09 kwietnia 2013

Wielka symulacja i mistyfikacja

W ostatnich dwóch tygodniach postawiliśmy Ignasia kilkakrotnie pod lupą specjalistów i laboratoriów analitycznych. Wszystko po to, by precyzyjnie określić jego obecny stan zdrowia, ze szczególnym uwzględnieniem organu zwanego wątrobą, którego to przewlekłe zapalenie o nieznanej etiologii Ignaś przebywał w pierwszym roku swojego życia.

I tak, z tej okazji i przy tej sposobności, pobrana została Ignasiowi krew w celu oznaczenia enzymów wątrobowych, wykonania lipidogramu oraz przyjrzeniu się poziomom parametrów tzw. tarczycowych. Dodatkowo, prawie fuksem, załapaliśmy się na błyskawiczne (jeśli chodzi o czas oczekiwania i brak zagrożenia życia pacjenta) badanie USG wątroby i zahaczyliśmy o poradnię chorób zakaźnych wieku dziecięcego, celem ustalenia indywidualnego kalendarza szczepień (kiedyś rozwinę ten wątek).

I cóż nam z tego wynikło?

Ano. Ignacy to.............. symulant!:)
Dziecko zdrowe!;)

Tylko............ 'trochę chore':)

Z delikatnym defektem w postaci mega opóźnionego rozwoju psychoruchowego (jak raz w skierowaniu lekarka napisała nieopatrznie ' upośledzony' - dostałam palpitacji i wypieków takich, że chciano wzywać ambulans- rozumiecie dlaczego??? prawda?).

Nasz cudowny Symulant;)


Nasz cudowny symulant ma WSZYSTKIE  rzeczone wyniki w JAK NAJWIĘKSZYM PORZĄDKU! Cycuś- glancuś. Tylko troszkę niedomaga....

Oczywiście nas to cieszy bardzo i ogromnie. Najchętniej zażylibyśmy jakiś cudowny, kosztowny nawet, eliksir, wymazujący ostatnie 2,5 roku- z naciskiem na 01.2011-12.2011 rok- z naszych pamięci i cieszyli się naszym cudownym, zdrowym synkiem i jego postępami, choćby i powolnymi, w rozwoju!

A zaraz potem pobieglibyśmy szybciutko do najbliższego punktu szczepień i zaszczepilibyśmy go hurtem- bo po co robić przerwy i się ślimaczyć?- wszystkimi możliwymi szczepionkami, dostępnymi na naszym polskim rynku medycznym! A co! Niech ma! (jednak nie rozwinę kiedyś 'tego wątku'- uczynię to teraz). Niech będzie zdrów jak ryba i po wsze czasy! Tadam!!!

Dostałam właśnie wezwanie z Sanepidu.
Mam się pojawić tam, na 2 piętrze, w pokoju nr 10, osobiście, bądź przez pełnomocnika, i wyjaśnić, dlaczego nie szczepię swojego syna?

Jak to dlaczego????????? Moje Panie drogie??????
TO WY NIE WIECIE???????
Przecież go zaniedbuję!!! Tak! Robię to z największą premedytacją, rozwagą i determinacją! 
Nie chce mi się biegać po lekarzach, kłuć go od czasu do czasu i patrzeć, czy równo puchnie.....

Ale rozumiem, że muszę opowiedzieć Wam to osobiście (bądź przez pełnomocnika). Ok. Zrobię to w najbliższej przyszłości z największą przyjemnością.Tylko znajdę jakąś chwilkę pomiędzy hipoterapią, terapią SI, logopedyczną i innymi takimi atrakcjami, którym oddaję się wraz z Ignacym namiętnie i systematycznie od jakichś dwóch lat:)

W trakcie tego przemiłego spotkania pokornie przyznam też Paniom rację w kwestii tego, że mój syn nie ma żadnych podstawowych szczepień. To nie ważne przecież, że w dokumentacji stoi jak byk (wszystkie urażone Byki przepraszam natychmiast), że Ignaś miał dwa pełne cykle Pentaximu zaliczone i dwie dawki na WZW B też mu władowano (pierwszą bez mojej wiedzy- tuż po wyjęciu z brzucha). I coś tam jeszcze- ale cóż się będziemy kłócić o szczegóły....

A potem Panie zaproszą mnie na kawkę, Ignasia uraczą słodkimi "achami' i 'ochami' i może jakimś ciasteczkiem i rozejdziemy się w pokoju. Bo jak nie- to Panie mnie przecież do sądu podadzą, albo grzywnę przywalą, prawda?


W małougodowym nastroju jestem. To fakt. Mam swoje powody. Dziś co najmniej dwa.
O jednym właśnie powyżej napomknęłam...
O drugim- jak ochłonę (i złapię niezbędny do opisania wszystkiego dystans), choć ciocia Ola, babcia H i reszta najbliższej rodziny, oraz pewna Pani doktor i panie z rejestracji wiedzą.....

A na koniec podzielę się z Wami.... sercem.
Tym, które dostałam od moich mężczyzn podczas Świąt Wielkanocnych.
Na osłodę. Proszę.

Serce "w toku" i ekipa wykonawcza.






6 komentarzy:

  1. O matko jedyna..
    Paranoja. Az mną zatelapało.
    Tylko tyle napiszę teraz.

    Serce piękne, symulant też:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Ważne, że na gram goryczy mamy w zanadrzu kilogram słodyczy;)

      Usuń
  2. Skąd my znamy brak indywidualnego podejścia do szczepień...
    Jestem na czarnej liście sanepidu stworzonej dla rodziców próbujących rozwiewać swoje wątpliwości zanim zaszczepią.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zoszka była szczepiona, ale bardzo rozciągaliśmy to w czasie i staraliśmy się podawać jak najmniejszą ilość szczepów w trakcie pojedyńczej wizyty (co przekładało się na mnóstwo pism ponaglających z sanepidu) Obecnie dostałam wezwanie z przychodni na MMR, co nie wchodzi w grę (tu mam stanowisko bardzo klarowne). Jest na nim adnotacja, że jeśli się nie stawimy, pójdzie informacja do sanepidu. I trudno, zobaczymy. Za dużo widziałam, żeby zaszczepić Zosię MMR-em. Bardzo brakuje nam sensownego pediatry, który miałby indywidualne podejście. Do bycia nazywaną nieodpowiedzialną matką już się przyzwyczaiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może dzieci z problemami zdrowotno-rozwojowymi powinny być inaczej traktowane w kwestii szczepień. Skoro ich organizmy są z jakichś powodów słabsze (mają przyczajonego smoka- jak wyjaśniała nam pediatra, i dlatego szczepienia mogą powodować jakieś komplikacje, niewystępujące u innych dzieci), to wprowadzajmy szczepienia ostrożniej, a nie "zgodnie z kalendarzem"? Ale nikt o tym tak nie myśli, niestety. I czy to takie trudne, by Sanepid najpierw sprawdził w przychodni, co jest z takim dzieckiem? Musi nas szarpać?
      Pozdrawiam Zosię i Ciebie- "towarzyszko broni";)

      Usuń