18 kwietnia 2013

Sejm

Wszyscy już coś napisali....

Zoszka Radoszka
Dzielny Franek
Preclowa Strona
i nawet Mały Franio, z którym spędzaliśmy drogę powrotną i to było SUPER PRZEŻYCIE, mieć kogoś znajomego z pobliżu prawie przez całą drogę. (umówiliśmy się nawet na odwiedziny i wspólne zwiedzanie Zoo)...

A ja jakoś zebrać się nie mogę.

Mam wciąż mętlik w głowie i wiele wątków musi się we mnie uspokoić, jak ocean po sztormie.

Bez wątpienia było to jednak WIELKIE przeżycie.
Podejrzewam, że dla każdego z członków naszej rodziny o innym charakterze. To mnie też jakoś ujęło i sądzę, że blokuje, by wyprodukować jeden, jednorodny wpis o całej tej naszej eskapadzie do Sejmu.

Niebanalne w całej tej historii było:

- spotkać tak wiele osób, których wpisy (i poniekąd losy) śledzi się w internecie, bądź dyskutuje mailowo i czasem wiele zawdzięcza (np. nowych informacji, słów otuchy).

- po raz pierwszy spotkać tak wiele całych rodzin, w których wychowuje się i  żyje przede wszystkim dziecko niepełnosprawne, pal sześć -podobne wiekiem czy chorobą do Ignasia, czy zupełnie niepodobne.
Widzieć tych wszystkich Ojców i Matki, oni są Prawdziwi, oni codziennie spotykają się z takimi samymi jak my zadaniami, emocjami, kłopotami i radościami. To JEST BEZCENNE, wierzcie.

- patrzeć, jak Ignaś bez skrępowania kładzie się na sejmowych marmurach i szykuje do zabawy w kopanie nogami, nie zważając na całą oficjalną (choć jednocześnie kameralną i życzliwą) atmosferę, na Panią Marszałek Ewę Kopacz, na obcasy, garnitury, kamery itd, itp:)

- Patrzeć, jak chłopcy A. i M. ściskają wyróżnienie, które otrzymałam za opowieść o ich Bracie, jak napychają się ciasteczkami, a później kanapkami i przeżywają to całe wydarzenie z zupełnie innej, niż ja- dorosła- perspektywy.

- wprowadzać ich na balkony sali plenarnej naszego Sejmu i to nie podczas szkolnej wycieczki, ale właśnie dzięki Ignasiowi i mojemu o nim pisaniu....

- przyglądać się, jak Mama Dzielnego Franka wyjaśnia mu piktogramy, radzi sobie z emocjami Frania na warszawskiej ulicy i zapatrzona jest w niego, jak w największy skarb tego świata:)

- żartować z rodzicami Frania w warszawskiej restauracji, słuchać ich wyczerpujących odpowiedzi na dziecięce pytania o cały sprzęt Frania i o jego chorobę....

Tu dygresja- pozwólcie: jeśli chcecie zamiast zamawianych flaków dostać zupę pieczarkową, zamiast gotowanych- odsmażane pierogi, albo rozkoszować się 2-milimetrowej grubości sznyclem, wypełniającym cały talerz- efekt jest, mięsa prawie nie ma- zajrzyjcie do Szwejka na pl. Konstytucji w Warszawie;)

Tak. To było dla nas wielkie wydarzenie. I odebrane wyróżnienie stanowiło w tej historii tylko maleńki epizod. Choć było poruszające- nie zaprzeczę.
Największą wartością tej podróży było dla mnie SPOTKANIE, jeśli wiecie o czym piszę.

I właśnie za jego umożliwienie jestem wdzięczna organizatorom tego całego przedsięwzięcia. To dla mnie było najcenniejsze. Dało siłę, nadzieję, energię.
I osobiście sądzę, że tego również rodziny, borykające się z chorobą dziecka czy niepełnosprawnością potrzebują- wzajemnego wsparcia. Bycia obok siebie. Wymiany.

Po to zapewne powstają nasze blogi. Też po to.

A dla "wzrokowców"- kilka fotek wklejam poniżej;) i pozdrawiam i ściskam wszystkich Czytelników:)

Widok z hotelowego pokoju- nas "małomiasteczkowych" urzeka;)

Panowie się szykują do wyjścia;)

Mamo, Mamo- zrób nam zdjęcie na TYCH schodach!

Elegancja, no po prostu.....

Podłoga wymyta na błysk- można śmigać, mama nic nie powie;)
Już się trochę zmęczyłem- muszę odsapnąć:) (w tle przemyka Mama Dzielnego Franka)

No comments.



A tak wracaliśmy- pełni wrażeń:)


17 komentarzy:

  1. Spotkanie z takimi trzema kawalerami oraz z ich wspaniałymi rodzicami to wielka przyjemność! Dziękujemy raz jeszcze za udział w Gali!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My również dziękujemy za zaproszenie. Takich emocji nam trzeba.....

      Usuń
  2. Super, że poznaliśmy się tak na wizji :) Przesympatycznie było i mam nadzieję, że powtórzy się jeszcze taka okazja :) Pozdrawiam całą rodzinkę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Kasiu. My też będziemy wspominać spotkanie z Wami bardzo ciepło. Szczególnie...
      Wielką siłę mamy w sercach- cokolwiek nam los przynosi... I Ty też masz:) Pozdrawiamy.

      Usuń
  3. Anita, ogromnie się cieszę, że mogliśmy Was poznać. Nie dokończyłyśmy naszej rozmowy, niestety.. Musieliśmy się szybko na zakończenie ewakuować, bo Franula był bardzo zmęczony. To było dla niego ogromnie dużo bodźców. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.
    Bardzo serdecznie Was wszystkich ściskamy i pozdrawiamy:)

    Ps. Całą uroczystość "przemykałam w tle" ganiając za Franiem;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz spotkanie będzie już łatwiejsze, bo pierwsze lody przełamane:) A z Wrocławia do nas to naprawdę "rzut beretem". Więc co? Lipiec?:)*

      Usuń
  4. KOCHANI !!!!! Identyczne odczucie, pewnie u każdego. To "coś", czego można było doznać - serdeczność, życzliwość ...i wrażenie, jakbyśmy się znali wiele, wiele lat. Jezu, jak ja się cieszę z tych kilku godzin chociaż przebywania wśród bliskich , cudownych osób. Anitko, przytulam Was najmocniej , jak tylko potrafię. Widzę, że "chłopcy padli"..Dzisiaj, już pewnie ok..
    Miliardy buziaczków dla Was...chłopcom dawki potrójne.Do zobaczenia - kiedyś, gdzieś..Babcia Gosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może znów weźmiemy udział w jakimś konkursie??:)) I będziemy mogli się spotkać na gali;)
      Ja też cię ściskam. I masz rację- jakbyśmy się znały lata świetlne.... fascynujące uczucie. :)*

      Usuń
  5. ojciec.karmiacy19 kwietnia 2013 12:49

    Mam zdjęcia King Konga z Waszymi chłopakami, trochę za nimi pobiegał, zwłaszcza tam na balkonie:) Jego bardzo inspirują duże chłopaki:)

    Bardzo miło było Was poznać:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli można- poprosimy o zdjęcie:)
      Wcale mu się nie dziwię tą fascynacją:) Może kiedyś jeszcze poganiają razem za piłką?
      Ja też się cieszę ze spotkania Ojcze:) Uściski dla Całej Waszej Trójki....

      Usuń
    2. ojciec.karmiacy23 kwietnia 2013 11:47

      Zdjęcia wysłałem:)

      Usuń
  6. Bardzo sie ciesze, ze moglismy sie poznac. Niewiele, bo niewiele, ja nie taka towarzyska jak np mama Dzielnego Franka , ale musze powiedziec, ze bardzo fajna z was rodzinka. Chlopakow (wszystkich 4) Masz naprawde bardzo fajnych. Nie moglam sie nadziwic, jakie te Twoje starsze pociechy GRZECZNE i ulozone. Moge wam Kaspra na jakis kursik podrzucic? Zeby on chociaz 5 minut taki spokojny byl jak te Twoje chlopaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że możesz, towarzysząc mu oczywiście. I nie na kurs tylko na pączki i inne frykasy:)
      Ja niestety, nie byłam zorientowana zbyt dobrze i niektórych uczestników spotkania po prostu nie poznałam:( Ale Ciebie tak- i z tego się cieszę. Zacznę podczytywać Twojego bloga, bo kilka słów już mnie skusiło:) Pozdrawiam i dziękuję za miłe słowa:)Chłopakom przekażę komplementy:)

      Usuń
  7. a ja nawet nie dotarłam do Was -chociaż było tak blisko-Józek wyszedł o godzinie podanej w formularzu jako koniec części dotyczącej blogów i tyle... resztę czasu spędziliśmy gdzieś pomiędzy stołem na zapleczu i kanapkami - a potem szybki odwrót. A co tam - za rok może nam pójdzie lepiej?

    OdpowiedzUsuń
  8. Anitko bardzo się cieszę, że mogłam Ciebie i Twoich wspaniałych chłopaków poznać.Dla nie też najważnejsze tego dnia były spotkania z innymi rodzicami dzieci niepełnosprawnych. Żałuję ogromnie, że nie było czasu,(my też spieszyliśmy się do domu) by porozmawiać, jestem zła na siebie, że nie miałam do Ciebie nr tel. i nie spotkałyśmy się na wieczornych pogaduchach w hotelu. Mam zdjęcie z Wami chętnie prześlę je ale nie znam adresu. Gdybyś mi mogła go podać albo odezwać się na mojego maila grzesmarz@interia.pl Cieplutko Was pozdrawiamy. Góra z górą się nie zejdzie a człowiek z człowiekiem tak. Wierzę, że się jeszcze spotkamy...my co jakiś czs jeździmy do Wrocławia, do neurologa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wobec tego koniecznie do nas wstąpcie! Adres podeślę na maila:)
      A co do wieczornego spotkania- przyjechaliśmy zbyt późno:( Nie czas było na pogaduchy....
      A do kogo jeździcie we Wrocławiu?
      Pozdrawiam Was również:)

      Usuń