Dzień jak co dzień...

Dziś i wczoraj Tata podjął trud (którego ja od jakiegoś czasu staram się sobie oszczędzić, po tygodniach spędzonych w szpitalach), dowiezienia na i zaopiekowania dzieci podczas badań laboratoryjnych. A korzystając z okazji sam nie omieszkał dać się ukłuć:)
Przy okazji muszę podkreślić niezwykłą sprawność Pań z naszego szpitala, które w pobieraniu dzieciom krwi do badań nie mają sobie równych. Na żadnym odwiedzonym przeze mnie oddziale nikt nie jest w stanie im dorównać. Ta sprawność jest nieoceniona, bo oszczędza i dziecku i opiekunom zbędnych emocji i traumy. Szacun- jak powiedzieliby nasi chłopcy:)

Co z tego wynikło jeszcze w całości nie wiemy, ale są już pierwsze wieści dotyczące naszych Starszych Panów.
Starszy syn (nie mylić proszę z Najstarszym), jak pączek w maśle, dorodny, zdrowy jak dąb i tylko od tygodnia uporczywa alergia go dopadła, ale tego badania na celu nie miały... No, a Tata? No właśnie... Nieco gorzej, jak to w życiu bywa- wiek i stres robią swoje.... Ale dramatu nie ma, na szczęście:)
Jutro lub dziś wieczór wyniki Ignaca. Pewnie dobre. Oby dobre. Zobaczymy.

A poza tym- chodzę z Iggim na spacery (nareszcie!) i doświadczamy świata:) Dziś były gołębie w parku i pączek właśnie, choć Dziadek- który też może się tu czasem pojawić, a jakże:)- mówił, że debiut gołębiowy był już wczoraj... Ignaś był zachwycony. Podkarmiany przeze mnie - obserwował podkarmiane gołębie i śmiał się w niebogłosy. Apogeum zachwytu nastąpiło, gdy dołączył do Nas Najstarszy i wziął Iggiego w obroty. Tak chyba brzmi Szczęście... Nareszcie do nas zawitało i niechże nas już nie opuszcza!

Jak maj- to drzemka na majowo:)

Jutro dwie ważne sprawy nas czekają: urodziny Taty (!!!!) i pierwsza od dłuuuuugiego czasu wizyta u Pani logopedy. Buuuuu? czy Aaaaaach? Okaże się.

***

Zasłyszane przy obiedzie:
Starszy syn: Mamo, jest jakaś dokładka?
Mama: Nie.
Starszy syn: Ale mnie zmartwiłaś:(

Najstarszy syn: Mamo, mogę się pomodlić?
Mama: ??? Tak.
Najstarszy syn: Nad jedzeniem... (w wolnym tłumaczeniu: pokaprysić, powybrzydzać i zostawić więcej niż połowę niedojedzonego posiłku:)





Komentarze

Prześlij komentarz

Inni czytali też:

List do Terapeuty

***

JUŻ JEST! - Sala Doświadczania Świata

TheraTogs - spojrzenie subiektywne

Niczego nie żałuję?