Herr Direktor

Ostatnio przeczytałem na stronie Preclowej Mamy, że otrzymała od szefa IPada jako premię za wyśmienitą pracę (nie wiem, czy dobrze to zrozumiałem, mam w końcu tylko 2 lata i 4 miesiące).

A ja????- pomyślałem.
Tak się staram, wysilam, wykonuję polecenia (dziś podałem dziadkowi lokomotywę na jego prośbę- mama świadkiem, a potem przytulałem się do starszego brata- ten sam świadek), i co???
Też mi się premia należy! A jakże!
Takiej roboty jak ja, to pewnie i żadna Mama nigdzie nie odbębnia!
Już wierzycie, że to JA do Was piszę?:)

No i złożyłem wniosek. Nieeee, nie pisemny, bo pisać nie umiem. Głosowo-gardłowy. Przeciągły, donośny, nieustępliwy, nieartykułowany....

I wiecie co?
Poskutkowało!


Dostałem nowy gadżet! Mój! Na własność!
Cudeńko-pierwsza-klasa!
(wprawdzie coś tam szeptali że zepsuty na amen, ale klawiaturę ma; jeszcze ma, bo już ją trochę przetrzebiłem;)

Nie wierzycie? Oj, oj. Wiara, Kochani to podstawa!
Proszę- dla niedowiarków i Innych Kibiców Moich Drogich:

Na buzi mam dżem po gofrach na kolację- wybaczcie:)
Z emocji zapomniałem się umyć.....

Ignaś.
PS. mama mówi, że to się nazywa "lap-top" i że ma wartość historyczną. To na nim pisała pierwsze posty w moim blogu:) Cóż, trzeba szanować zabytki....

Komentarze

  1. ha ha:) Tytuł wpisu to miód na serce me:)

    Pisz Ignaś, pisz chłopie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas długa tradycja germanistycza jest:) Witamy w "klubie":)*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.