28 października 2012

Dlaczego?!

Z zimy już okruchy zostały, choć to właściwie jej preludium:)
Czas przesunięty. Życia jakby ubyło.

Dlaczego Pani go ćwiczyła Vojtą?

Usłyszałam wczoraj to pytanie, podszyte wyrzutem i niezrozumieniem i aż mnie trachnęło!

Dlaczego?

Bo SIĘ BAŁAM!
Bo rzecz dotyczyła MOJEGO DZIECKA. A ja byłam zagubiona i przerażona nieobliczalnością tej sytuacji- jego kłopotów, apatii, "maltretowania" w szpitalach, wycofania, bezradności świata medycznego, dezinformacją, poczuciem winy.... można wyliczać bez końca.
Bo kilku LEKARZY, ponoć DOBRYCH, bez wahania podało taką konieczność.
Bo znam kilkoro dzieci "wyprowadzonych" tą metodą ze swoich kłopotów.
Bo tego uczyli mnie na studiach, które swego czasu ukończyłam ("najlepsza metoda") - o Bobath'ach nikt wtedy nie wspominał....
Bo przeszukiwane strony w internecie wciąż mówiły stronniczo- dziś to wiem, o dobroczynnych skutkach tej trudnej metody.
Bo nagłośniane są społecznie te historie dzieci, którym Vojta pomogła.
Bo we Wrocławiu jest pewna presja na jej stosowanie.
Bo nie wiedziałam, czego się spodziewać.
Bo nie wiedziałam, że to takie okropnie trudne, okrutne, miażdżące czułość i ciepło.
Bo nie przyszło mi do głowy, że to MOŻE ZASZKODZIĆ!

Jak w ogóle można matce zadać takie pytanie? Będąc matką?

Dziś wiem, że nigdy więcej. Nigdy w życiu! Nie polecę. Nie zachęcę.
Bo dramatycznie niszczy to psychikę, atmosferę, poczucie zaufania dziecka do świata i najbliższych. Demoluje poczucie bezpieczeństwa.

Nie może być inaczej!
Dziecko NIE ROZUMIE, że Matka musi je ćwiczyć dla "jego dobra" (brr- jak to obrzydliwie brzmi w tym kontekście)... Dziecko ma POTRZEBĘ BEZPIECZEŃSTWA i BYCIA KOCHANYM. Dziecko jest kompletnie zdezorientowane i przerażone. I nie pozostaje mu nic innego, jak wycofać się z tego okrutnego świata... Aż ten świat jakoś się nie zmieni...
Pozdrawiam niedzielnie:) Uf.

4 komentarze:

  1. :(
    Mam dokładnie takie samo doświadczenie za sobą i DOKŁADNIE takiego samego zdania jestem jak Ty.

    Zrezygnowałam z Vojty, gdy psychicznie stanęłam pod moja własną scianą i stwierdziłam, że wolę zeby Franek jeździł na wózku ale za to nie był zdewastowany psychicznie...:(
    NIe wiem czy nie za późno doszłam do tego wniosku...:(

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadawanie sobie takich pytań- dotyczących przeszłości i naszych ówczesnych postanowień, niewiele już zmieni, prócz kwitnącego poczucia winy. Więc nie zastanawiajmy się nad tym, ważne, co zrobiłyśmy potem i co robimy teraz. I tak odpowiedź jest ukryta gdzieś poza zasięgiem naszych oczu...
      A tymczasem- niech żyje Bobath!;)-prawda?
      Uściski.

      Usuń
    2. Oj co prawda to prawda:)
      A potem Bobath + NDT:)

      :*

      Usuń
  2. Podobno zarówno Bobath jak i Vojta dają te same efekty. Vojta szybciej.

    Jak ktoś ma czas ćwiczy Bobathami

    Jak ktoś ma mocne nerwy ćwiczy Vojtą

    PS> nie ma sensu się obwiniać, tym bardziej w obliczu tak bezmyslnej konstruktywnej krytyki.

    OdpowiedzUsuń