06 sierpnia 2013

Przeżyłem!!! - impresja o wakacjach oczami Ignasia;)

Nie jest dobrze.

W cieniu dochodzi do 38 stopni C. Rodzice są na wykończeniu. Ja też.
Starszy brat wyjechał i zostawił mnie na pastwę młodszego.

Mama obiecuje a potem słowa nie dotrzymuje i jakaś taka drażliwa- okularów nie pozwala sobie z nosa zdzierać fantazyjnie i nie zna się kompletnie na żartach...

Mówię Wam- smuteczek....

Przeszukałem więc foldery mamusi i poniżej zamieszczam moje trzy grosze na temat wakacji, które ponoć były cudowne;)



Na początek moje słynne 'Om' z podróży samochodowej- zrelaksowany, jeszcze nie wiedziałem co mnie naprawdę czeka.....



Później, nic nie podejrzewając- wziąłem się ochoczo do pracy i strugałem buty dla konia. Myślałem, że to wstęp do jakiejś fajnej zabawy, ale było coraz gorzej.....


Gdy kazali mi się wspinać na wieeeelką górę piachu, coś jakby we mnie zaświtało- nie jest dobrze. Czy to normalne, żeby niespełna trzylatkowi, w dodatku sprawnemu inaczej fundować takie atrakcje? po piachu? pod górę?  Niepomny jednak niczego bawiłem się nadal świetnie, choć nieco już mniej beztrosko....



Gdy tak siedziałem sobie samotnie w foteliku rowerowym podczas jednej z kolejnych wypraw, do głowy przyszła mi niepokojąca myśl, fantazyjka zaledwie, lecz jednak, że czyżby oni mnie zostawić chcą? porzucić? opuścić gdzieś w ciemnym nadmorskim lesie??????? (taki ciemny to on nie był, ale gdy strach zagląda w oczy kolory przestają mieć znaczenie, czyż nie?).....



No tak- wydało się! Jak mogli! Tak mnie porzucić w wielkiej piaszczystej dziurze w ziemi! I że to niby ma być świetna zabawa????? Wakacje, tak????? W nosie mam takie wakacje, nie tak się umawialiśmy, miało być fajnie..... 


Kryzysy jednak mają to do siebie, że mijają pewnego dnia....
Jakoś się więc wykaraskałem z opałów, wydostałem z dziury i koniec końców postanowiłem im to wszystko wybaczyć, gdyż kochają mnie jak mogą, o czym wiem i czuję, choć czasem bacznie się przyglądam ich zamiarom i postępowaniu.




Bywa, że i hot-doga mi kupią i samodzielnie zjeść pozwolą, więc summa summarum tacy źli nie są;)



I wiecie, co Wam powiem na zakończenie- cokolwiek mi los przyniesie, przyszykuje pieczołowicie czy podstępnie, cokolwiek dziać się ze mną będzie- DAM RADĘ! 
Tak jak przeżyłem te wakacje;)
:)*
Ignaś

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz