Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2012

W sprawach "nie-prywatnych" (?)

Obraz
Rzadko się przyłączam do różnych akcji w sieci. Ale ta sprawa też sieje we mnie niepokój i sprawia, że czuję się nic-nie-znaczącym obywatelem naszego kraju. Dlatego pozwalam sobie (również w imieniu Ignasia i jego przyszłości, i przyszłości wszystkich naszych Dzieci) wyrazić swoje niezadowolenie z tego, co dzieje się na szczytach władzy, ponoć w naszym imieniu. To nie jest w moim imieniu! O żywności GMO i o stanowisku naszych "mądrogłowych" więcej przeczytacie u Mamy Laury w tym wpisie. Ja nie mam takiej lekkości pióra w zajmowaniu stanowiska w sprawach ogólnych i publicznych....
Za to z przyjemnością podsyłam wam obrazek....
Kliknijcie, zajrzyjcie, podpiszcie.... może to coś zmieni?

PS. Tuż po napisaniu tych kilku słów, naszły mnie refleksje, czy aby na pewno nie jest to moja sprawa? prywatna? Czy nie podobnie było ze szczepionkami skojarzonymi  i nie-skojarzonymi, zawierającymi rtęć, wstrzykiwanymi naszym dzieciom i reklamowanymi bez mrugnięcia oka (oczywiście z wykorzysta…

Wszystko dobre, co się kiedyś kończy;)

Obraz
Mama odpoczywała, odpoczywała, odpoczywała, aż dziś od pewnej zaprzyjaźnionej Osoby usłyszała, żeby się wreszcie do roboty wzięła:)

A zatem, zakasała rękawy, rozgrzała palce i stuka.

Od wczoraj jeździmy na terapię (uwaga, uwaga!) neurosensomotorycznej (uff, nie zgubiłam żadnego elementu) integracji odruchów. Zajęcia bardzo przyjemne są. Przez 2,5 godziny przemiła Pani o pięknym biblijnym imieniu gładzi Ignasia po całym ciele, delikatnie uciska jego mięśnie, stawy, policzki, czółko, cały czas podążając za nim cierpliwie (w czym dopatruję się tajemnicy ich dobrej relacji i sukcesu terapeutycznego), podśpiewując, deklamując wierszyki, dialogując z nim radośnie i za grosz nie okazując irytacji bądź znużenia tym, co wspólnie robią. Pani nie ma parcia na wykonanie tego czy innego ćwiczenia, nie upiera się przy swoim, nie gniewa, gdy Ignaś wdrapuje się na moje ramiona i odmawia chwilowo współpracy. Ona go rozumie! Cudowne jest to obserwować. Dziękujemy Pani o przepięknym imieniu:)

Nie wiem w…

Mama odpoczywa

Jest taki weekend w roku, bądź trzy, gdy Mężczyźni (wszyscy czterej) Wyjeżdżają.

Mama wtedy siedzi sama w domu, najczęściej do późna (choć zdarzyło jej się też paść po "dobranocce" i spać do rana) i się delektuje:) A to ciszą, a to nic nie robieniem (albo robieniem w swoim tempie jedynie), a to umilaniem sobie tego czasu, by zagłuszyć tęsknotę, która budzi się w niej 5 minut po wyjeździe Towarzystwa, na różne sposoby. Generalnie odpoczywa. Można by ją posądzić o samolubstwo, egoizm, wyrodność, lenistwo i inne takie paskudne przywary, ale po co?

I oto znów taki weekend nastał, dzięki Dobremu Sercu Taty, i mama się regeneruje. Głównie poprzez:
- samotną wizytę w kinie na "Zakochanych w Rzymie"- ach, włoski klimat....
- nurkowanie w dzbanku herbaty z imbirem i miodem......
- wędrówce po sieci, w poszukiwaniu nowych inspirujących historii i włączaniu ich do listy ulubionych blogów......
- studzenie wody w wannie, oczekującej od godziny na kąpiel (zaplątałam się w siec…

Damy radę....

Obraz
Ignacy zdecydowanie zmienia swoje nawyki i coraz bardziej upodabnia się do typowego dwulatka:)
Okazuje się, że jedna drzemka w zupełności wystarczy, gdy śpi się rankiem do godziny 10:00:) A i z usypianiem w łóżeczku już tak łatwo nie idzie, bo świat taki kuszący i ciekawy, że szkoda czasu na sen:)

W przyszłym tygodniu czeka nas turnus w instytucie dr Masgutowej- dziś potwierdzaliśmy, i jeśli taka tendencja się utrwali- z jedną drzemką i większą wytrzymałością Iggiego, to widzę to raczej w jasnych kolorach. Damy radę.

Podobnie jak daliśmy radę z Candidą, w co jeszcze trudno mi uwierzyć, ale ostatnie badania pokazały, że sobie poszła w las od Ignasia! Obyż to była prawda na dłużej, bo już miałam mordercze zamiary wobec niej i nie zawahałabym się ich zrealizować, gdyby była taka potrzeba:)

Musimy co prawda powtórzyć badanie gdzieś za miesiąc, bo może "próbka była czysta, ale cały organizm niekoniecznie uwolniony", ale na razie cieszmy się tym co mamy, a nie martwmy na zapas.

A …

Łańcuszek

Obraz
Nie wiem, czy powinnam się przyłączyć do tej blogowej zabawy, ale z szacunku do Mamy Dzielnego Franka postanowiłam kontynuować łańcuszek. Byłoby niegrzecznie;) gdybym zignorowała.
A tak jest miło;)

A nie wiem, ponieważ nie mogę wytypować aż 11 blogów, bo aż tylu nie oswoiłam. A część z tych, które oswoiłam, otrzymało już zaproszenie- więc ponownie zaprosić ich nie mogę. I jestem w kropce:)

Tym niemniej, zrobię co  w mojej  mocy, by ktoś kolejny poczuł się zaproszony, wyróżniony, przyjemnie zaczepiony. Jest to wyraz uznania dla pisania i dzielenia się sobą. A każdy taki gest prowadzący do zmniejszania się dystansu między ludźmi jest cenny.  Więc biorę udział na swój niepełny sposób, ale najlepszy z aktualnie dla mnie możliwych.

Łańcuszek "Liebster Blog" polega na wytypowaniu 11 blogów, budzących nasze emocje i zaproszeniu ich Autorów do udzielenia odpowiedzi na 11 pytań mniej lub bardziej osobistych w sposób mniej lub bardziej osobisty. Zaproszeni przed wytypowaniem (lub po)…

Różne "myśli nieuczesane"

Obraz
Kołaczą się w głowie różne myśli, którym brak jakiegoś przewodniego wątku, jakiegoś punktu styku, przecięcia. Jeśli nie uwzględniać oczywiście faktu, że z której strony nie patrzyć, to zawsze w centrum jest Ignaś:)

Pozbierałam je więc, nanizałam pstrokate, o nieregularnych kształtach i wielobarwne i oto są.
Nim je jednak wyślę w świat, podzielić się pragnę największą naszą radością ostatnich dwóch dni. A zatem:

Ignacy robi to już nałogowo:) Siada gdzie leżał jeszcze przed sekundą, po chwili znów leży by usiąść z niekłamaną satysfakcją w oczach. Naszym oczom zaś jawi się zupełnie nowy Chłopczyk, takiego go jeszcze nie znaliśmy! Jest Cudny! Niewymownie! A spróbujcie go teraz położyć na poobiednią drzemkę! Ha!
Leżenie jest przecież taaaakie nudne;) Pion to dopiero coś!

A teraz reszta.


Jakiś czas temu otrzymałam (figurując na liście tak zwanej mailingowej) propozycję. Nie byle jaką, kuszącą, intrygującą i natychmiast wzbudzającą pewien wewnętrzny konflikt (kiedyś mówiono o tym …

Po drugiej stronie lustra....

Obraz
....była piękna słoneczna pogoda. Powietrze przejrzyste i rześkie, łaskotane promieniami słońca przywodziło na myśl pierwsze wiosenne migawki, co krew w żyłach poganiają i wypełniają serca nieuzasadnionym, zdawać by się mogło, uniesieniem. Taki marcowy haj nas dzisiaj złapał niespełna 30 km od naszego domu, podczas, gdy przekraczając niewidzialną granicę naszego miasta, wyznaczoną łagodnie naturalną rzeźbą terenu, zanurzyliśmy się w gęstym mlecznym oparze i temperaturze wprost z samego środka grudnia.
Mordor. Wypisz, wymaluj.

Wyprawa nasza dziś niestandardowa była, nie ograniczająca się li tylko do Centrum, gdzie Ignaś w hiperaktywnym nastroju będąc, podważył na dzień dobry wiarygodność Matki, uprzedzającej, że rzeczony gość jest właśnie zmęczony.  Bo teoretycznie i powołując się na dotychczasową naszą praktykę, po 3,5 godzinach czuwania powinien ów padać na twarz, marudzić, lamentować i współpracy okazywać tyle, co nic.
Tymczasem Ignaś tryskający energią, rzucił się na zabawki, wsta…

Same wielkie dni u nas:)

Dziś kolejny.
Wielki, bo Tata w domu! I nie żeby rozleniwił się czy rozchorował. Nie- żeby nagle po weekendzie znów jakiś weekend się nadażył.
Dziś Tata z nami w domu, bo jedziemy do lekarza, do Głogowa samego, więc na taką wyprawę Mama potrzebuje wsparcia. Do 50 km radzi sobie sama, ale dalej, to już dobrze mieć jakąś dorosłą bratnią duszę w pobliżu.

Ignaś właśnie pojechał na pobranie krwi do badań wszelakich i różnorodnych. To też Tata obstawia, bo Mama po szpitalnych traumach już nie pomieszcza w sobie łez, stresu i napięcia. A to Ignasiowi nie pomaga w takich trudnych chwilach, więc na posterunku stoi Tata w takich okolicznościach. Dlatego też trochę nam się przewlekała ta sprawa, bo Tata- jak to Ojcowie w dzisiejszych czasach- późno wraca do domu, żeby nas na powierzchni finansowej utrzymać, a nie sposób jechać z dzieckiem o 19:00 godzinie na pobranie krwi, jeśli to sprawa życia i śmierci. Co by o nas pomyślały Panie Pielęgniarki?:)

A dziś nadarzyła się idealna okazja, więc prędk…

09.11.2010/2012

Dziś wielki Dzień!

Ignacy kończy dwa latka!

Już pięć razy odśpiewaliśmy mu rodzinnie "sto lat", a on przyglądał nam się zadziwiony i zaskoczony:)

Ponieważ w domu czas żmudnych przygotowań do rodzinnej uroczystości, która jutro od rana, dziś tylko tak napomknę właśnie.

A torcik już się robi:)

Pozdrowienia dla wszystkich Maluszków, które przyszły na świat razem z Ignasiem w różnych stronach świata i zakątkach Polski:)

Od przybytku głowa (nie) boli!

Obraz
Ten poniedziałek zaczął się feralnie.
Był czarny i szewski jednocześnie.
Pani od rehabilitacji przeniosła godzinę spotkania, wcześniej ustaloną i uwzględnioną w naszym rozkładzie jazdy na 11:00. Ignaś obudził się o 7:00 i przy normalnym rytmie nie miał szans na wyspanie się przed ćwiczeniami. Mama wysłała sms-a z prośbą o wcześniejszą wizytę. Mamę bolała głowa. A Ignaś nie chciał spać w ramach tradycyjnej drzemki. Mamie za to spać się chciało bardzo mocno. Jak Ignaś już usnął, to obudził się nadspodziewanie szybko. Tak szybko, że się mama przestraszyła, że mu energii do 13:00 (rehabilitacja rzeczona, umówiona) nie wystarczy i ją całą przepłacze i zmarnuje. Poza tym mamie chciało się spać dalej.
Ignaś wygrał- znowu (to mu niechybnie wróży przyszłe mistrzostwo świata w jednej z najtrudniejszych sportowych dyscyplin:)). Z dalszego wylegiwania się pod ciepłą kołdrą nici. Mamę głowa zaczęła boleć jeszcze mocniej. W instynktownym odruchu chronienia swoich dzieci przed sobą samą w odmianie &…

Testy na wytrzymałość

Dziś Ignaś występował w roli eksperta i przeprowadzał na nas swoje testy na naszą wytrzymałość:)

Miłość cierpliwa jest.....
Nie unosi się gniewem....
Nie pamięta złego....
Wszystko przetrzyma....

choć czasem musi się baaardzo starać:)
Mam nadzieję, że zdaliśmy, choć ciężko było.

Takiego wrzasku wściekłości z takiego małego gardła jeszcze nigdy nie słyszałam! I na dodatek nie wiadomo o co, bo tego kodu jeszcze nie rozkodowaliśmy.....

Dość, że zakończyliśmy już nasze podróżowanie, osiedliśmy w domu, nagrzaliśmy w kaloryferach. Upiekłam chleb, ugotowałam kompot (jabłka w tym roku obrodziły przepięknie)... A Ignaś wreszcie zasnął:)

Jutro będzie  zdecydowanie lepiej;)

Skierowanie już załatwione. Musimy w tym tygodniu pobrać Ignasiowi krew i dostarczyć doktorowi. Za jego- jak się okazało- pośrednictwem, przeprowadzimy resztę procedury. Zgody podpisane, probówka klekocze się w torebce....

Co nam to da? Jeśli poznamy wynik, będziemy w mniejszej czy większej kropce? I czy to jakoś symptomatycz…