Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2012

Rzeczy się mają...

Obraz
.....tak, mianowicie, że choć ja tu nie zaglądam- Wy zaglądacie regularnie. Blog zaczął żyć własnym życiem. Cóż, taka jest właśnie kolej rzeczy tak zwana, z dziećmi podobnie. Żyją swoim życiem. Oby nigdy naszym;)
..... również tak, że im mniej mnie tutaj, tym więcej Tam. Zwłaszcza w ostatnich dniach grudnia. I do tego stopnia, że dziś opanowało mnie tak błogie lenistwo, że już nie pamiętam, kiedy sobie na podobne pozwoliłam. Dość, że o 21:00 zaległam obok Ignasia i sen mnie morzył, morzył, zwodził na migdałowe manowce, kuszącą ciszą + wiatru śpiewem nawoływał.... aż wyskoczyłam z pieleszy i wskoczyłam Tutaj, bo kiedyś w końcu trzeba wrócić, prawda?:)
.....niezaciekawie, możnaby rzec krótko, gdyż w święta Ignaś zachorował pierwszy raz w życiu na pełnoobjawowe zapalenie oskrzeli. Z antybiotykiem w tle, szmerami różnej maści i gradiencji oraz podejrzeniem zapalenia płuc (w obserwacji tak zwanej). Otóż obserwujemy go, a jutro na wizycie kontrolnej Pani Doktor osłucha ponownie i ponowny w…

O rany!!!!!!

Wygramoliłam się ze sterty skrzynek, napakowanych różnościami, podniosłam zmęczony krzyż znad sterty nie malejącej prania, odkleiłam dłonie od odkurzacza i postanowiłam wytchnąć. Cóż - Święta- każdemu się należy.

Podkradłam iPhona Taty i w zupełnych ciemnościach pokoju średniego syna zaklikałam tu i tam. A właściwie to od razu na bloga własnego, bo przecież tak długo mnie tu nie było, że zaczęłam odczuwać już mały niepokój i duże wyrzuty sumienia.

A tu co?

Patrzę: 8 komentarzy- to ewenement. Cóż takiego ostatnio wypisałam, że aż tyle?- w głowę zachodzę.
I co się dowiaduję?????


Że dostałam wyróżnienie za Ignacową opowieść w konkursie!!!
Od Kapituły! (ależ to brzmi).

Bardzo to miłe. Jak zapach świeżo upieczonego piernika przed Wigilią.
Jak przechadzanie się po nowych przestrzeniach naszego nowego lokum.
Jak przyglądanie się całej rodzinie w komplecie o godz.22:00 przy cichych dźwiękach Diany Krall i na prędce zorganizowanej kolacji....

Jak widok Ignasia, podciągającego się na uchwycie o…

Dwa końce i nowego początek

Symbolicznie 15 grudnia kończą się dwa etapy w naszym - Ignacowym i moim - życiu.

Dziś koniec głosowania w konkursie "NA jednym wózku" organizowanym przez Fundację Promyk Słońca.
Sporo to było emocji, sporo wahań, czy się przyłączyć, sporo nowych doświadczeń i znajomości.
Dziś do godz 24:00 można jeszcze oddać głos na każdy blog, biorący udział w rywalizacji (choć ta chyba ma najmniejsze znaczenie dla jej uczestników- tak przynajmniej dziś to widzę, z perspektywy tych kilku miesięcy). To nie ona była najważniejsza. Sedno tkwi gdzieś indziej. Sedno tkwi w historiach, które poznałam, w mailach, które wymieniłam, w słowach, które otrzymałam, w poczuciu jakiejś subtelnej więzi i wspólnoty pewnego spektrum doświadczeń i przeżyć.
Dziś wiem, że da się żyć i da się nawet cieszyć tym życiem. Że Ignaś idzie do przodu jak burza i w niczym nie przypomina tego maleństwa wiotkiego sprzed roku. Że eksploruje świat i cieszy się z każdego zdobytego nowego terytorium. A tych mu niebawem nie b…

Zdrowe żywienie

Obraz
Zima trzyma. Chciałoby się rzec- nareszcie.

Ignaś gulgocze. Twardziel, wytrzymał najdłużej, nim dał pokonać się chorobie, która z charakterystyczną dla niej tkliwością, stopniowo otaczała ramieniem poszczególnych członków naszego klanu. On opierał się najdłużej, ale w końcu skapitulował. Na razie ratujemy się wapnem, witaminą C i sporadycznymi inhalacjami (Iggi nie jest przekonany do tej warczącej maszyny, która na dodatek nie wydziela z siebie żadnego przyjemnego zapachu), licząc na cudowne ozdrowienie.

Poza tym wszystko mu dopisuje. Zwłaszcza apetyt i ciekawość świata...



Próba zakończyła się niepowodzeniem- z wiadomych względów. Ale ciekawości to nie wygasiło bynajmniej.......


Sinlac okazał się zdecydowanie bardziej strawny i pożywny...
Ogólnie ostatnio- przełamując w sobie barierę przed nieznaną teksturą na rzecz poznawania smaków świata, w Ignasia dossier pojawiło się również kosztowanie soli wprost z pojemnika, cukru- prościzna;) i ryżu... Kilka miesięcy temu ciekawość wygasała t…

Kosi kosi łapki

Wychodzę z założenia, że żeby pisać, trzeba mieć o czym. A czy my mamy? Chyba aktualnie nie za bardzo.

Normalnie jakoś u nas. Bez wzlotów i upadków. Może trochę z gulgotem w gardle lub w jakichś niższych okolicach, ale bez dramatu. Kaszelek jakiś baaardzo rzadko, ale się odzywa, ale raczej się z niego cieszę, bo to oznaka, że w środku Ignaś aż taki wiotki nie jest. Kaszleć potrafi.

Kąpiel przebiegła też prawidłowo, no może z takim wyjątkiem, że Ignaś coraz swobodniejszy w tej wannie, tu się przekręci, tak wywinie a nie utonie, to na kolanka się podciągnie, trzymając brzegów wanny. Samodzielny coraz bardziej i stabilny. Jak przez mgłę już wspominam czasy, gdy przelewał się w rękach i nie sposób było go wykąpać, bo dwóch rąk nie starczało do ogarnięcia jego ciała w środowisku, gdzie tarcie jest jakieś takie znikome... Więc też przez kilka pierwszych miesięcy życia Ignaś korzystał z tego dopustu rozpusty dość sporadycznie, co zapewne nie pozostało bez wpływu na jego wrażliwość zmysłów. A…

Skuteczność gwarantowana:)

Miało być tak:
5 dni tamtego tygodnia na turnusie we Wrocławiu.

Już w poniedziałek, gdyśmy się stawili ochoczo, choć nie do końca punktualnie (Ignaś przymknął oko tuż przed metą, aż żal go było budzić), dowiedzieliśmy się, że z uwagi na ważne sprawy Instytutu, będziemy ćwiczyć do czwartku, bo zaproponowany nam piątek po południu nie pasował nam akurat:) Ok. Zgoda. "Nie ma tego złego, co by na dobre...."-  sami wiecie....

A jak się skończyło?
Ano, skromniutko. Na dwóch dniach z rzędu i gorączką oprotestowującą wysiłek i nadmiar wrażeń na dzień trzeci, czyli we środę:) Tak, tak, Ignaś o swoje interesy i zdrowie psychiczne zadbać potrafi. Gdy już o krok do przeciążenia jest, lub dwa, daje znać na właściwe sobie sposoby, żeby zwolnić, odpuścić, zaniechać, oddech złapać. Bo gdyby tak mama zagorączkowała, to kto wie, czy zajęcia by się nie odbyły? Wcale to nie jest takie pewne. Od lat półki w aptekach uginają się od magicznych specyfików, gorączkę nokautujących za jedną pigułką, …