Rzeczy się mają...

.....tak, mianowicie, że choć ja tu nie zaglądam- Wy zaglądacie regularnie. Blog zaczął żyć własnym życiem. Cóż, taka jest właśnie kolej rzeczy tak zwana, z dziećmi podobnie. Żyją swoim życiem. Oby nigdy naszym;)

..... również tak, że im mniej mnie tutaj, tym więcej Tam. Zwłaszcza w ostatnich dniach grudnia. I do tego stopnia, że dziś opanowało mnie tak błogie lenistwo, że już nie pamiętam, kiedy sobie na podobne pozwoliłam. Dość, że o 21:00 zaległam obok Ignasia i sen mnie morzył, morzył, zwodził na migdałowe manowce, kuszącą ciszą + wiatru śpiewem nawoływał.... aż wyskoczyłam z pieleszy i wskoczyłam Tutaj, bo kiedyś w końcu trzeba wrócić, prawda?:)

.....niezaciekawie, możnaby rzec krótko, gdyż w święta Ignaś zachorował pierwszy raz w życiu na pełnoobjawowe zapalenie oskrzeli. Z antybiotykiem w tle, szmerami różnej maści i gradiencji oraz podejrzeniem zapalenia płuc (w obserwacji tak zwanej). Otóż obserwujemy go, a jutro na wizycie kontrolnej Pani Doktor osłucha ponownie i ponowny wyrok wyda, jaki- okaże się. Candida już puka do naszych jelit... mam przeczucie.

.....cudownie, a jakże- też. Ignaś w dniach świątecznych i późniejszych również, mimo choroby i osłabienia, powoli raczkuje! Po kilka "kroczków" na razie robi, ale w zależności od motywacji jest w stanie pokonać na rączkach i kolankach od kilkudziesięciu centymetrów do kilku metrów podłogi nawet! Jest BOSKI!!! Bez dwóch zdań!!! Z niekłamaną radością oznajmiam tym samym, że- jako, że rok 2011 był dla nas najcięższym rokiem w życiu, to 2012- kończący się właśnie- jest wypełniony po brzegi wzruszeniem i radością!!! Dziękujemy Ci, Ignasiu:)

A na zakończenie tego lakonicznego wpisu, dwa rarytaski.

DLA WSZYSTKICH WIERNYCH KIBICÓW NASZEGO WSPANIAŁEGO SYNKA!

Dla tych, którzy , nawet gdy mnie tu nie ma;)

Dla tych, którzy myślą o nas, ładując naszą stronę w swoim komputerze i tym samym sprawiają, że otacza nas ocean życzliwej energii, nawet wtedy, gdy w nas samych tej energii jakby mniej:)

Dla wszystkich, którzy klikali wiernie i zapamiętale wtedy, gdy prosiliśmy o klikanie.

Dla tych, którzy przekazali nam swój procent podatku, być może nie wierząc nawet do końca, że ma to jakieś znaczenie, a z którego uzbierała się miarka.

Dla tych, którzy swoim towarzyszeniem nam sprawiają, że nie tracę sensu zamykania naszego świata w słowa- dziękuję.

I proszę- TO DLA WAS:

Do Siego Roku 2013!

Komentarze

  1. :) Dziękujemy:)

    Ignasiu, dzielniacho kochany!!! Na 2013 mam dla Ciebie ambitny plan - pierwszy kroczek:)

    Buziaki kochani i zdrówka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez dwóch zdań. Myślę, że będzie zrealizowany. Na razie "raczek" do sprzętów IT coraz sprawniejszy;) Ściskamy Was ciepło- noworocznie:*

      Usuń
  2. Życzę, aby Nowy 2013 Rok wypełniał każdy dzień radością.
    Życzę, aby Wasz szlak był usłany życzliwością, zrozumieniem, dobrem, ciepłem.
    Niech po policzkach płyną tylko słodkie łzy szczęścia, a te słone zostały osuszone przez kochane dłonie bliskich. Życzę Wam, aby 31 grudnia 2013 Roku bilans minionych dni zrodził tęsknotę za czasem przeszłym. Najpiękniejszego Nowego Roku życzy Babcia Gosia..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och- dziękuję pięknie za piękne życzenia.
      Oby przynajmniej tak jak teraz- wiesz, Gosiu, mało chcieć, dużo dostawać- to jest frajda:) Pozdrowienia styczniowe dla Ciebie i Bliskich...

      Usuń
  3. Życzymy wszystkiego jeszcze lepszego w 2013 Roku , wiele powodów do radości i pozdrawiamy z Majusiowego świata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baardzo dziękujemy i spóźnione gratulacje składamy:) Zdrówka dla Mai życzymy i dla wszystkich jej bliskich też.:)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.