19 lutego 2013

Idę na ustępstwa...

A niech im będzie! Niech mają! Niech się cieszą! Niech opowiadają wszem i wobec o tym, że od kilku dni (tygodnia?) znów postanowiłem coś zmienić.

Największym wrogiem małego człowieka jest nuda, rzecz jasna.
To ona zapewne sprawia, że - by jej uniknąć za wszelką cenę- co i rusz obmyślam, czym by tu ją przechytrzyć, zwalczyć, nie dać się omotać.
Wymyślam gorliwie, z rozmachem, z fantazją, ku wielkiej uciesze Mamy, Taty, Babci, Dziadka i wszystkich moich szacownych cioć i wujków coraz to nowe .
I braci- choć im to pewnie, ordynarnie mówiąc, koło nosa lata, czy jestem taki czy inny. Dość, żebym im zbyt często głowy sobą nie zawracał, na kompie dał w spokoju pograć, a w odpowiedzi na wygłupy (różnej klasy i poziomu) śmiał się do rozpuku, wprawiając w miarowe podrygi wszystkich świadków tego przedsięwzięcia, zgromadzonych przy stole.

No więc- wymyśliłem.
Przerzucę się na cztery kończyny i nieco podniosę poziom. W gruncie rzeczy z wysokości 35 cm nad podłogą widać więcej, niż z 20cm, prawda?
Do tego dodam jeszcze jakiś mały drobiazg- ot, będę na przykład, raczkując, trzymał w dłoni jakiś drobny przedmiot (a niech no mi ktoś spróbuje go odebrać!!!) i już cała publika wyrzuca z siebie achy i ochy w ogromnych ilościach na minutę/na cm2. To dopiero widowisko! - uwierzcie:)

A gdybyście mogli usłyszeć moją mamę, jak przejęta opowiadała dziś na rehabilitacji Pani Basi, że "Ignaś już w większość porusza się czworakując. Pełza znacznie mniej, widocznie pewniej się czuje już w tej nowej pozycji! Zupełnie, jakby odwrócił proporcje niespełna sprzed tygodnia!"

Kochana Mamo- proszę bardzo..... To dla ciebie:)

Ach. I przez moją wrodzoną skromność byłbym zapomniał - nauczyłem się ostatnio:
1. tańczyć
2. mówić wyraźne "aaa" gdy czegoś chcę (tatuś tak mnie trenował i w końcu postanowiłem dać mu tę satysfakcję). Przestałem jękiem domagać się czegokolwiek. To znaczy jeszcze trochę jęczę, ale szybko wchodzę w tryb "aaa", gdy tata tylko o to poprosi.
3. Podaję różne przedmioty proszącemu (o ile mam ochotę).
4. Postanowiłem nieco odkleić się od mamy i wyruszam od czasu do czasu na samodzielne wyprawy do pokoi moich braci- cóż, człowiekowi też czasem w życiu potrzeba trochę swobody i spokoju:)
I wszyscy są szczęśliwi:)

Pozdrawiam. Ignac.

1 komentarz: