Wyniki i nie tylko....



Chłopcy z Tatą na basenie, a Mama kradnie chwile samotności:)

Tydzień upłynął nam pod znakiem szlifowania ruchu posuwistego w przód, w którym Ignac staje się coraz wprawniejszy oraz na przyjmowaniu Gości wszelakich i ożywczo odmieniających naszą codzienność:).
Można by nawet rzec, że wracamy w dawne koleiny naszych towarzyskich dróg, bo częstotliwość  wyjazdów, wycieczek i spotkań najróżniejszych rośnie w tym roku w postępie geometrycznym, w porównaniu do zeszłego. Co niewątpliwie wskazuje na powolny spadek depresyjnych nastrojów i przeczuć, koniec palenia papierosów o 4 nad ranem na balkonie, przełykając szlochy i żale, czas na stabilizację i niepełnosprawną normalność:)

Tymczasem wyniki wątrobowe wyśmienite, wszystkie inne również, jedynie leciuchno obniżony parametr tarczycy, ale TSH w porządku. Czekamy jeszcze na ACTH- czyli jako takie pojęcie o pracy przysadki mózgowej, ale reszta nas zachwyca. Candida dalej goszczą u Ignasia (i chyba cała rodzina powinna się za to wziąć, jak sądzę), ale w opinii medyków- to norma, wielu ludzi ma, więc leczyć nie trzeba. My jednak myślimy i robimy swoje i nadal trzymamy się Vianessy i trochę zwracamy uwagę na dietę, ograniczając do minimum słodycze i owoce i mleko. Bo to człowiek wie, kiedy go znów zajmą od środka te grzyby?

Harmonogram, jak to po wakacjach, znów nam się układa i nieco faluje. Pojawiło się też pytanie, co zrobić z integracją sensoryczną? Chodzić na nią, czy na razie znów odpuścić? Zwłaszcza, że od stycznia mam w planie prowadzać Ignasia do grupy przedszkolno-żłobkowej, do rówieśników, na godzinkę- dwie w tygodniu, więc wrażeń powinien mieć pod dostatkiem. Poza tym, postanowiłam powiększyć pulę godzin rehabilitacji w tygodniu znów do trzech, bo widać, że Ignaś coraz silniejszy, coraz więcej chce i potrafi, więc trzeba mu w tym pomóc. Dwa razy w tygodniu przyjeżdża do nas Pani do domu, raz jeździmy my. Ogólnie więc nie jest to takie uciążliwe, bo nie trzeba robić wypraw, trzeba tylko zwracać uwagę na drzemki i kondycję Ignasia, żeby był wypoczęty przed ćwiczeniami. I tak to z moich majowych dylematów, czy aby nie zawiesić całkiem rehabilitacji, znów mamy pełen harmonogram:) Ach, kobiety.....



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.