09 października 2012

Mamy termin!

Hura! Już niedługo uda nam się przeprowadzić kontrolne badanie MRI głowy- mamy wreszcie wyznaczony termin badania na 29 października br. Sprawa była o tyle trudna, że zależało nam na ambulatoryjnym przeprowadzeniu akcji, a nie na hospitalizacji. Zawsze to trochę mniej stresu związanego z obcym miejscem, obchodami, no i ogólnie- atmosferą szpitalną.
Teraz tylko musimy dmuchać i chuchać na Ignasia, żeby się nie zaziębił do tego czasu, bo wówczas z badania będą nici.

A sam Ignaś zmienił swoje upodobania ostatnio bardzo wyraziście, co w pierwszym momencie mnie zaskoczyło i zupełnie na to nie wpadłam, ale metodą prób i błędów odgadłam, co stara mi się przekazać tym protestem i płaczem. Rzecz się tyczy zasypiania, które dotąd regularnie i rytualnie odbywało się w jego łóżeczku przy dźwiękach kołysanek bądź Mozarta (poważnie, nie czaruję- ponoć ma dobry wpływ na psychikę i sferę poznawczą, więc skoro posiadamy w swojej płytotece, a on to toleruje- czemu nie?:), sam w pokoju będąc, czasem tylko popijając sowicie przed samym zaśnięciem.
Natomiast od kilku dni- powtarzalnie- na próbę położenia go spać zgodnie z powyższym schematem, Ignaś buntuje się, płacze i za nic nie chce zasnąć bez obecności mamy bądź taty i to najlepiej na naszym łóżku! Jedynie Mozart i kołysanki pozostały niezmienne. Tym samym upodobnił się toczka w toczkę do swych starszych braci sprzed ładnych kilku i kilkunastu lat!
A tu Ignaś ze swoją najlepszą zabawką na świecie! Co chłop to chłop:)

W repertuarze Ignasia pojawiły się również nowe zabawy, które wychodzą mu coraz zgrabniej i które trenuje z niekłamanym entuzjazmem (w chwilach, kiedy akurat się nie nudzi). Należą do nich: "śpiewanie na zawołanie"- dość oględnie nazwane śpiewem odgłosy wydawane przez niego, którym musi towarzyszyć jakieś podrygiwanie mamy bądź taty, przypominające taniec- wówczas zabawa jest najlepsza!

Ponad to- "kosi kosi łapki"- wprawdzie na zaciśniętych piąstkach, ale już trafiając dłonią w dłoń!

oraz banalnie- rzucanie piłeczką do starszego brata, który akurat ma ochotę poświęcić Ignackowi trochę swojego cennego czasu:) I wygląda to na próby prawdziwego łapania piłeczki i  odrzucania jej w kierunku towarzysza tej zabawy.

Czekamy na więcej. A teraz- fiuuuu, do ortopedy!
I poproszę o klik, klik:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz