14 października 2012

Czekoladowy Joe

Na niedzielę to smutów nie ma co uprawiać. Więc antydepresyjnie (bo jesień też wyzwala takie minorowe nastroje w niejednym z nas) zamieszczam fotkę naszego czekoladowego Ignasia.
Zrobić mu ostatnio zdjęcie graniczy z cudem. Ignaś jest tak zainteresowany wszelkimi osiągnięciami współczesnej techniki, że natychmiast domaga się "zetknięcia" z rzeczonym urządzeniem i po "efekcie zdjęciowym" ślad nie zostaje. Zadziwiające to skądinąd. A siła jego ciekawości jest tak wielka, że wczoraj telefon mamy o mało nie skonał na skutek oślinienia/zagryzienia i lądowania na twardej posadzce w przerwach w degustacji.
 Na szczęście sam się cudem reanimował i nauczył Matkę tego i owego:)

Ignaś dziś jest "jedynakiem z odzysku", gdyż pewna nasza Cudowna Ciocia (o której tu już nie raz było pisane) sprezentowała nam wieczór i większość niedzieli bez naszych dwóch Starszych Synów, zapraszając ich na nocleg weekendowy do siebie i Jej Synów. I tak oto, wszyscy szczęśliwi upajają się odskocznią od rutyny w życiu naszym wszechobecnej.

A Ignaś tym samym zyskał rodziców na wyłączność - co się wcale tak często nie dzieje w jego życiu, (pomijając okres szpitalny) przynajmniej na tę krótką chwilę. Dziękujemy Ci, Ciociu Olu! Jak to można pomagać na wszelakie sposoby(?!?!), wcale takiej wielgachnej intencji nie mając pierwotnie, i pomoc jest niejako "skutkiem ubocznym":) Piękne, zaiste.

A skąd czekoladowy nasz Joe się zrobił? Ano, czas jakiś temu postanowiłam w ramach akcji domowego SI zaopatrzyć się w kilka pudełeczek aptecznych, napełnić je różnymi aromatycznymi substancjami z gospodarstwa domowego i wzorem Pani Moniki od Logopedii stymulować Ignasia powonienie i ciekawość świata. I tak włąśnie Iggi dorwał dziś jedno z pudełeczek, z najpierw stopioną, a następnie zastygłą czekoladą i co było dalej- domyśleć się można bez trudu.

Jestem ogólnie zachwycona jego ostatnio coraz większą sprawnością, przejawiającą się w rosnącym repertuarze wykonywanych przez niego ruchów i przyjmowanych pozycji ciała (sama niektórych bym po prostu nie wykonała!). Wczoraj Ignaś, siedząc samodzielnie na rodziców łóżku- wiadomo obszernym- samodzielnie przeszedł bezpiecznie, książkowo, cudownie, niesłychanie z siadu do leżenia na brzuchu! Zachwycające to było. Wierzycie?!

No to miłej niedzieli wam życzę i o klikanie nadal sumienne proszę (do 15 grudnia nieustannie! z wszelkich dostępnych urządzeń, posiadających niezależne IP!). Dla ułatwienia banerek poniżej;)



Ranking blogów kampanii społecznej Na jednym wózku
 Dziękuję niedzielnie, bezbrzeżnie;)..... Klik!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz