31 października 2012

Gdybym była Ignasiem.....

Droga Mamo. Kobieto, którą spotykam codziennie, gdy otworzę oczy. Z której brzucha mnie wyciągnięto kiedyś.
Chcę ci coś powiedzieć. Że:
Zupełnie niepotrzebnie..... Nie rozumiem, czym się zamartwiasz? Po co ta presja i dylematy? Po co te depresyjne nastroje i euforyczne wzloty? Przecież jestem. I to wystarcza. Pojawiłem się tu między wami i jakby nie było- jest. Jestem. To wszystko.
A że  nie taki, jak inni? Nie taki, jak oczekujecie, że powinienem być? Nie taki, jak cię świat przekonuje, że powinienem być?
Jakie to ma znaczenie? Dla mnie żadne.
Budzę się, spotykam was, coś zjem lepiej lub gorzej.... pobawię się albo pomarudzę. Tak po prostu...
Czy ma to naprawdę zasadnicze znaczenie?
Nie cierpię. Raczej się uśmiecham. Czy to nie wystarcza?. Może nie będę fizykiem jądrowym ani wziętym lekarzem. Może nie będę nawet budowlańcem, ani hydraulikiem. Ani nauczycielem, ani biznesmenem.
Czy to ważne? Skoro już jestem, to może to właśnie ma znaczenie. Nawet nie wiem, po co się pojawiłem tu między wami. Jakaś siła to sprawiła i tyle. Nie miałem nic do powiedzenia, tak samo jak ty nie miałaś nic do powiedzenia w kwestii tego, jaki będę, kim będę i czy wreszcie- w ogóle będę. I inni ludzie też w tej kwestii za dużo do powiedzenia nie mieli i nie mają.
Bo mogłoby mnie na przykład nie być. A jestem:)
Ładnie to brzmi, prawda?: jestem owocem waszych uczuć do siebie nawzajem z tatą. Coś tak chciało, może Ktoś tak chciał, a może to zupełny przypadek...
A teraz przestań już pisać i przyjdź do mnie na górę, bo się obudziłem i chcę cię znów zobaczyć:) Mam nadzieję, że tak samo jak ty chcesz znów zobaczyć mnie. Ignaś.


To tak w kwestii nastrojów zaduszkowych i poszukiwanie jakichkolwiek odpowiedzi na różnorakie pytania:)

3 komentarze:

  1. Super to ująłeś "Ignasiu"- dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mądry chłopiec z Waszego Ignasia! :)

    OdpowiedzUsuń