18 czerwca 2013

Neurologicznie

Miałam już wchodzić na obroty, ale nie mogę sobie odebrać tej przyjemności...
Rozumiecie przecież, prawda:)?

Dziś czeka nas podróż, niby niedaleka, ale jednak spora. Umówiona wizyta u neurologa w Głogowie sprawia, że jak wyjdziemy z domu o 9:30 (bo najpierw rehabilitacja i wizyta u psychologa w Psarach), to wrócimy do dom około 18:00 (bo właśnie "richtung" Głogów nam się szykuje).
Spraw mamy trzy:

1. poprosić o opinię nt. szczepień Ignasia ( a właściwie przepytać Panią Doktor, czy nie ma choćby najmniejszych przeciwwskazań i poprosić o zaświadczenie, po czym szybciutko zanieść je tam i tu i cieszyć się kolejną załatwioną sprawą)

2. skontrolować efekty podawania Eye-Q i Gliatilinu (który sam w sobie nad wyraz smakuje Ignasiowi) i ustalić dalszy plan suplementowania i leczenia.

3. Zasięgnąć opinii nt. mikropolaryzacji mózgu, która to obiła mi się jakiś czas temu o uszy i rozważam. Choć z drugiej strony, zupełnie niezależnie od opinii lekarskich, zastanawiam się, czy fundować Ignasiowi kolejne "atrakcje", gdy i tak rehabilitacja wre i kipi i postępy widać?... to z pewnością temat do głębszego przemyślenia na później.


A tymczasem czas ruszyć z kanapy, budzić towarzystwo i szykować śniadanko. I w drogę.

"Niki Lauda" z wczoraj:) Codzienna dawka kierownicy zaliczona;)


PS. Czy zabieraliście kiedyś wózek spacerowy o godz. 1:15 z ogródka przed domem? Akurat wybudzając się na sekundkę, po pierwszym głębokim i barwnym śnie, a tuż przed kolejnym?..... Dobrze, że przynajmniej noc była ciepła i mogłam zejść do ogrodu w koszuli nocnej;)

3 komentarze: