Nocne rozmyślania i ich owoce

Z konsekwencją u mnie na bakier.
Już sam fakt,że piszę bloga od roku mnie samą zadziwia. Na kijkach byłam trzy razy i zapał osłabł, przy wtórze codziennego natłoku spraw małych i dużych, więc jako usprawiedliwienie położyłam na szali długie spacery z Ignacym jako zadośćuczynienie.

Ale wczoraj....
Tata z Ignacym o 20:05 legł w pościeli. Około północy szmery łazienkowe poinformowały mnie, że zażywa Tata kąpieli, ale towarzystwa mi długo nie dotrzymał:) Więc czasu na rozmyślania miałam duużo. Baardzo dużo:) I na szperanie po cudzych blogach. Na zbieranie informacji, co w świecie huczy (już nawet nie brzęczy).

A huczy! że aż strach.
Temat pierwszy- protestujący rodzice.
Temat drugi - zaproszenie do Sejmu.

W kwestii Sejmu- też otrzymaliśmy, a jakże, miłe i rozmiarem zadziwiające zaproszenie na Galę.
Poznać inne Rodziny! Porozmawiać, uścisnąć rękę. Nałożyć nowy wymiar na wymieniane internetem słowa otuchy i wsparcia!.... tylko:
Czy wypada zwalić się tak całą pięcioosobową Rodziną? Czy mam jechać sama? Z Ignasiem? (ten wariant odpada- nie wyrobimy takiej podróży i takich emocji we dwójkę bez pomocy osób trzecich). Nie zabrać chłopców na takie wydarzenie? A nuż nigdy więcej Sejmu na żywo nie obejrzą- to szkoda. Trzeba dzieciom Świat pokazywać. Obywać ich.

W kwestii protestów... W protestach jestem też kiepska. Ot, pozżymać się w zaciszu domowym, krwi napsuć sobie i  bliskim- jak najbardziej i nawet dość często. Ale żeby publicznie? Gremialnie? Już gorzej.
Poza tym jakoś nie czuję się zwykle upoważniona. Zazwyczaj. Wszak Tata pracę ma. Wszak ja na waciki zarabiałam (obecnie jestem w stanie zawieszenia decyzyjno-zdrowotnego). Z darowizn skorzystaliśmy dzięki  hojności wielu ludzi i radę dajemy. Myśl o świadczeniu pielęgnacyjnym w zawrotnej wysokości 520zł krąży raczej jako żart w mojej głowie. Na razie jałmużny nie potrzebujemy.

Ale gdyby tak.....

Ulotki, rozniesione po mieście, wcale nie znikają jak świeże bułeczki. Nawet na wizus ich nie ubywa, choć wydawałoby się, że sezon gorący, rozliczeniowy, że ludzie dobre serca mają i pomaganie bliźnim jest chwalebne, chrześcijańskie. Cała nadzieja w Babciach, którym może łatwiej jest prosić znajomych i znajomych-znajomych. A jak już ktoś obieca, to może i wpłaci ten 1 drobny bądź co bądź %?

W pracy u Taty napięcie. Krew w żyłach tężeje coraz częściej.

Mama z depresją walczy na własną rękę, a Tacie ciśnienie urosło zawrotnie ostatnio (lekarka chciała wzywać pogotowie). A Tata przed 40-tką jest jeszcze, więc czemu? Z jakich przyczyn? No jakich?

Stres przeogromny nam towarzyszy od 2,5 roku prawie. W opinii psychiatry, u której na konsultacji byłam, sytuacja niepewności jest bardziej wyczerpująca, niż najgorsza, ale pewność. Nie jesteśmy niezniszczalni, choć wyniki mamy dobre. Ale w morfologii depresja nie wyjdzie;) Nadciśnienie również.

Więc - jakby.....
Aż strach pomyśleć.
520 zł miesięcznie.

W odwiedzanych przeze mnie blogach (patrz pasek po lewej) są Rodziny, które zmagają się bardziej niż my. Więcej potrzebują. Więcej przeżywają. Są pewnie samotne matki- jedyne żywicielki rodziny. Są dzieci przypięte do respiratorów, których jeden rodzic najzwyczajniej NIE MOŻE PRACOWAĆ inaczej, niż na posterunku przy dziecku.

Protestować?

Modlę się po cichu każdego wieczora, by nic się na gorsze nie zmieniło. By było chociaż tak, jak jest. Bo inaczej.... Dramat. Horror. Czarna rozpacz.

Więc na razie, w ramach własnych możliwości protestu wklejam link. Zajrzyjcie. Koniecznie!

To niewiarygodne, że żyjemy w Takich warunkach. 3 lata temu nawet przez myśl mi nie przeszło, że dołączymy do grona TYCH RODZIN. RODZIN z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ i CHOROBĄ DZIECKA już nawet nie w tle, a na głównej scenie.

Poruszające wpisy, do których odsyłam, są tutaj:

"Jestem niepełnosprawny- jestem głodny" by Ojciec Karmiący

"Jestem niepełnosprawny- jestem głodny" by Mama Aspika

"Protest song" by Mama Zosi

I ostatni, o TYCH, którzy potrafią, BO SĄ ZMUSZENI, protestować: http://www.torun.tv/movie/show?id=1292

A może nie protestuję, bo jestem człowiekiem małej wiary? Małej wiary w to, że coś możemy w tej kwestii zmienić.....

To może chociaż Ignaś wiosenny zażegna smutki i zwątpienie....... o, proszę:

TU HIACYNT
a tu UŚMIECH (szelmowski trochę)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.