19 sierpnia 2013

Wracamy na ring...

Zeszliśmy z niego jakiś czas temu, znużeni sparingiem, trochę poobijani, z zadyszką i poczuciem drobnej przewagi na tamtą chwilę.

Zregenerowaliśmy się. Psychicznie nabraliśmy znów krzepy i gotowości do kolejnych podejść. Znów robimy szeroki zamach i prześlizgujemy się pod taśmą, wskakując z lekkością na ring. Czekamy na gong.

Po marcowym wyniku badań genetycznych, wykonanych w poszukiwaniu przyczyn, choroby, dającej takie Ignacemu objawy, potrzebowaliśmy chwili na zasymilowanie tej wiedzy i nacieszenia się- tak, tak- nacieszenia perspektywą, że może to jednak nie choroba.

Nacieszyliśmy się, odetchnęliśmy i czas znów zakasać rękawy i zrealizować genetyczne zalecenia dalszej diagnostyki.

Na pierwszy rzut poszła konsultacja hepatologiczna, która naówczas nic niepokojącego nie wniosła, na szczęście. Wydaje się, że wątroba się zregenerowała i pracuje pełną parą.

Teraz czas na wyniki laboratoryjne i badanie usg serca i naczyń płucnych.

Obdzwaniam laboratoria i zapytuję grzecznie, kto nam zrobi badanie poziomu- uwaga:
ceruloplazminy:) Kwasu fitynowego:) inaczej zwanego inozytosześciofosforowego:D oraz magiczne VLFCA (nasza Pani doktor długo skanowała dysk w poszukiwaniu, co zacz;).
Wszystkie oczywiście odpłatnie. NFZ czegoś takiego chyba nie sponsoruje???? Ale dla pewności jeszcze zadzwonię i tam....

Do kardiologa jesteśmy umówieni na przyszły wtorek.


A teraz prośba o trzymanie kciuków za wyniki oraz garść nieadekwatnych tematycznie fotek z wczoraj odwiedzanego przez nas Zlotu Pojazdów Zabytkowych Topacz 2013 (zapowiadałam to na FB). Nasz Miłośnik był oczywiście zachwycony tym wydarzeniem, i choć mamę i tatę upał zżerał po kawałeczku bez popijania- on niezmiennie domagał się więcej;) ech.....








to moje ulubione nr 1


to jest moje ulubione nr 2

dzięki wrodzonemu urokowi Ignacy mógł wsiąść tam, gdzie inni nie mogli:)



2 komentarze:

  1. Wczoraj byliście...a my w sobotę :) Ale byłby numer jakbyśmy się spotkali! Ignasia siedzącego w takich pojazdach pewnie nie dałoby się nie zauważyć :)
    Nie wiem, czy kiedykolwiek pisałam jakiś komentarz, ale czytuję regularnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O... To witamy serdecznie:) następnym razem umowimy się na wspólne zwiedzanie:) pozdrawiamy.

      Usuń