglądają (też miło).

Zatem, dla Wszystkich naszych wirtualnych Gości:
Zastanawiałam się właśnie, co na to Ignac? Że tak upubliczniam jego Osobę, opisuję historię, smaki, upodobania, postępy, niespodzianki, które ma dla nas właściwie każdego dnia? Głupio mi jakoś, że tego z nim nie ustaliłam, nie zapytałam o zgodę, zdanie... Zwykle konsultuję z dziećmi każdą decyzję, która j…

Przymiarka

Obraz
Wypadła niespodziewanie dla wszystkich- REWELACYJNIE!
 Ignacy trochę irytował się przy samym zakładaniu, ale gdy wdzianko było już wdziane- zachwycił sobą cały świat:) Jakby się urodził w Theratogsie:) Pani rehabilitantka była zdumiona i zdezorientowana tym, co ukazało się naszym oczom: Ignaś spokojny, zaciekawiony, chętny do ćwiczeń (które wcale nie były na tę sesję zaplanowane), uśmiechnięty i współpracujący. Po szlochu i lamencie nawet ślad nie został! Wiele dzieci Pani rehabilitantka już przyodziewała w tą piankę, ale z jej relacji, żadne nie zareagowało tak naturalnie i entuzjastycznie (wierzę w jej słowa, bo niby czemu miałyby nie być prawdą?). A więc- cała naprzód! Zakładamy codziennie i czekamy na efekty.

Sam proces upinania Ignasia w kombinezon nie jest skomplikowany. Kilka części, kilka rzepów i po wszystkim. Dodatkowo doszłyśmy do wniosku, że skoro w "ubranku" Ignacy nie płacze (bo może w końcu te pozycje nie są dla niego tak trudne do wykonania!), to może raz na …

O osteopatii i Saharze

Obraz
Ignaś od niedzieli nieco markotny i trochę marudniejszy niż zwykle. Właściwie to zaczęły się te jego humory popołudniem niedzielnym i tak już zostały na cały poniedziałek... Ale dajemy radę. Najbardziej pomaga muzyka, grana przez Starszego Brata na keyboardzie:) Ignacy za nią przepada, uciszy każdy jego płacz:).

Zaś zdecydowanie najlepiej czuje się na brzuchu, lustrując okolicę i zaczepiając braci, więc wizyta u osteopaty była dramatem bezsilności, gdy ten trzymał go w pozycji na plecach- całkiem bezbronnego, niewiele widzącego poza kasetonami na suficie. Sytuacja diametralnie się poprawiła, gdy Iggi mógł powędrować na brzuch- zdecydowanie się wyciszył, już tylko chlipał i trochę się żalił, a nie - jak wcześniej- wył ze strachu.

Przymiarka dziś. Wczoraj Pani była chora i dziś zorganizowano nam zastępstwo, by nie odwlekać w nieskończoność tego kombinezonu. Jestem trochę zestresowana, bo już słyszę w wyobraźni płacz Ignasia....

Jeżdżę do tego osteopaty i jeżdżę (co 6-8 tygodni), od paźd…

Pustynne wieści

Obraz
Dziś pada.
Niedziela leniwie przecieka przez palce. W domu ciepło. Krople szeleszczą o skośne szyby. Chłopcy odpoczywają (nie wszyscy- jeden dyskutuje ze mną, bo nie chce mu się nadrabiać zaległości, których się dorobił na naszej nieuwadze).
Ja wielbię internet, bo dzięki niemu mamy stały kontakt z Tatą, który na wyprawie życia pokonuje własne ograniczenia i lęki.
Kilka fotek obok:


Całą trasę pokonują chyba sami, samochodami lub pieszo...

Moje lęki  muszę oswajać na bieżąco i przy okazji Ignaca. A jest ich całe morze, więc mam się z czym zmagać. Właściwie stale go doświadczam i często zamieniam na nieuzasadnioną i ślepą złość o nie wiadomo co. A to dezorientuje wszystkich, włącznie ze mną. Najbanalniejszy przykład to odmowa jedzenia przez Iggiego. Nic mnie tak nie wyprowadza z równowagi. To pozostałość po jego ogromnej niedowadze sprzed pół roku (teraz sytuacja jest znacznie lepsza- 3 centyl poniżej normy, czyli tzw dolna granica normy). I sytuacji, gdy rok temu w kwietniu modliłam się…

Cudowność tygodnia!

Obraz
Dziś króciutko.

Ignacy po raz pierwszy siedział zupełnie sam przez 15 sekund!
Wspaniały widok, cudowny, prześliczny, fantastyczny! Tylko nie zdążyłam zrobić zdjęcia:( Ale mam nadzieję to nadrobić wkrótce.

Poza tym od dwóch dni ćwiczy wytrwale podnoszenie główki w pozycji na plecach, co wygląda mniej więcej tak, że napina mięśnie brzucha do twardości skały, przyciąga ramionka do szyi, podkurcza rączki i próbuje dźwignąć głowę. Ta jednak cały czas jest za ciężka. Ale wiem, że to tylko kwestia czasu....


A Tata? Przysłał nam dzisiaj różę ze słonego jeziora. Oto ona:



Wniebowzięta kończę dziś pisanie i czekam na kolejne Ignacowe nowości:) Dobranoc.

Żeby nie było;

Obraz
Przerwa na nocną butlę nieco mi się przeciągnęła i leżąc bezsennie w pościeli pozwalałam przepływać przez głowę różnym myślom.

Po pierwsze, Iggi zjadł pięknie (150ml specjalnego mleka o podwyższonej kaloryczności - Clinutren, słodki jak ulepek, ble...)

Po drugie, jak tam Tata na wyprawie?
I tu cytat z Taty (z porannego dla mnie, a nocnego dla niego maila): "(...)podzieliśmy się na trzy 10 osobowe grupy. Wywieźli nas do oazy, wręczyli gps wyprawowy, który miał nas doprowadzić do domu Luke'a Skywalker'a. Ale on pokazywał tylko strzałk,i a drogę wybieraliśmy sami. Musieliśmy przeprawiać się przez plantacje daktyli, uciekać prze bezdomnymi psami, skakać przez rowy, aż doszliśmy do słonego wyschniętego jeziora. Nie było źle, ale na 4 km zaczął padać mocny deszcz i dno zamieniło się grząskie i bardzo śliskie błoto. A przed nami jeszcze 4 km do celu, i dwóch gości wpada w panikę. Dodatkowo w środek jeziora uderzają pioruny tak wielki i jasne - w życiu nie widziałem czegoś…

Fałszywy doradca?

Obraz
Zanim do meritum, trochę pobłądzę po czasie już przeszłym, choć wcale nie tak odległym....
Jeszcze niespełna 4 dni temu spacerowaliśmy po drobnym, nadmorskim piasku... O tak:

 Potem żmudna podróż zwieńczona została przecudnym widokiem szczęścia i wybuchu radości Ignasia, gdy przekroczyliśmy próg domu. Iggi wydawał się być upojony szczęściem, natychmiast przewrócił się na brzuch, dźwignął wysooooko głowę, i po raz pierwszy w swoim życiu ŚWIADOMIE cieszył się z powrotu do domu! Wiele już razy wracaliśmy z różnych eskapad, wyjazdów, nieobecności w domu poszpitalnych. Ale nigdy dotąd, ani razu, ani ciut ciut nie pokazał tak wyraziście i bezpretensjonalnie swoich emocji związanych z tym wydarzeniem. To był CUDOWNY widok.

Ogólnie Ignacy zachwyca. Mnie i najbliższych. Nieprzerwanie. Swoją wolą życia i niespożytą (jak na niego) energią. Sprawdzają się słowa rehabilitantów, że niebawem jego ulubioną pozycją spędzania czasu będzie brzuszek i głowa wystawiona jak peryskop:) lustrująca otoczenie,…

Ignac na Swieta

Obraz
Poniewaz korzystam z niemieckiego komputera, dzis bedzie pisanka z bledami:)



Ignacy zachwyca Nas swoim dobrym nastrojem i rosnaca z dnia na dzien sila:) Na dowod tego, co powyzej- kilka fotek....










Dziekujemy Tante Eva i Wujkowi Karstenowi za goscine, pyszne jedzonko, mnostwo atrakcji, wielkie serca i morze cierpliwosci. Calusy dla Tylli i Janni.
Do zobaczenia w domu:)

Tak jak wszędzie- przedświątecznie

Obraz
U nas dziś przedwyjazdowo. Pakowanie, szykowanie i czekanie na jutrzejszy poranek, gdy zapakowani w metalową puszkę- nie powiem- wygodną całkiem:)- pomkniemy autostradą na świąteczny wypoczynek.

To zawsze jest wielka niewiadoma- jak Ignaś zniesie wyprawę? Najgorzej jest w podróży, bo generalnie jazda 6-7 godzinna (a tyle nam zabierze droga, jeśli wszystko pójdzie gładko) jest dla niego po prostu nudna i uciążliwa. Przetrwać w jednej pozycji tak długo, to nie lada wyzwanie dla naszego bączka (nawet jeśli robimy przerwy). Pamiętam pierwszą naszą podróż rekreacyjną, było to jakoś rok temu- kiedy wybraliśmy się do Poznania. Nie pamiętam tylko, czy było to przed czy już po zapaści Ignasia? Bo w kwietniu 2011 przed świętami właśnie trafiliśmy z nim do szpitala z powodu temperatury i odmowy jedzenia (a to był dla nas najgorszy objaw, którego baliśmy się najbardziej, przy jego wówczas niespełna 5 kg) i okazało się, że jego wątroba jest w dramatycznej kondycji! Lekarze byli przygnębieni i pr…

Garstka przemyśleń

Obraz
Poszperałam w necie o kortyzolu. Potwierdza się na różnych stronach i stronkach, że ma niebagatelne znaczenie dla sprawności organizmu. Też dla zmian np. w kościach o charakterze osteoporozy (Iggi ma słabe wysycenie, ale dlaczego???).
"Stres działa na ciało modzelowate jak uderzenie błyskawicy- spala je i niszczy w jednej chwili"- to cytat z lekarza- osteopaty, do którego chodzimy z Ignacym raz na 1,5 miesiąca- tak skomentował wynik rezonansu, dodając mi otuchy. Powiedział tez, że zna przypadek, gdy ciało modzelowate się zregenerowało...
Nie bez znaczenia jest początek życia Ignasia na tym świecie- właściwie 10 miesięcy STRESSU, dramat, smutek, lęk, osowiałość. Czy malutki organizm może przejść przez to bez szwanku????
Muszę sprawdzić, czy ktoś kiedyś badał Ignasiowi poziom tego hormonu, bo jakoś sobie nie przypominam. Czy lekarze, do których trafialiśmy, w ogóle pamiętają o tym hormonie i jego wpływie na organizm???
"Być może, choć jest to bardzo rzadkie i mało możliwe, je…

Wyścig z czasem

Znacie to na pewno. Czas, start. Wyścig z czasem się zaczął:) Ignaś usnął o 11:15. Mam dokładnie godzinę na: ugotowanie zupy z tego, co znajdę w domu (wariacje warzywne), umycie i wysuszenie włosów (niestety, nie całkiem krótkich:)), odkurzenie, wyszykowanie się do wyjścia, obudzenie Ignasia i przygotowanie go do podróży. I w drogę. Nie znoszę tego! Gdy pośpiech łapie mnie za gardło. Ignaś na pewno to czuje!
A jeszcze młodszy syn (Iggi jest w mojej nomenklaturze "najmłodszy") wrócił ze szkoły i też będzie dopominał się uwagi.
Ponieważ nóżka już nie boli (sprawdzamy to w trakcie ubierania rajstopek: płacz i lament- boli, spokój i uśmiech- nie boli), jednak jedziemy na próbę na ćwiczenia. Najwyżej się przejedziemy 50 km... i tak na spacer jest średnia pogoda... Stąd ten dziki pośpiech i życie na godziny.

Słyszeliście o kortyzolu? Ja powinnam słyszeć z racji edukacji, którą przeszłam i owszem słyszałam. Ale niech mnie licho, jeśli potrafię powiedzieć coś szczególnego o tym horm…