Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2013

Trudne wybory i rewelacja stycznia!

Jako, że życie to ponoć trudna sztuka wyborów- musimy ich dokonywać, chcemy, czy nie chcemy. Chyba, że dysponujemy magiczną umiejętnością mnożenia czasu, naciągania rzeczywistości, przewijania dni i nocy lub klonowania sił i osób.

Zamiast pisania- ostatnio wybierałam więc czytanie. I nie, żeby takie zorientowane, tematyczne, doszkalające, problematyczne.
Zwykłe. Gazetowo- beletrystyczne.
Więc pisania było mniej. A w zasadzie nie było wcale. Coś za coś. Trudno.


W ogóle doszłam do wniosku, że dla naszego wspólnego dobra- mojego i Ignasia (i reszty rodziny również- nie oszukujmy się) muszę od czasu do czasu odpoczywać. Również musimy odpoczywać od siebie. Wzajemnie. Doświadczyłam poza tym namacalnie niemalże, że nie jestem nieskończona. Niewyczerpana. Niezmordowana. Niezniszczalna.
Nie- nie dopadła mnie grypa. Ani żaden inny wirus przenoszony drogą kropelkową czy żadną inną. Nie zarażam.
Dopadło mnie inne coś.
Przemęczenie.
Zaburzenie depresyjnopodobne.
Wyczerpanie materiału.
Stop.

Czy…

Etteln dla Ignaca

Miało być o ciężkim poniedziałku. Ale się rozmyśliłam. Poniedziałek już się kończy, więc nie zatrzymujmy go dłużej, niż to konieczne....

Będzie o czymś bardziej pozytywnym. Szlachetnym. Wzruszającym. Bezcennym. O pewnym geście serca. Za którym ruszyły inne serca. I za co dziękujemy.

Otóż, w pewne grudniowe popołudnie, anno domini 2012, w Parafii Katolickiej w Etteln odbył się koncert adwentowy. Występowały w nim "chóry z Etteln*"- tak je nazwijmy- chóry ludzi o wrażliwych sercach, które zgromadziły na tę okoliczność innych ludzi o dobrych sercach. I Ci właśnie ludzie, na czele z pomysłodawczynią akcji- Przyjaciółką naszego domu- Gosią- postanowili  przekazać na konto fundacji darowiznę dla Ignasia z Polski. Z Etteln do Polski. Ładnie to brzmi, czyż nie?:)

Inicjatywa była tym bardziej poruszająca, że zupełnie przez nas nie oczekiwana i niespodziewana...
ma wspomóc rehabilitację Smyka.


A każda godzina bezcenna, bo przybliżająca Ignasia do celu: sprawności fizycznej porównywalne…

Niedziela (opisana w poniedziałek)

Obraz
To jedyny taki dzień w tygodniu gdy Ignac nie musi wychodzić z domu!

Uwierzycie?

Jak taki mały bąk jest zajęty? zapracowany? a my koło niego również przy okazji....

Na tę okoliczność świętujemy do bólu dzień święty i nosa za drzwi nie wyściubiamy. Zazwyczaj.

Po prostu nie mamy siły.

A w domu tyyyle atrakcji, chodzenia od pokoju do pokoju, gry na keyboardzie, włączanie ekspresu i innych kuchennych sprzętów, że już czasu nie zostaje na ćwiczenie obrazków i dźwięków- które zaleciła nam Pani logopeda.
O tej nowej Pani i spotkaniu z nią napiszę może przy okazji, ale na razie byłaby to zbyt daleka dygresja.

Dziś znów pośpieszna drzemka, która właśnie trwa, a potem wyprawa w wielki świat. Najbardziej mnie boli, gdy muszę wybudzać smyka z takiego słodkiego snu, bo np. zostało nam 45 minut na przedostanie się w jakieś kolejne miejsce rehabilitacji, a na dworze śnieg, i jeszcze przydałoby się lekko odtajać w domu.

Tymczasem powyżej wczorajsze zdjęcie Berbecia po "leniwej niedzieli na łoni…

Marzenia prawdziwego mężczyzny

Nie jestem upoważniona do wypowiedzi w tym temacie, gdyż mężczyzną nie jestem, nie byłam i nie będę zapewne. A jednak...

Obserwacja dwulatka, w nie-pełni władz fizycznych i możliwości poznawczych, dowodzi, że pewne sprawy są uniwersalne w obrębie płci, jaką w sobie i na sobie nosimy (może bardziej w sobie, niż na sobie). Okazuje się bowiem, że można mieć niebagatelne problemy rozwojowe w zakresie poruszania się, sprawności fizycznej jako takiej. Co więcej- można mieć kosmiczne problemy z posługiwaniem się mową ojczystą czy też jakąkolwiek, zrozumiałą dla przeciętnego czy przypadkowego rozmówcy. Można tym bardziej nie władać umiejętnością dodawania, odejmowania, mnożenia i dzielenia. Można potrafić niewiele. I cóż z tego?
Pierwotne instynkty i tak przemówią w odpowiedniej chwili, we właściwym momencie rozwojowym. I tyle.

Rzecz taka ma się właśnie z naszym najmłodszym Skarbem.
Otóż, mimo opisanych powyżej ułomności czy też niedoskonałości, bądź- jak kto woli- spraw do nadrobienia, Igna…

Dwa Ignasie

Obraz
Pamiętacie ten kultowy wierszyk, powtarzany przez wszystkie babcie świata?

Wczoraj na rehabilitacji miałam przyjemność obserwować dwóch Ignasiów, zachwyconych sobą na wzajem, jak w każdym namiętnym związku miłosnym, tuż na jego starcie zazwyczaj:)

Ignaś żywiołowo reagował na Ignasia, dawał mu buziaki, chciał bawić się z nim w kosi łapki i tuli, tuli;)

Gdybyż tak każdy z nas cieszył się na swój widok w lustrze, świat byłby dużo szczęśliwszy i piękniejszy. Zaprawdę:)
 A w naszym życiu harmonogramowa zawierucha. Prócz tego, że doszły nam jedne zajęcia, mamy możliwość skorzystania z rehabilitacji na NFZ w dwóch nowych placówkach. Nowych, jak starych, gdyż jedna z nich właśnie wystarała się o kontrakt w NFZ i rozpoczyna nową drogę życia;) Co z tego wyniknie- przekonamy się zapewne w trakcie. Druga placówka- bliżej nas, jest dopiero na starcie swojego funkcjonowania. Raczkująca, o ile nie w powijakach. Jedna wielka niewiadoma, choć kusząca jest odległość dla nas. Może ominęłyby nas dojazdy…

Spec potrzebny od zaraz!

Obraz
Jak się Człowiek staje rodzicem Dziecka, w jego świat wkracza milion nowych zadań do sprostania, otwierają się nowe przestrzenie, dotąd niewyobrażalne i niedostępne i jeśli nastąpi odpowiednia mobilizacja- a zwykle następuje- człowiek rozwija się w różnych kierunkach.

Gdy się człowiek staje powoli (bo to proces długofalowy) rodzicem niepełnospawnego dziecka- rzecz ma się podobnie, z tą tylko różnicą, że przestrzeni jest więcej i to takich, o które przy innej konstelacji wydarzeń w ogóle by się nie chciało nawet otrzeć koniuszkiem płaszcza. Rozwój następuje, czy chcemy czy nie chcemy i się z nas podśmiewa tylko cichutko, gdy gymasimy albo zwlekamy z robieniem postępów.

Zwlekałam z tym od roku, tęsknym okiem spoglądając na działania innych Rodziców, a to Franiowych, a to Franciszkowych, albo i Antkowych, ale niespieszno mi było z działań podjęciem, tak jakbym czuła pismo nosem. Ja wiem, wiem - teraz nawet leciwi staruszkowie bratają się z technologią, nowoczesnoscią, nowymi możliwości…

Stara inspiracja na nowy rok

Nosiłam ją w kalendarzu przez cały zeszły rok. A że niebawem przyjdzie mi czas się z nim rozstać bezpowrotnie (kalendarzem i rokiem), podzielę się z szerszym Gronem, bo wydaje mi się, że warto.

W formie upominku noworocznego przyjmijcie proszę na dobry początek:

"Nie ma powodu, dla którego nie powinieneś żyć tak, jak nakazuje Ci serce. Twój czas jest ograniczony, więc nie marnuj go, żyjąc cudzym życiem.Nie wpadaj w pułapkę dogmatów, żyjąc poglądami innych ludzi. Nie pozwól, żeby hałas cudzych opinii zagłuszył twój własny wewnętrzny głos. I najważniejsze- miej odwagę podążać za głosem serca i intuicją. W jakiś sposób one już dobrze wiedzą, kim chcesz się stać." (Steve Paul Jobs)


***

Ignaś przestaje powoli gulgać. Abonament na wizyty u pediatry powoli nam się wyczerpuje. Nie pamiętam, kiedy ostatnio wizytowałam przychodnię z taką częstotliwością;) Najdłuższa przerwa- 3 dni. Ale lepiej trzymać rękę na pulsie, zwłaszcza, że jeszcze żaden z moich chłopców nigdy nie miał zapalenia p…

Długachne: "Sztuczka na poprawę nastroju"

Obraz
Ech!
Upiłabym się z żalu i rozrzewnienia za wyciekającą miarowymi kroplami minut błogą beztroską i nudą.
Ech... odsunęłabym zamaszystym gestem w nieskończoność czekającą mnie i moich bliskich rutynę codziennej gonitwy i krzątaniny.
Ech; wymazałabym wszystkie nagryzmolone w terminarzach daty, sprawy do załatwienia, terminy wizyt i uroczystości, o których nie wolno zapomnieć bezkarnie, rozrzutnie...


Buu....., nasz średni syn płacze w przedpowrotnej depresji przed-szkolnej, bo zgubiliśmy w ferworze przeprowadzki książeczkę przygotowań do I Komunii Świętej i pewnie w szkole będzie bura. A książeczka- amba- zniknęła bez śladu z pamięci naszych i gdzie jej tu szukać? W piwnicy, garażu? W której skrzynce jeszcze-nie-rozpakowanej?


Jakoś z roku na rok coraz mniej hucznie świętujemy, tudzież obchodzimy, zmianę Starego na Nowy Rok.

A bo toż jest co obchodzić?- tak zwykle dziwił się Tata, gdy Mama chciała się bawić i cieszyć z tej okazji corocznie i wstecznie. I tak- prawem ciążenia i przynależnoś…