03 listopada 2012

Testy na wytrzymałość

Dziś Ignaś występował w roli eksperta i przeprowadzał na nas swoje testy na naszą wytrzymałość:)

Miłość cierpliwa jest.....
Nie unosi się gniewem....
Nie pamięta złego....
Wszystko przetrzyma....

choć czasem musi się baaardzo starać:)
Mam nadzieję, że zdaliśmy, choć ciężko było.

Takiego wrzasku wściekłości z takiego małego gardła jeszcze nigdy nie słyszałam! I na dodatek nie wiadomo o co, bo tego kodu jeszcze nie rozkodowaliśmy.....

Dość, że zakończyliśmy już nasze podróżowanie, osiedliśmy w domu, nagrzaliśmy w kaloryferach. Upiekłam chleb, ugotowałam kompot (jabłka w tym roku obrodziły przepięknie)... A Ignaś wreszcie zasnął:)

Jutro będzie  zdecydowanie lepiej;)

Skierowanie już załatwione. Musimy w tym tygodniu pobrać Ignasiowi krew i dostarczyć doktorowi. Za jego- jak się okazało- pośrednictwem, przeprowadzimy resztę procedury. Zgody podpisane, probówka klekocze się w torebce....

Co nam to da? Jeśli poznamy wynik, będziemy w mniejszej czy większej kropce? I czy to jakoś symptomatyczne, że ponownie tuż przed świętami grudniowymi możemy spodziewać się wyniku? Ostatnie święta, prócz grypy, złamały się pod natłokiem naszego strachu i rozpaczy (po niefortunnej interpretacji MRI głowi Ignasia jednej z Pań neurolog, która za dużo nadziei nam wówczas nie zostawiła- chciałabym widzieć jej minę teraz:))....

Jutro w Chicago o 11:00 w jednym z polskich kościołów odbędzie się msza w intencji Ignasia. Dziękujemy wszystkim, którzy będą się za niego modlić.... Dziękujemy Cioci A., która o to zadbała:) Modlitwa ma MOC.
Dobrej nocy.

2 komentarze:

  1. Taaaaa. Po sobocie stwierdzam, że miłość zdecydowanie cierpliwa jest. :)

    OdpowiedzUsuń