06 sierpnia 2013

Sposób na depresję pourlopową

jest prosty:

1. Nie rozpakowywać walizek do końca nawet tydzień po powrocie z urlopu.
2. Nie planować żadnych wielkich wydarzeń "zaraz po"
3. Nie odpalać komputera tak długo jak wytrzymacie (mnie zajęło to 10 dni)
4. Przyjmować gości, gości, gości....

Od powrotu z nad morza (chciałam napisać w zeszłą sobotę, ale minęły już dwie od powrotu) nocowało u nas w domu.... 12 osób! Codziennie Ktoś u nas gościł, z tendencją malejącą w zakresie liczby osób. Jak łatwo się domyślić- nie mogliśmy się nudzić, smucić, sprzątać domu (bo po co?), ani zamartwiać faktem, że niedługo powrót do rzeczywistości , czyli pracy i rehabilitacji.

Dopiero dziś (jeśli nie liczyć Pana od remontów wszelakich) w naszym progu postaną nogi tylko domowników. A nawet można rzec- tych nóg ubędzie- gdyż najstarszy syn wyjeżdża na wyczekane kolonie. Odpocznie chłopina. Należy mu się.

Ponieważ nadal nie mam zgranych fotek w naszych wakacji rodzinnych, gdzie wiele się działo i zmiany nastąpiły w Ignasiowym życiu, muszę się powściągnąć z chęcią pokazywania Światu czegoś więcej, niż tylko surowej pisaniny.

Tata obiecał, że dziś prześle wszystkie na maminą skrzynkę. Trzymam Tatę za słowo, bo wpis bez fotki jakiś taki smutny właśnie....

Witajcie! Nasi Czytelnicy:) Miło Was znów spotkać w sieci...

2 komentarze: