Mama odpoczywa

Jest taki weekend w roku, bądź trzy, gdy Mężczyźni (wszyscy czterej) Wyjeżdżają.

Mama wtedy siedzi sama w domu, najczęściej do późna (choć zdarzyło jej się też paść po "dobranocce" i spać do rana) i się delektuje:) A to ciszą, a to nic nie robieniem (albo robieniem w swoim tempie jedynie), a to umilaniem sobie tego czasu, by zagłuszyć tęsknotę, która budzi się w niej 5 minut po wyjeździe Towarzystwa, na różne sposoby. Generalnie odpoczywa. Można by ją posądzić o samolubstwo, egoizm, wyrodność, lenistwo i inne takie paskudne przywary, ale po co?

I oto znów taki weekend nastał, dzięki Dobremu Sercu Taty, i mama się regeneruje. Głównie poprzez:
- samotną wizytę w kinie na "Zakochanych w Rzymie"- ach, włoski klimat....
- nurkowanie w dzbanku herbaty z imbirem i miodem......
- wędrówce po sieci, w poszukiwaniu nowych inspirujących historii i włączaniu ich do listy ulubionych blogów......
- studzenie wody w wannie, oczekującej od godziny na kąpiel (zaplątałam się w sieci;))....

Jeszcze w zanadrzu i planach ma co nieco, bo sobota i niedziela przed Mamą się wdzięczą...

Tymczasem Ignaś odwiedza babcie i rodzinne strony rodziców w doborowym towarzystwie i szykuje się- jeszcze oczywiście niczego nieświadom, Biedaczek, na nowe wrażenia i doświadczenia turnusowe od poniedziałku. Trzymajcie za nas kciuki. Mogą być potrzebne.

Ach. No i grypy nie ma. Za to antybiotyk i owszem...

Komentarze

  1. Dziękuję:) Faktycznie- mam wrażenie, że wykorzystuję czas maksymalnie relaksacyjnie, co nie oznacza "bezczynnie i bezsensownie";)Każdej Mamie życzę takiego czasu. Raz na jakiś czas oczywiście;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.