Buty

Na ostatniej rehabilitacji Iggi po raz pierwszy miał założone butki! Oczywiście specjalistyczne, stabilizujące, czyli "ciężkie" w wolnym tłumaczeniu. Ale estetyczne.

Jakiż to był widok przewspaniały! Zwłaszcza, gdy Pani Kasia postawiła go do pionu (oczywiście z uśmiechem na twarzy, wbrew pierwotnym skojarzeniom:)). Niestety, mama- gapa, nie miała sprzętu do uwieczniania takich kroków milowych, by się nimi ze światem podzielić bardziej obrazowo.
Jedyny zgrzyt, to cena. Ponad 500 zł polskich nowych, choć już starych. Krew na chwilę się zmroziła, bo każdy rodzic wie, na jak długo takie buty maluchowi wystarczają. Na sezon? Mierzony w 5-6 miesiącach? A potem kolejna para i kolejna.... A bez butów chodzić się nie da. Zwłaszcza w Ignasia przypadku, są połową sukcesu. I co? Oszczędności nie pączkują, niestety. Zwłaszcza przy dwóch Theratogsach w roku:(...

Pani fizjoterapeutka poddała myśl, by napisać. Do potencjalnych sponsorów, darczyńców, po prośbie tak zwanej. Napisać? ale co? i jak? CO trzeba w sobie przeformatować, by wysłać w świat takie słowa? Co przełknąć? Wiecie, prawda:) Dumę...

No nic. Przemyślę, pomyślę, zadzwonię to tu, to tam i może faktycznie spróbuję...
Gdyby ktoś z Was miał pomysł, gdzie pisać i jak się z tym uporać- przyjmę każdą sugestię:)

Słonecznego dnia życzę.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.