ODDAMY THERATOGS

Drodzy Goście, Czytelnicy Ignacowych i naszych perypetii oraz wszystkie 'blogowe Ciocie', które mogą sprawić, że mała kropla rozpęta wielkie kręgi w internetowym jeziorze;) - tym razem prośba do Was o pomoc w rozpowszechnieniu drobnego ogłoszenia tej treści:

Nasz pierwszy kombinezon Theratogs (made in USA, oryginal) poszukuje NOWEGO WŁAŚCICIELA!


Leży, biedaczek w szufladzie pod łóżkiem i tęskni za jakimś malutkim Użytkownikiem, któremu z największą chęcią pomoże nabrać napięcia mięśniowego i wigoru:)

Dlatego, jeśli znacie KOGOŚ, kto potrzebuje takiej pomocy rehabilitacyjnej dla swojego Maluszka (rozmiar kombinezonu to 'infant'- czyli w Ameryce najmniejszy i u nas też odpowiada temu rozmiarowi)- koniecznie go do nas przekierujcie mailowo (mamaiggiego@wp.pl) bądź telefonicznie (ale telefon też mailem podaję;).
Mama mówi prawdę! Naprawdę!;)

Ignacy używał go może raptem 4 miesiące, więc jest naprawdę w niezłym stanie, mało zużyty, nadal sprężysty. Na upartego odszukam też (a właściwie odzyskam) instrukcję upinania go i z chęcią przekaże cały komplet nowemu właścicielowi (raczej jego Rodzicom lub opiekunom).
Komplet składa się z trzech opakowań z różnymi elementami upinania (tzw. "full body system")- więc wypas:)

Kombinezon kupiliśmy w ubiegłym roku dla Ignasia, bezpośrednio w USA, a zatem taniej niż w Polsce, gdzie koszt wynosi około 2.800,00zł. 

Teraz chcemy ODDAĆ GO ZA DARMO! (ew. koszt wysyłki do uzgodnienia- można też odebrać osobiście z okolic Wrocławia).

Myślę, że to ważny szczegół- więc podkreślam- nie chcę go sprzedać, ale przekazać dalej.

Niech pomaga innym dzieciom. Ignaś już z niego po prostu wyrósł:)

Jeśli chcecie zobaczyć go na fotkach- są dostępne w tym wpisie. Niech nie zraża was nietypowy, być może, kolor kombinezonu- widziałam w Polsce niebieskie, ten jest beżowy (podobnie jak kolejny, który kupiliśmy Ignasiowi, o rozmiar większy), ale to zapewne różnica związana z dystrybuującym/wytwórcą- nie wnikam w szczegóły, bo ich nie znam. Dość, że kombinezon jest jak najbardziej oryginalny, specjalistyczny i sprawdzony- co najważniejsze.

Gdybyście potrzebowali jakieś techniczne szczegóły- napiszcie - podam wszystkie, które będę potrafiła. W sieci można o nim poszukać informacji u dystrybutora (link tutaj)

Myślę, że mogę na Was liczyć w multiplikowaniu tej wiadomości:)
A nasz kochany Theratogs nie zakończy swego krótkiego żywota w czeluściach naszej garderoby..... hę? 

Edytowano 04.06.2014 r.
Z uwagi na liczne zapytania napływające wciąż do mojej poczty elektronicznej, chciałam poinformować wszystkich poszukujących Rodziców i bliskich, że kombinezon trafił rok temu do małego Stasia, którego mama napisała do mnie jako jedna z pierwszych (o ile nie pierwsza właśnie) z zapytaniem. O przekazaniu kombinezonu TheraTogs pisałam w tym poście.
Jest nam bardzo miło, że odwiedziliście naszą stronę:) jednak kombinezonu "na wydaniu" aktualnie nie mamy (gdyż go jeszcze Ignaś używa- piszę o kolejnym egzemplarzu, większym).
Pozdrawiam serdecznie.
mamaIgnasia

Komentarze

  1. Spytam w Fundacji czy któreś dziecko nie potrzebuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spytaj, proszę. Szkoda, żeby leżał w szafie i się marnował:) Pozdr. dla Antoniego.

      Usuń
  2. Jestem mama 14mc Marysieńki właśnie tego szukamy...i jesteśmy zainteresowani przechwyceniem tego theratogs'u :-) aga132@poczta.wp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Mamo Marysieńki- napisałam ci mailem odpowiedź.

      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Witam,

    Nie wiem czy jeszcze aktualne z kombinezonem.
    Byłabym mocno zainteresowana.
    Mail: lady_g1@wp.pl
    Strona mojego synka: www.pomagamytomkowi.pl

    Kasia i Tomcio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, aktualnie oczekuję na odpowiedź od rodziców, którzy zgłosili się pierwsi i w sobotę mamy im przekazać kombinezon. Jak się wycofają- jest jeszcze kilku chętnych przed Wami. Przykro mi:(
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Dziękuje za info i gorąco sciskam.
    Podczytuje Twój blog i inne.... Odnoszę wrażenie, ze tak dobrze Was wszystkich znam ;). Po czesci to prawda- mamę pięknej niebieskookiej Zoszki znam osobiście :)))
    Trzymam kciuki za kolejne kroki do przodu.... Domyślam się ile radości mogą sprawić:)
    U nas mimo intensywnej rehabilitacji kroczkow nie ma. Pozdrawiamy!
    Kasia i Tomcio

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam
    Chciałam zapytać czy posiada Panie jeszcze ten kombinezon?
    Pozdrawiam Daria

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.