Papierologia...

...i bieganie po urzędach czeka mnie w czerwcu w sprawie Ignasia. Każdy rodzic niepełnosprawnego dziecka wie, jak wiele papierkowej roboty przybywa mu, by zaopatrzyć dziecko w niezbędne dokumenty, uprawnienia, wspomaganie rozwoju. Obok wszelakich poradni medycznych dochodzi PCPR z orzeczeniem o niepełnosprawności, PPP (poradnia psych-ped) z orzeczeniem o wspomaganiu rozwoju, a do obu tych placówek dodatkowe zaświadczenia lekarskie, dokumenty, wnioski, prośby. Jeśli ktoś korzysta z np. zasiłku pielęgnacyjnego (bo dlaczegoby nie korzystać, zawsze to starczy na 3 paki pampersów w miesiącu), musi pójść do odpowiedniej placówki, złożyć wniosek (kolejny papier:)) itd, itd.

Mały włoski akcencik sakralno- wenecki:)
U nas ta procedura zaczęła się rok temu i teraz trzeba to wszystko uaktualnić, więc ponownie składamy wniosek na komisję, jedną, drugą, potem czekamy na termin, który czasem przewraca nasze plany do góry nogami:) a następnie musimy oboje z Ignacym stawić się na takiej komisji i prezentować, opowiadać, ewentualnie prosić ( w tym roku chcę uzyskać naklejkę na samochód dla osób niepełnosprawnych- nie zadbałam o to w zeszłym roku, bo nie wiedziałam, że mogę, nikt nie podpowiedział, a nosić go muszę na każde zajęcia, więc postanowiłam skorzystać z tego udogodnienia. Czy je otrzymam???).

Nie przepadam za tym, jak łatwo się domyślić, bo to dodatkowe obowiązki, terminy, czas. Ale przejść przez to muszę. Choćby dla Ignasiowych zajęć logopedycznych.

A propos zajęć logopedycznych. Koniec urlopu wypoczynkowego. Wracamy z Igim w harmonogram ćwiczeń. Nie tak napięty, jak poprzednio, ale jednak wracamy. Z trochę inną filozofią, teraz dobieramy uważniej rehabilitantów i osoby, z którymi Igi ma pracować, bo same uprawnienia nie zawsze wystarczą dla dobrej współpracy. A bez niej nic się nie dokona. Tak więc moje kolejne zmagania, żeby wszystko dograć, pogodzić, wyważyć, ułożyć czasowo chyba też zakończyły się sukcesem. I tak, jeśli znów coś nie rypnie, to nasz plan będzie wyglądał następująco (do wakacji, bo one też wszystko pewnie znów postawią na głowie):
- poniedziałek - rehabilitacja w domu (cudne, cudne, cudne!)
- czwartek- rehabilitacja we Wrocławiu (też super, bo z ulubioną Panią)
- piątek- logopeda (na miejscu, też z przemiłą, wrażliwą i dobrze przygotowaną Panią:)).
 Gdzieś między tym, jak się uda, nie będzie kaszlu, kataru- basen, ale trudno tu mówić o regularności.
I tak jest świetnie. Nie za dużo, nie za mało, lecz w sam raz;)
Pa.

Komentarze

Inni czytali też:

Niczego nie żałuję?

List do Terapeuty

JUŻ JEST! - Sala Doświadczania Świata

***

Ta cała "zabawa" w emocje...