Rowery i hipoterapia za free!!!

Wiosna zakwitła.

Wraz z domem, dostaliśmy od poprzednich właścicieli piękny ogród, który jak nic, kojarzy mi się z Ignacym.

To w nim, tu i ówdzie, w najmniej oczekiwanym miejscu i momencie, z ziemi wyłaniają nam się coraz to nowe, zachwycające i zupełnie mi nie znane rośliny. Jedna wielka niespodzianka. Każdy dzień przynosi jakąś nowość, począwszy od tego, gdy odkryłam- zaskakując samą siebie, że lubię "grzebać się w ziemi":) Po prawdzie wiele to ja na tym naszym (nie naszym, tylko banku;)) skrawku ziemi robić nie muszę. Wszystko zostało zrobione przede mną. Ktoś wcześniej budował koncepcję, co gdzie posiać, jak skomponować całość, by była efektowna i by się jedno z drugim nie zagryzło.  Ja tylko obserwuję, zachwycam się, ogarniam pozostałości po zeszłej jesieni i zimie, i podlewam, i nawożę. Powoli zaczynam też kochać.

Jak to się ma do Ignasia? Zasadniczo. Może z wyjątkiem ostatniego zdania- bardzo dosłownie.
Więcej nie będę wyjaśniać. Byłoby to niestosowne.

Tymczasem dziś, po raz kolejny zresztą, nasz Tata udowodnił, że jest wspaniały.

Po 5 godzinach snu i pobudce o szatańskiej porze- 3 nad ranem, po wyprawie do Berlina tam i z powrotem w celach zawodowych, po powrocie do domu w okolicach godziny 18:00, wyjął z garażu trzy rowery, osprzęt, szmatki, imbusiki, dętki i co tam jeszcze było mu potrzebne, zmobilizował chłopców do pomocy i zorganizował pierwszą tegoroczną krótką wyprawę rowerową po najbliższej (z naciskiem na "najbliższej") okolicy!!!

Czyż to nie jest niezwykłe? Dla mnie jest. Dla mnie, która w takich okolicznościach marzyłaby tylko o jednym- spaniu....

I tak Ignaś zaliczył dziś prawdziwy maraton na dwa i cztery kółka:)
Dwa razy dwa, gdyż najpierw jeździł konno na hipoterapii, a następnie jeździł rowerowo na wycieczce.  Oto, jak się prezentował:



Już na pierwszy, nawet niewprawny rzut oka, widać znaczącą różnicę w postawie Ignacego z porównaniu do ubiegłego roku, gdy przejażdżki rowerowe jednak okazały się niestosowne do jego sprawności i obniżonego napięcia mięśni- biedaczek dyndał wtedy prawie bez kontroli w tym foteliku i nie był w stanie zapanować nad główką nawet na drodze gładkiej jak blat stołu...
Postęp widać więc kosmiczny od tamtego czasu. Nawet na hipoterapii nasza Pani Agnieszka zaskoczona (czym niechybnie zaskoczyła mnie samą) stwierdziła, że Ignaś poszedł jak burza! Fakt- dawno jej u nas w domu nie było, więc kontakt z Ignasiem ma ograniczony do upinania go w kombinezon Dunag i prowadzenie na koniu, stąd gro zmian, jakie w Ignacym zaszły mogło nie rzucić jej się w oczy. Nadrobimy to w poniedziałek, bo już jesteśmy umówieni z nią na wizytę domową:) Takiego samego zdania zresztą jest Pani Kasia od bobathów- która Ignasia nie widziała 2 tygodnie (przerwa z powodu naszej wyprawy do Sejmu) i Pani Basia od bobathów też:)
Bardzo podnosi mnie to na duchu, daje mnóstwo wiary w sprawność Ignasiową i jego mnożące się z zawrotną prędkością aksony! Dawnośmy w jego główkę nie zaglądali, więc tak naprawdę nie wiemy, co tam się wyprawia. Ale być może jest tak, że "po owocach ich poznacie"?:) Ja w każdym razie tego się trzymam....

Pani logopeda zaś poleciła nam stworzyć dla Ignasia jego dzienniczek, zawierający zdjęcia najpierw najbliższych mu osób z podpisami, a następnie prostych- wykonywanych przez niego czynności z wyrazami dźwiękonaśladowczymi. Powoli się do tego przymierzam i gromadzę materiały zdjęciowe. Myślę, że taki album osób i czynności przyda nam się też do komunikowania Ignasiowi kolejności czekających go atrakcji i motywowania przy wykonywaniu różnych ćwiczeń i uatrakcyjni nasze rozmowy- choć i tak mam silne przekonanie o tym, że Ignacy rozumie mnóstwo z tego, co do niego mówimy. Może go ograniczać jedynie pamięć.
(tu chciałam wkleić zdjęcie, ale zbuntował mi się blogger:().


I na zakończenie mam jeszcze komunikat dla rodziców dzieci z okolic Wrocławia dotyczący BEZPŁATNEJ HIPOTERAPII.

Otóż, Fundacja Hippo Amicus, działająca przy ośrodku, w którym Ignacy zażywa hipoterapii, poszukuje około 50 chętnych dzieci z orzeczoną niepełnosprawnością, zamieszkujących powiat wrocławski i okoliczne, do udziału w projekcie finansowanym ze środków PFRON (fundacja wzięła udział w konkursie ofert i wstępnie została zakwalifikowana do dofinansowania swych działań).  W ramach tego projektu dzieci będą mogły skorzystać z 25 bezpłatnych sesji hipoterapeutycznych w Ośrodku Sobieska pod Wrocławiem.  
Więcej info znajdziecie na stronie fundacji: http://www.hippoamicus.org/
lub kontaktując się z Panem Arturem Sobieskim telefonicznie: 501 599 829.

My mamy przetestowany ten ośrodek, więc jako miejsce do hipoterapii spokojnie możemy go polecić. Zachęcam do spróbowania, a nuż się uda zakwalifikować na bezpłatną rehabilitację (mam nadzieję, że Ignaś też zostanie 'z automatu'- jako podopieczny Ośrodka, wpisany na tę listę:).





Komentarze

  1. Ignaś tajemnicznym ogrodem:) Ale faktycznie tak jest, z wielką fascynacją przyglądam się osiągnięciom moich dzieci i czasem sie szczypię w policzek, no bo jak, JAKIM CUDEM?:)
    A Ignaś w foteliku cudny, mam nadzieję że przejażdżka mu się podobała. Dwa lata temu, na etapie silnego obniżonego napięcia fotelik też byl nie dla Antosia, leciał z niego a i poczucie niestabilności doprowadzało go do płaczu. Dzisiaj sam bierze kask i domaga się wyprawy:) Cuda? Też. Efekty ciężkiej pracy też. Ale chyba kluczowy jest ten magiczny pierwiastek w naszych chlopakach, ten potencjał- że gdy padnie iskra w odpowiednim momencie to oni czynią cuda:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.