Jaka drzemie w dziecku moc

Pogoda taka, że istnieją tylko dwa warianty:) Albo zamknąć się szczelnie w klimatyzowanym domu, albo uciekać od codzienności i narzekać na upał:) Który zresztą tylko do jutra... jak mówią prognozy...

My też zaraz wybywamy, bo życie nasze stagnacji nie zna. Jest zbyt krótkie, by nie wykorzystywać każdej okazji do spotkań, podróży, poznawania nowego. Gdzieś trzeba to wplatać w codzienne czynności, sprawy do załatwienia, ale nam się udaje. I tak- przedwczoraj u jednej "Cioci", wczoraj do Znajomych (tak to już jest, że raz przez nasz dom przewijają się Ludzie, to znowu my przewijamy się przez ich domy i ogrody:), a dziś- na wyprawę do Ojcowa. Pogoda sprawdzona w necie- ma być przyjazna, więc już nic nie powinno nam zakłócić rodzinnej wyprawy z Przyjaciółmi. Niebywałe, ilu Dobrych Ludzi nas otacza i jest z nami mimo wszystko.


Ignacy jakby wchłonął ten pęd ku zmianie wraz z powietrzem, które go otacza, bo cały czas coś ćwiczy (nasze nerwy codziennie ze stalową konsekwencją:)) i wykorzystuje czas na pracę. Rehabilitacja dzieje się przy każdej sposobności, codziennych zabawach. Jak to ostatnio zauważyło kilka osób z naszego otoczenia- teraz koncentruje się na ćwiczeniu paluszków, wyciągając systematycznie elementy drewnianej układanki. I jak na początku ledwo co celował w przypadkowy obrazek, tak teraz coraz pewniej i trafniej kieruje rączkę (prawą sprawniej) ku jednemu elementowi i wydłubuje go z planszy, by zrzucić na podłogę i poczekać na aplauz.

Ponieważ czas płynie- czas szykować śniadanie, pakowanie i bon vojage (nie wiem, jak się to pisze):)

Do zobaczenia może gdzieś na trasie???

Komentarze

Inni czytali też:

List do Terapeuty

***

JUŻ JEST! - Sala Doświadczania Świata

TheraTogs - spojrzenie subiektywne

Niczego nie żałuję?