19 kwietnia 2013

Wątki porozrywane....

Było O Sejmie, było o spotkaniach, które pozostawiły w nas niezatarte wrażenie. Ale mało było o Ignasiu, prawda?
Czas nadrobić zaległości.

Pisałam już, że podróżowanie to nie jest coś, co Ignaś lubi najbardziej (chyba, że w promieniu 20 km na rehabilitację). Ale tym razem było inaczej. Może to za sprawą mocnego "zabezpieczenia braterskiego"? Chłopcy byli tak blisko, że wdzięcznie mogli się wygłupiać przez bite dwie godziny- nim padli gremialnie, snem odurzeni.

Ale w trakcie podróży powrotnej wydarzyło się coś zupełnie wyjątkowego. Aż trudno mi w to uwierzyć, bo obecnie Ignaś nie jest już tak skory do popisów. Ale- gdy wracaliśmy, Ignaś zaczął najwyraźniej i najpiękniej na świecie pokazywać gest "jeszcze" z makatońskiego (oczywiście nieco uproszczony- na miarę jego możliwości), dopominając się ciasteczek! Powtarzałam to z nim chyba z tysiąc razy, bo nie mogłam się tym nacieszyć! I za każdym razem bingo!
Oby tylko nie okazało się to chwilowym olśnieniem....

Poza tym, wczoraj...
jak najlepiej uczcić piękną pogodę?
wyprawą na prawdziwy plac zabaw! Do innych dzieci! Które Ignasia oczarowały bez dwóch zdań... Największym problemem było dla niego przemieszczanie się po piasku. Nadwrażliwość jeszcze się nie poddała. Wciąż go nęka. A Ignaś nęka wtedy mnie, by go wziąć na ręce. Ale z matką nie tak łatwo. Matka okrutna bywa i odmawia Smykowi, wiedząc doskonale co Smyk już potrafi. I nie ugięła się tak szybko (co nie znaczy, że nie ugięła się w ogóle) i wymagała być może trudnego, ale - jak się okazało- wykonalnego. Ignaś, ostatecznie zdesperowany, zanurzył dłonie w piaszczystym podłożu i zaczął raczkować w upragnione mamine ramiona. I doszedł! A jakże!
W nagrodę został wywindowany w górę i nawiązywał nowe znajomości...
Pierwszy raz w życiu SAMODZIELNIE raczkował po platformach i rurach! I był naprawdę szczęśliwy....


A ja wraz z nim...

Przed wyprawą do parku zrobił sobie jednak małą rozgrzewkę na samochodzie taty:

W ogóle pasja Ignasia do samochodów przekracza moje wąskie na ten temat wyobrażenie. Nie można przejść spokojnie po ulicy, by Ignaś nie wydawał z siebie upartego mruczanda, pełnego pragnienia. Każdy samochód mógłby być jego własnością. Każda kierownica budzi w nim pożądanie! Wiecie jak trudno wytłumaczyć dwulatkowi (trochę rozpuszczonemu- nie przeczę), że "do tego auta nie możemy wsiąść, bo on nie jest nasz..."???? 
Prawie niewykonalne.

Z nowości, o których zapomniałam wspomnieć wcześniej- od tygodnia Ignacy przyjmuje preparat Eye-Q, na zlecenie neurologa. W kolejce czeka jeszcze jeden specyfik, zalecany osobom dorosłym po wylewach, w celu regeneracji tkanki nerwowej w mózgu. Zanim mu go podamy, muszę poszperać w sieci, by znaleźć informacje "uzupełniające". Na razie czekamy na pierwsze efekty tego "tranu z olejem z wiesiołka"- jak zauważyła i podsumowała nasz drogocenny zakup ciocia Ola:)

Mam poczucie, że jakaś w tym pisaniu jestem porozrywana....
Może czas zrobić pauzę?
Uściski.

PS. Dla wszystkich Zainteresowanych Therarogsem: sprawa jest w tak zwanym toku. Otrzymałam około 10 maili od rodziców, którzy potrzebują kombinezon dla swoich Pociech. Baaardzo trudna to decyzja- komu go przekazać, bo nie ma takiej miary, którą można zmierzyć tę potrzebę. O ile w ogóle chcę się podejmować jakiejkolwiek oceny- niedoczekanie:)! Przyjęłam więc "kolejność zgłoszeń" i przekażę go temu dziecku, na które będzie on pasował, któremu jest zalecany przez rehabilitantów i którego rodzice zgłosili się pierwsi. Ponieważ czekam na odpowiedź od pierwszej Mamy- jeszcze nie wiem, kto zostanie jego posiadaczem.
W całej tej sprawie żałuję jednak jednego- że mamy tylko jeden taki kombinezon "na wydaniu":(((

6 komentarzy:

  1. " jeszcze" to moj ukochany gest. Od niego sie wszystko zaczelo:) więc trzymam mocno kciuki za wysyp gestów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. U Frania było podobnie, więc jestem pełna nadziei. DObrze mieć takie wzory, jak Wasze dzieciaczki:)
      Uścisk.

      Usuń
  2. Teraz już będzie coraz lepiej. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Ignaś, mistrzu!!!!:)
    U nas "jeszcze' był kluczem do komunikacji. Ogromnie się cieszę:)

    A nie mielibyście ochoty latem odwiedzić opolskiego ZOO?:)
    Zapraszamy na jakiś weekendowy wypad, spać jest gdzie, więc...mogłybyśmy dokończyć rozmowę rozpoczętą w drodze do Sejmu.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie, chętnie:) nam to tylko powiedzieć trzeba:)
      a wy nas też nie ominiecie!!! :*

      Usuń