18 października 2012

Mam kłopot z tytułem.
Więc będzie bez.


Czwartek jak czwartek, jak poniedziałek, jak piątek, jak środa.... Nic szczególnego, prócz totalnych nowości, które wciąż i wciąż pojawiają się w naszym życiu. Za sprawą Ignasia oczywiście. To on otworzył mi drzwi do wszelakich gabinetów rehabilitacji, obznajomił z nowymi terminami specjalistycznymi, poszerzył wiedzę medyczną, zwrócił uwagę na fakt, że istnieje inna radość, niż radość płynąca z normalnego biegu spraw.  Radość z długo wyczekiwanego gestu, miesiącami oczekiwanego widoku dziecka stojącego na własnych nogach, wzruszenie z rozdziawionych do całusa usteczek, z wyciągniętej na do widzenia rączki.

Ile Ignaś rozumie z naszego życia? Z naszej normalności? Tak bacznie się jej przygląda, obserwuje. Ale ile rozumie? 
Rozmyślałam   nad tym dziś podczas jesiennego spaceru, szurając wzrokiem po dywanie z liści, opadłych zapewne na skutek pierwszych, niezauważonych przez nas przymrozków, lub czegoś na ich kształt, kompletnie kontrastujących z dwudziestostopniowym ciepłym powietrzem popołudnia w małym miasteczku.
Gdyby Ignaś nie spał, ale też gdyby nie stało się to co się stało, pchając wózek po wybojach ziemistej ścieżki, trelowałabym mu coś w rodzaju: "Zobacz Ignasiu, jakie piękne liście. Jesień do nas przyszła. Jesienią liście opadają z drzew, ale najpierw z zielonych przemieniają się w rude, pąsowe, żółte, brązowe..." itd, itp.
Ile z tego, że zmieniają się pory roku, rozumie przeciętny dwulatek? Czy to nie dopiero w grupie "Krasnali" czy "średniaczków" dzieciaki nieporadnie próbują wyliczać z pamięci "lato, zima, wiosna, jesień, zima"? A opanowanie umysłem wszystkich tych przemian, przeistoczeń, kolei rzeczy, zmienności spraw i leżących pod nimi procesów? Zajmuje kolejne dwa? trzy lata?
Więc co z tego Ignaś by zrozumiał?- gdyby oczywiście akurat smacznie nie kołysał się we śnie po wybojach? Przykryty po czubeczek nosa? Albo i wyżej?:)
Nie wiem... Wiem tylko, że od niedawna stara się naśladować kosi, kosi łapki (z zaciśniętymi piąstkami), dawać buziaka rozdziawiając usta od nosa po brodę, wyciągać rzeczoną rączkę w geście pożegnania i... uwaga!uwaga!.... wpychać rączkę do rękawka bluzy i kurteczki (o ile robi to intencjonalnie- bo na razie trudno mi to orzec z całą pewnością).

Tym niemniej dziś Ignaś STAŁ. Stał na własnych nóżkach, a matka walczyła obustronnie: ze wzruszeniem z jednej, a z pokusą pstryknięcia kolejnego zdjęcia z drugiej strony. Ale aparat fotograficzny totalnie go rozprasza podczas ćwiczeń. Jak tylko łypnie okiem na to ustrojstwo, natychmiast się dekoncentruje i zmienia swoje priorytety:) Z ćwiczenia nici.


















 








No i były BUTY.
Osławione na łamach niniejszego bloga jakiś miesiąc temu bez mała, w końcu doczekały się uwiecznienia na odpowiednim nośniku wspomnień. I oto są! Czyż nie jest to cudny widok? Jest! Uwierzcie! Jest!




Jest jeszcze jedna radość z dzisiaj. Ale czy ją opisywać?        ??             ??            ???






Podczas kąpieli (Ignaś zawsze kąpie się z "towarzystwem", czyli kimś, kto pełni rolę asekuracyjno- podtrzymującą w wannie), rozemocjonowany smyk, z uporem starający się złapać to, co zwykło przeciekać przez palce, zaczął klękać o własnych siłach, by dziubkiem zaczerpnąć trochę wody kapiącej cienką strużką z kranu. Zdjęcia nie będzie- wybaczycie, prawda:)?

I to jest ta radość sprowadzona w nasze życie przez tego małego bąka, którego nosiłam w brzuchu 9 miesięcy...

Dobranoc.

PS. To niebywałe: wy wchodzicie do nas na stronę, a ja w tym czasie spokojniutko uzupełniam sobie wpisik;) I jaki ruch się zrobił przemiły. Tylko może choćby jeden znak, że KTOŚ czyta...
i klika, oczywiście;) Ściskam wieczornie wszystkich Czytających;)











4 komentarze:

  1. Ależ oczywiście, że ktoś czyta i że klika i że trzyma kciuki! Brawo Ignaś! Teraz to już musisz się nad maratonem zastanowić. :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko, ależ sie cieszę!!!!!!!!!! I tak bardzo bardzo bardzo rozumiem Twoją radość:)

    Buziaki dla Was, kochani:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję:) że mogę na was w "tych sprawach" liczyć:) Świadomość, że ktoś jest po drugiej stronie czasem dodaje skrzydeł:) Pozdrawiam i ściskam obie Mamy F.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyta czyta, nadrabia i niebawem zacznie komentowac regularnie :)

    Buziaki siłacze :)))

    OdpowiedzUsuń