Niepotrzebne zadziwienie?

Postanowiłam napomknąć o tym, o czym teoretycznie wiedzą wszyscy, ale tak na prawdę póki się człowiek z tym nie spotka osobiście, wręcz nie otrze o chropowate krawędzie naszej służby zdrowia, to tak: daje temu wiarę i nie daje równocześnie.

Ja też nie dawałam. Ale życie mnie uświadomiło, i wiecie co? Nawet budzący największą sympatię- wydawałoby się- a za tym i zaufanie- lekarze, mają swoją ciemną stronę (któż jej nie ma, prawda?). Smutne w tym wszystkim jest to, że świadomość boli, rodzi w człowieku przygnębienie, rodzaj goryczy i przygasa entuzjazm i naiwną- jak z tego wynika- wiarę.

O czym piszę?A o tym:

Jest taki jeden Pan Doktor, który daje możliwość kontaktu mailowego, jako ułatwienia- cudo. Choć skądinąd w dzisiejszych czasach nie powinno to aż tak dziwić, czy zachwycać. Ot- uproszczenie życia i tyle.W kontakcie osobistym wydaje się być człowiekiem dość zaangażowanym, choć po pierwszej wizycie człowiek ma wrażenie, że Pan Doktor najwyraźniej nie wszystko ogarnia. Mylą mu się imiona dzieci, jest nieco rozkojarzony i ogólnie- przydałaby mu się dłuższa pauza dla regeneracji, mniej pracy lub więcej odpoczynku. Niemniej jednak korzystamy z jego usług, ponieważ ma opinię rzetelnego fachowca i w gruncie rzeczy naprawdę się stara (mimo przemęczenia).  Ostatnio wdałam się z nim w korespondencję mailową właśnie, dla ułatwienia wklejając fotkę Ignasia u dołu listu (robię tak, bo niektórzy są wzrokowcami, a nie chciałabym zostać pomylona z kimś innym, albo w ogóle nieskojarzona:)). Brzmiała ona dokładnie tak (poniżej zamieszczam cytaty z maili):

"Witam, Panie Doktorze.

W związku z Pana wskazówkami z rozmowy telefonicznej proszę o informację, czy nadszedł już czas na kolejną poradę (...)? Na kiedy ew. powinniśmy się zarejestrować do Pana?

Pozdrawiam...."
Na co Pan Doktor odpisuje dość rychło:

"Pani AXXX
powinniście się już zarejestrować, bo najbliższe terminy są w październiku (nie ma mnie XY-YX.ZZ.2012 – lece na konferencję do XXX).
niestety limit NFZ się kończy
ja tez za dużo przyjmuję pacjentów na NFZ
jak chcecie państwo szybciej, to moge was zaprosić do www.XXXXmed.pl
prosze dac znać......"

 Ja na to:
"Witam, Panie Doktorze.
Dziękuję za informację.Postaram się zarejestrować do Poradni  XXX  na NFZ na październik, ale oczywiście wolelibyśmy szybciej, więc już skontaktowałam się z XXXXmed.  
Pozdrawiam .."


Równolegle i niezależnie od tej wymiany informacji, rozpoczęłam procedurę rejestracyjną do wspomnianej poradni, gdzie Pan Doktor przyjmuje w ramach kontraktu z NFZ, wychodząc z założenia, że skoro najbliższe terminy są na październik, to trzeba się pospieszyć, żeby w ogóle się w tym roku załapać na wizytę.
Zainicjowałam więc kolejną korespondencję mailową z rejestracją w Poradni. Oto ona:

 Witam,

z uwagi na fakt, iż bezskutecznie próbuję się do Państwa dodzwonić w określonych godzinach pracy rejestracji:( proszę drogą elektroniczną o rejestrację dziecka do Pana doktora XXXYYY. Dane dziecka: Ignacy xxxx, ur. 09.11.2010r
Proszę o informację zwrotną z terminem wizyty (jeśli to możliwe, proszę o godziny na początku dyżuru Pana doktora w danym dniu).

Z poważaniem...."

W odpowiedzi dostałam wiadomość:
"Dzień dobry,
syn został zarejestrowany na 6 sierpnia, godz. 14.00. Proszę o potwierdzenie wizyty z początkiem miesiąca.
Pozdrawiam....."
Wow- pomyślałam- mam szczęście! Pewnie ktoś odwołał i mi się udało. Pech jednak chciał, że w tym samym dniu miałam ustaloną wcześniej wizytę u neurologa,  a dwie wizyty lekarskie jednego dnia dla Ignaca to pospolita i brutalnie określona "rzeźnia", czym prędzej więc odpisałam, licząc, że tym razem nie pójdzie już tak łatwo i szybko:(

"Witam,niestety 6 sierpnia mamy wizytę u neurologa i nie będziemy w stanie pojawić się w dwóch poradniach w jeden dzień. Proszę o przerejestrowanie synka pod koniec sierpnia bądź na początku września- jeśli to możliwe. W miarę możliwości w rannych godzinach, na początku kolejki.
Ignacy xxxx,  do dr XXXYYY
Dziękuję bardzo i pozdrawiam..."
Na co otrzymałam odpowiedź:

"Dzień dobry,
wizyta Pani syna została przełożona na 27 sierpnia, godz. 14.00
Pozdrawiam..."
 Czy ktoś mi wyjaśni, o co chodzi z tym październikiem właściwie??? Czy może o te 150zł, bo tyle kosztuje wizyta we wspomnianym wyżej www.XXXXmed.pl.......

Na osłodę Iggi- jeszcze a starym wydaniu- poczochrany:


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.