11 lutego 2013

Uspokajające zmiany...

Pewne zmiany obserwuję u naszego najmłodszego Syna.
Niby nic nietypowego, wręcz przeciwnie- doskonale pamiętam wczesne dzieciństwo dwóch starszych chłopców i to, co teraz Ignaś nam komunikuje, nie stanowi żadnego ewenementu, żadnej niespodzianki.

A jednak- w jego indywidualnej historii jest to nowe.

Na przykład- rytuał zasypiania wszelakiego.
Pamiętam, gdy Ignacy się urodził, jako trzecie dziecko, był nadzwyczaj spokojnym niemowlęciem. Dziwiło, ale też cieszyło (dziś myślę o tym ze zgrozą raczej) nas to, że spokojnie sypia, jest "mało wymagający'" - że tak to nazwę i dostał nawet miano śpiocha. Tak czy inaczej to był nasz pierwszy syn, który nie płakał non-stop i nie wisiał na piersi co 20 minut. Wypijał swoją porcję mleka powoli, po czym zapadał w błogi sen na 3-4 godziny. Fakt- było to trochę dziwne, jak taki maluteńki człowieczek nie potrzebuje obecności bliskiego ciała? Że nie jest głodny? Dziwne.
Potem okazało się to wstępem do kłopotów Ignasia, głównie z przybieraniem na masie. Wprowadzenie jednak regularnych posiłków co 3 godziny i dokarmianie Nutramigenem rozwiązało na jakiś czas problem i wszystko wróciło do normy. Nie na długo jednak, ale gubię główny wątek, więc wybaczcie, że ten porzucam.

Potem Ignaś sypiał wzorowo sam w łóżeczku. Żadnego starszego syna nie udało nam się tego nauczyć! A on po prostu zasypiał. Fakt, że łóżeczko stało na wyciągnięcie ręki od naszego łóżka jakoś tłumaczyło nam ten cudowny fakt. Mogliśmy się wygodnie przespać (nie mylić z "wyspać"- pobudki były wtedy regularne co 3 godziny).

Właściwie Ignaś zasypiał mniej lub więcej sam do zeszłego tygodnia. Kładliśmy go do łóżeczka, włączaliśmy muzykę do zasypiania i wystarczyło wyjść z pokoju, by Brzdąc sam prędzej czy później przenosił się na łono Abrahama w swojej ulubionej pozycji.

To się jednak zmieniło i zastanawiam się jakie we mnie emocje budzi ta zmiana. Chyba pozytywne. Uff- jest jak dawniej, po staremu, znajomo- myślę. Nic, że mniej komfortowo. Przytulniej.
Ignaś bowiem od wyjazdu do babci rozsmakował się w zasypianiu koło mamy na 'dorosłym' łóżku. W końcu się tuli, uśmiecha, i domaga głaskania! Na łóżeczko reaguje protestem, okazywanym poprzez kategoryczną odmowę położenia się i dźwiganie się na poręczy do pozycji pionowej. A jak tylko próbuję wyjść z pokoju, dochodzi mnie ryk niemożebny i szloch głęboki. I trza wracać:)

Spokojniej mi jakoś z tą zmianą. W gruncie rzeczy gdzieś w głębi serca tęskniłam za takim rytuałem, sygnalizowaniem potrzeby bliskości, kontaktem. Choć tamto było wygodniejsze, nie przeczę.
Podobnie jak prezent, który Ignacy nam podarował już chyba na stałe w tym roku, w postaci przesypiania całych nocy! Tak- to z pewnością nie była pierwsza jaskółka, ale przemyślana, konsekwentna decyzja naszego małego Misia. Oby tylko się nią nie znudził i wytrwał w niej jak najdłużej.

A ze spraw bieżących- Mili Państwo- Ignacy nawiązywał pierwsze kontakty damsko-męskie w gronie rówieśniczym, że się tak wyrażę. W ubiegły, właśnie co zakończony weekend, na własnym terenie i było całkiem okey.
Zobaczcie sami (na zdjęciach Iggi z Tosią S.):




Śliczności, czyż nie?:) Nas byynajmniej urzekało......


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz