30 września 2012

Home, sweet home...

Już.
Jesteśmy.
Przygnaliśmy zaraz w sobotnie popołudnie, po obiedzie, po zajęciach.
Ufff.
Mama zaliczyła niebezpieczne obniżenie nastroju, stąd w domu wylądowaliśmy o jedną dobę wcześniej, niż przewidywał to nasz "plan A".

A tu: 2 psy (o, dogoterapio!), Babcia I, 2 bracia i Tata. Z naszym małym wędrownym gangiem było nas jeszcze o 3 osoby więcej. Łącznie: 2 Babcie, 2 psy, 3 braci i  2 Rodziców. 9 Istot Żywych, śpiących i szczęśliwych, że znów razem;). Wszyscy na 3 pokojach;)

Dziś Babcie wróciły do siebie, a my pojechaliśmy na urodzinowy obiad naszej Ulubionej Cioci. Było spokojnie i sympatycznie, tak jak może być  u cioci na urodzinach;) CHłopaki pograli na kompie, ciocie pospacerowały z wózkiem. Sielankowo.pl

 Ale.... Właściwie to powody tego posta są dwa.
Pierwszy- żeby się zameldować z domu, po wojażach.
Drugi- żeby powiedzieć Wam, że znów jest mały postęp. Ale wyrazisty, że hej! Ignaś zaczyna walczyć z siadaniem i to na różne sposoby i kombinacje. Jakby bardziej giętki i elastyczny się zrobił, i próbuje boczkami coś osiągnąć, ale jeszcze słabiuchny jest i sił mu nie starcza w połowie manewru. Tym niemniej, zapał ma wielki, determinację porównywalną do zapału i wierzymy, że w końcu mu się uda.
Hipo! Na oddzielną opowieść;)
Poza tym, zmienił się jego siad, że się tak wyrażę:) Już nie jest pełen napięcia w tej pozycji, nie wyrzuca przed siebie napiętych jak struna nóżek, tylko nimi fika, zgina się do przodu, to prostuje, stara się podpierać rączkami gdy przechyły i nie leci jak betka, gdy traci równowagę. Trudno to zresztą opisać słowami, ale zmianę widać gołym okiem:). Naprawdę!
Terapia ręki (i siedzenia)

No i jeszcze kilka fotek z 3Koron zamieszczam. Bo i kabelek się zameldował:)

Tak mnie poupinali, Dranie!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz