Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2013

Asocjacja

Obraz
Synonimem Asi są lody.
W Ignasiowym narzeczu rzecz jasna.
Anatomia tej asocjacji nie do końca jest mi znana, wiem jedynie, iż powstała ona błyskawicznie pewnego pięknego dnia, gdy jeszcze towarzyszyło nam bezchmurne niebo i słońce zachęcało do zażywania ruchu na (umownie- uwzględnijmy to;) świeżym powietrzu.

Któregoś pięknego czwartku bądź piątku- pamięć mnie zawodzi gdyż jest znacznie przeciążona- w ramach budowania pozytywnych relacji pomiędzy naszym Skarbem nr 1 (Ignasiem) i Skarbem nr 1a (Opiekunką Asią) - dla pełnego obrazu i jeśli mam być zupełnie szczera- Skarbów mam jeszcze kilka (nr 2, nr 3 i nr 4).-  zatem.... w ramach budowania pozytywnych relacji i silnej więzi emocjonalnej między rzeczonymi, zaordynowałam wycieczkę na lody. I tak, Ignaś wraz z Asią wyruszyli na spacer, zwieńczony wizytą w jednej z kilku naszych miejscowych kawiarnio-lodziarni i konsumpcją lodów:)

By owa, misternie uknuta intryga, wypaliła i utrwaliła się w Ignasiowej główce- powtórzyłyśmy to z Asią kilkak…

Tak niewiele...

Obraz
potrzeba, by wyrównało i wyciszyło się to, co wzburzone, rozprostowało- to, co pogniecione i odżyło - co już ostatkiem sił lub zwykłą inercją do przodu toczyło się...

Tak niewiele.

Ot, 20 godzin spędzonych poza domem.

20 godzin przeżytych w otoczeniu i w towarzystwie zaufanych, serdecznych, oddanych Ludzi.

Jeden długachny spacer po obcym mieście i jego niekoniecznie urokliwych, ale odległych, odosobnionych zaułkach i zakątkach.

Jedna rozmowa o wszystkim, co doskwiera, cieszy, daje nadzieję i ją przygniata, utkana anegdotami z codzienności, niekontrolowanymi wybuchami śmiechu i przeciągającymi się chwilami ciszy, której nikt nie chce i nie musi przerywać. Wspólne przeskakiwanie kałuż, nocne poszukiwanie pieczarek i brak pytań po przekroczeniu progu domu.

A potem pizza o 22:30, przypadkowy film, z którego niekoniecznie trzeba coś zapamiętać, a tym bardziej zrozumieć i błogi sen, przynoszący nadspodziewaną dawkę wypoczynku.

Legnickie leniuchowanie jest dla nas jedną z ulubionych form ods…

Kalendarz ujarzmiony:)

Obraz
Siedzę nad płachtą papieru zdjętą z gwoździa, wbitego w kuchenną ścianę.

Już wiem, dlaczego definitywnie i całkowicie zrezygnowałam z pracy zawodowej;)
Mam do wykonanie inną robotę- życiową, powiedzmy.

Jej harmonogram prezentuje się już tak:


Codziennie wyjścia terapeutyczne. Tygodniowo około 150 km przejechanych na i z  terapii.
Nudy nie ma:)

"Już", ponieważ z roku na rok, a właściwie co pół roku, plan terapii Ignasia zmienia się poprzez dołożenie kolejnych zajęć, albo w wymiarze jakościowym, albo ilościowym.
Tym razem przybyło godzin zajęć, w których Ignaś już uczestniczył.

Rosną jego możliwości, rośnie wytrzymałość to i plan się nadyma;)*

Szczęśliwie, wszyscy, którzy pracują z Ignacym mają wielkie do niego serce i potrafią je okazać. W niespełna sekundę od łez są w stanie przeprowadzić go do śmiechu i jednocześnie wyegzekwować to, co w danym momencie ma dla Ignasia terapeutyczne znaczenie. Co mu pomaga. Czasem bywają to na przykład takie niepozorne "przewalanki" …

Super Syn

Obraz
Trzeci rok życia z Ignasiem wkrótce za nami:) Tak, tak- jeszcze dwa miesiące i Iggi będzie prawdziwym trzylatkiem! Trzy świeczki na torcie. Głośne brawo i "sto lat"! Będą Goście i prezenty;)

Tymczasem odkrywamy z Tatą nowy wymiar życia z Ignasiem, o którym często ostatnio rozmawiamy i który przykuwa naszą uwagę. Taki mianowicie, iż Ignaś jest coraz bardziej cool-owym Smykiem;)

Wszędzie wejdzie. Wszędzie zajrzy. Wszystko zrozumie.

Nie wszystko wprawdzie wykona, o co go poprosimy, czasem coś zrzuci z hukiem i premedytacją ze stołu, słowa nie powie w naszym narzeczu, ale poza tymi kilkoma "drobnymi" niesprawnościami, żyje nam się z nim wyśmienicie! A ile radości nam daje codziennie! Ile wzruszeń!

Choćby dziś, gdy- zająwszy się jakimiś zabawkami w kącie kuchni, nagle przybiega na czworaka do taty i z największym entuzjazmem pokazuje gest "kąpać się" i wydaje radosne okrzyki! (Tata sekundę wcześniej zaproponował, że weźmie chłopców na basen i reakcja Ignasiow…

Niedzielny spacer

Obraz
Lato wciąż nam łaskawie dopisuje.

Ponoć to ostatnie jego dni- tak nas straszą w prognozach. Zobaczymy.

Na wszelki wypadek wybraliśmy się na spacer. I by nie pozostawać w sferze słownych deklaracji, uwieczniliśmy jedno z osiągnięć Ignasia z tegorocznych wakacji.
Niniejszym dzielimy się nim z Wami:




Miłej niedzieli życzymy wszystkim!

Pani Agnieszka

Obraz
Mogłabym dać sto  tytułów wymyślnych i różnorakich. Dowcipnych, dramatycznych, nijakich, smutnych, od czapy i nielogicznych. 

Ale po co?


Pani Agnieszka.

O dobrego specjalistę walczy każdy rodzic dla swojego dziecka. My walczyć nie musieliśmy. Po prostu poszukaliśmy.

Dobry? Fachowiec i coś jeszcze. To właśnie "coś jeszcze" decyduje o przywiązaniu i jest nie do przecenienia. To Serce, które widać jak na dłoni. To życzliwość, serdeczność i niezłomna wiara w nasze Dziecko.
Te wszystkie przymioty ma Ona.
Pani Agnieszka.

Pamięta Pani Ignasia sprzed roku? Gdy przychodziła Pani po godzinach swojej pracy, wieczorami, jeszcze do nas? Śnieg, ciemno, deszcz, śliska jezdnia? Zawsze Pani była i... stawiała nam dziecko na nogi:)

Jaki jest efekt Pani pracy (i jeszcze dwóch innych Pań- obie to wiemy, i im też w swoim czasie podziękujemy na pewno:))?

Taki:



Dziękujemy i pozdrawiamy SERDECZNIE!

Uwolniłam się... zrezygnowałam... wybrałam...

Na skutek przeglądania skrzynki email (w której i tak większość wiadomości to powiadomienia z FB albo niewybredne reklamy erotyczne;), zawróciłam do przeszłości nie tak znów dawniej i znalazłam taki oto wpis mój własny: Kwestia podejścia

A w tym poście znalazłam takie oto zdania, przeze mnie napisane:
Moja praca... no cóż, wciąż się jej trzymam jakoś kurczowo, neurotycznie prawie;), by mieć swój mały azyl, swoje miejsce w którym na moment wychodzę z roli matki małego człowieczka i wcielam się w inną, profesjonalną. W istocie staje się ona moim hobby, a nie źródłem utrzymania, ale bardzo trudno mi z niej zrezygnować. Nie zawsze rachunek jest prosty i jednoznaczny. Prócz matematyki w życiu chyba liczy się coś jeszcze...


Otóż, wiele się zmieniło przez te kilka tygodni w temacie...

Po 2,5 roku łączenia obu tych ról, w końcu jednak zdecydowałam się odpuścić.

Jestem już wyłącznie Mamą. Zrezygnowałam z pracy zawodowej.

Zmagałam się z tym właściwie od lutego br, czyli pełne pół roku. Coraz trudni…

Dys...kwalifikacja

Przedrostek 'dys-' kojarzy Wam się????...... z logopedią zapewne.
Bo o tym dziś krótko.

Ignacy nie mówi.
Stara się z nami komunikować i coraz więcej rozumie. I to nie tylko z kontekstu.

Jeszcze czas jakiś temu nie był  w stanie połączyć obrazka z przedmiotem. Nadal różnie to bywa, robi jednak coraz wyraźniejsze postępy. Pokazuję mu rysunek butów, a on bezbłędnie podnosi swoje nóżki i sygnalizuje, że wie, gdzie się je zakłada, bądź wskazuje na obute stopy. Ogląda obrazek z bananem i ładuje rączki do ust w geście jedzenia. Cóż może być wątpliwego więc w jego umiejętnościach rozumienia i kojarzenia?
A jednak.
Jest taka jedna Pani Logopeda, która mi nie wierzy. Nie ufa też chyba w Ignasia możliwości, bo systematycznie, niemal podprogowo daje mi do zrozumienia, że Ignacy nie rozumie. Że wszystkie te przykłady są dziełem przypadku, lub mojego matczynego chciejstwa. Albo różowych okularów. Albo wynikiem niezgody na jego trudności. A guzik!

Oczywiście, że Ignacy w pracy z nią nie wyka…