Mgliście...

i minorowo. Bo taki mam dziś nastrój... leniwy, przyklapnięty, spadek ciśnienia?
Iggi śpi. Regeneruje siły. A ja dyskutuję z kołaczącą mi po głowie obsesyjną myślą, że nienawidzę niepełnosprawności mojego synka. I basta. Nie potrafię na razie nic z tym zrobić. Nie, żebym się wstydziła- bo to już oswoiłam, ale życie z takim bąblem, po stokroć zależnym od moich sił jest naprawdę trudne i dosłownie ciężkie:) Ileż bym dała, żeby Iggi już chodził!...

Nie pisałam też o tym wcześniej, ale wybieramy się w końcu na turnus rehabilitacyjny (w drugiej połowie września). A w zasadzie na jego połowę, bo uważam że dwa tygodnie to zdecydowanie zbyt długo dla takiego malucha. Nie zamierzamy też próbować wszystkich ćwiczeń codziennie, bo to zbyt ciężka praca, nastawiamy się raczej na trochę nowości i ogólnie rekreację. Nic na siłę. I tak miałam morze wątpliwości, ale postanowiłam zrobić to, uwzględniając nasze potrzeby i możliwości. Wybieramy się do ośrodka niedaleko- to też atut, że nie trzeba jechać na koniec Polski. 3Korony - tak się nazywa Ośrodek. Koszt pobytu tygodniowego- 2.500,00zł. Może uda się później zrefundować ze środków od Was (czyli 1% z podatku). Na razie nie mamy informacji o stanie konta, bo rozliczenie ma nastąpić w 4 kwartale roku. Ale pokładam w tym spore nadzieje:)

No i co?
Nic. Chociaż nacieszę oko wspomnieniami..... 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.