Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2013

"Kolejny papier......"

Obraz
Na początku pozwolę sobie na dygresję. Otóż- uważam, że wykazujecie się, Szanowni Czytelnicy, wybitną cierpliwością i lojalnością, żeby nie powiedzieć- wyrozumiałością. Dziękuję. Mimo mojego upartego milczenia i swego rodzaju opieszałości, bądź nawet zaniedbania bloga, nadal do nas zaglądacie, co mnie po prostu i szczerze cieszy. Dziękuję. Czterdzieści wejść dziennie (średnio) do zamarłej, zastygłej dwa tygodnie temu Ignacówki to dla mnie imponujące, schlebiające i wzruszające;) Dziękuję.

Nie zamierzam się tłumaczyć. Milczałam- miałam powody. Poza tym- przed niczym innym chyba tak się zaciekle nie bronię, jak przed tym, żeby poczuć się "w obowiązku". Nie tutaj. Nie na te tematy. Nie w tej przestrzeni. Tylko "z wewnętrznej potrzeby"- że tak napiszę sentymentalnie i do bólu szczerze.


***
"Kolejny papier, który zaświadcza, że z Ignasiem wszystko w porządku"- takim komentarzem oplotła wypis z konsultacji Pani Kardiolog na dzisiejszej wizycie. Miałam wrażenie, ż…

Wracamy na ring...

Obraz
Zeszliśmy z niego jakiś czas temu, znużeni sparingiem, trochę poobijani, z zadyszką i poczuciem drobnej przewagi na tamtą chwilę.

Zregenerowaliśmy się. Psychicznie nabraliśmy znów krzepy i gotowości do kolejnych podejść. Znów robimy szeroki zamach i prześlizgujemy się pod taśmą, wskakując z lekkością na ring. Czekamy na gong.

Po marcowym wyniku badań genetycznych, wykonanych w poszukiwaniu przyczyn, choroby, dającej takie Ignacemu objawy, potrzebowaliśmy chwili na zasymilowanie tej wiedzy i nacieszenia się- tak, tak- nacieszenia perspektywą, że może to jednak nie choroba.

Nacieszyliśmy się, odetchnęliśmy i czas znów zakasać rękawy i zrealizować genetyczne zalecenia dalszej diagnostyki.

Na pierwszy rzut poszła konsultacja hepatologiczna, która naówczas nic niepokojącego nie wniosła, na szczęście. Wydaje się, że wątroba się zregenerowała i pracuje pełną parą.

Teraz czas na wyniki laboratoryjne i badanie usg serca i naczyń płucnych.

Obdzwaniam laboratoria i zapytuję grzecznie, kto nam zr…

Nowa era

Obraz
Mając dwa dni samotności, zajmowania się wyłącznie tym, co sama sobie dyktuję, regenerując zmęczony materiał i umysł, układałam sobie w głowie różne zawiłości, co mi spokoju nie dawały (zwłaszcza wieczorami, gdy już wokół tak cicho, że wyraźnie słychać własne myśli;)).

Właściwie myślałam stanowczo zbyt długo, gdyż z tego myślowego procesu wyłuskałam jeno jedną, samotną konkluzję... Osadzoną na kilku prostych pojęciach: poczucie bezpieczeństwa, złość, zmęczenie, wyczerpanie, niechęć, instynkt samozachowawczy, wściekłość, wybuchowość, wstyd i smutek.
Celowo zmieniłam kolejność w tej szaradzie- byłaby zbyt prosta, zatem nieciekawa.

Życie z Ignacym nauczyło mnie o sobie bardzo wiele. I to tego, czego wolałabym nie wiedzieć. O ileż prościej byłoby, gdyby TO wszystko pozostało w cieniu, poza obrębem mojej samoświadomości. Zdecydowanie czułabym się lepsza, szlachetniejsza, być może nawet wartościowsza? kto wie?
Tymczasem wyłażą ze mnie zwykłe ludzkie odruchy (czasem adekwatniej byłoby napisa…

Wakacyjne i nie tylko. Postępy.

Obraz
Ok. Przyznam się szczerze- nie chce mi się pisać, jak było na wakacyjnym wyjeździe. Było, minęło, nic tego nie wskrzesi. Mam zresztą inne ochy i achy do zakomunikowania, więc może skupię się od razu na nich? Nie sądzicie?

Otóż.

Trwa u nas tydzień odwiedzania Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Wizyt ogółem będzie 3, a 2 z nich już za nami. Celem jest otrzymanie dla Ignasia orzeczenia o kształceniu specjalnym. Wszak zbliżają się 3 urodziny Jegomościa i czas pomyśleć o wypuszczeniu go w wielki świat przedszkolaków. A przynajmniej innych dzieci, skoro już do tradycyjnego przedszkola się nie wybieramy, bo realistami jesteśmy:)

Dziś odwiedziliśmy Panią Pedagog. Starsza, sympatyczna kobieta.
Ignacy od razu nawiązał z nią rewelacyjny kontakt i grzecznie współpracował całe 0,5 godziny wykonując prezentowane mu zadania i podążając za propozycjami Pani Pedagog zaskakująco ochoczo. I tak oto:
-  Zafascynował się książeczką ze zwierzątkami i ich odgłosami (musimy się koniecznie w taką zaopatrzy…

Przeżyłem!!! - impresja o wakacjach oczami Ignasia;)

Obraz
Nie jest dobrze.

W cieniu dochodzi do 38 stopni C. Rodzice są na wykończeniu. Ja też.
Starszy brat wyjechał i zostawił mnie na pastwę młodszego.

Mama obiecuje a potem słowa nie dotrzymuje i jakaś taka drażliwa- okularów nie pozwala sobie z nosa zdzierać fantazyjnie i nie zna się kompletnie na żartach...

Mówię Wam- smuteczek....

Przeszukałem więc foldery mamusi i poniżej zamieszczam moje trzy grosze na temat wakacji, które ponoć były cudowne;)



Na początek moje słynne 'Om' z podróży samochodowej- zrelaksowany, jeszcze nie wiedziałem co mnie naprawdę czeka.....


Później, nic nie podejrzewając- wziąłem się ochoczo do pracy i strugałem buty dla konia. Myślałem, że to wstęp do jakiejś fajnej zabawy, ale było coraz gorzej.....

Gdy kazali mi się wspinać na wieeeelką górę piachu, coś jakby we mnie zaświtało- nie jest dobrze. Czy to normalne, żeby niespełna trzylatkowi, w dodatku sprawnemu inaczej fundować takie atrakcje? po piachu? pod górę?  Niepomny jednak niczego bawiłem się nadal ś…

Sposób na depresję pourlopową

jest prosty:

1. Nie rozpakowywać walizek do końca nawet tydzień po powrocie z urlopu.
2. Nie planować żadnych wielkich wydarzeń "zaraz po"
3. Nie odpalać komputera tak długo jak wytrzymacie (mnie zajęło to 10 dni)
4. Przyjmować gości, gości, gości....

Od powrotu z nad morza (chciałam napisać w zeszłą sobotę, ale minęły już dwie od powrotu) nocowało u nas w domu.... 12 osób! Codziennie Ktoś u nas gościł, z tendencją malejącą w zakresie liczby osób. Jak łatwo się domyślić- nie mogliśmy się nudzić, smucić, sprzątać domu (bo po co?), ani zamartwiać faktem, że niedługo powrót do rzeczywistości , czyli pracy i rehabilitacji.

Dopiero dziś (jeśli nie liczyć Pana od remontów wszelakich) w naszym progu postaną nogi tylko domowników. A nawet można rzec- tych nóg ubędzie- gdyż najstarszy syn wyjeżdża na wyczekane kolonie. Odpocznie chłopina. Należy mu się.

Ponieważ nadal nie mam zgranych fotek w naszych wakacji rodzinnych, gdzie wiele się działo i zmiany nastąpiły w Ignasiowym życiu, mu…