W sprawach "nie-prywatnych" (?)

Rzadko się przyłączam do różnych akcji w sieci. Ale ta sprawa też sieje we mnie niepokój i sprawia, że czuję się nic-nie-znaczącym obywatelem naszego kraju. Dlatego pozwalam sobie (również w imieniu Ignasia i jego przyszłości, i przyszłości wszystkich naszych Dzieci) wyrazić swoje niezadowolenie z tego, co dzieje się na szczytach władzy, ponoć w naszym imieniu. To nie jest w moim imieniu! O żywności GMO i o stanowisku naszych "mądrogłowych" więcej przeczytacie u Mamy Laury w tym wpisie. Ja nie mam takiej lekkości pióra w zajmowaniu stanowiska w sprawach ogólnych i publicznych....
Za to z przyjemnością podsyłam wam obrazek....
Kliknijcie, zajrzyjcie, podpiszcie.... może to coś zmieni?

PS. Tuż po napisaniu tych kilku słów, naszły mnie refleksje, czy aby na pewno nie jest to moja sprawa? prywatna? Czy nie podobnie było ze szczepionkami skojarzonymi  i nie-skojarzonymi, zawierającymi rtęć, wstrzykiwanymi naszym dzieciom i reklamowanymi bez mrugnięcia oka (oczywiście z wykorzystaniem psycho-manipulacji)? Dlaczego w Czechach nie można ich było kupić, a u nas- tak? I to za "grube pieniądze"? Czasem ma wrażenie, że ufać można jedynie sobie samemu.
Ciekawe, co Wy o tym wszystkim myślicie?....


Komentarze

  1. Burzymy się, a GMO jemy już od lat. Modyfikowana kukurydza jest wszędzie. Niestety.

    Jemy też mnóstwo innych rzeczy, które gdyby nie doświadczenia na roślinach by nie istniały.

    wiesz skąd się wzięły truskawki?
    albo jaki jest naturalny kolor marchewki? Zdziwiłabyś się gdybyś się dowiedziała że wcale nie marchewkowy?

    Te protesty to trochę musztarda po obiedzie, choć, z drugiej strony strach co się będzie działo z naszymi organizmami po kilkudziesięciu latach przyjmowania takich pokarmów.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.