Dys...kwalifikacja

Przedrostek 'dys-' kojarzy Wam się????...... z logopedią zapewne.
Bo o tym dziś krótko.

Ignacy nie mówi.
Stara się z nami komunikować i coraz więcej rozumie. I to nie tylko z kontekstu.

Jeszcze czas jakiś temu nie był  w stanie połączyć obrazka z przedmiotem. Nadal różnie to bywa, robi jednak coraz wyraźniejsze postępy. Pokazuję mu rysunek butów, a on bezbłędnie podnosi swoje nóżki i sygnalizuje, że wie, gdzie się je zakłada, bądź wskazuje na obute stopy. Ogląda obrazek z bananem i ładuje rączki do ust w geście jedzenia. Cóż może być wątpliwego więc w jego umiejętnościach rozumienia i kojarzenia?
A jednak.
Jest taka jedna Pani Logopeda, która mi nie wierzy. Nie ufa też chyba w Ignasia możliwości, bo systematycznie, niemal podprogowo daje mi do zrozumienia, że Ignacy nie rozumie. Że wszystkie te przykłady są dziełem przypadku, lub mojego matczynego chciejstwa. Albo różowych okularów. Albo wynikiem niezgody na jego trudności. A guzik!

Oczywiście, że Ignacy w pracy z nią nie wykazuje się wieloma tymi umiejętnościami. Trudno mu się skoncentrować na zadaniach, ucieka, buntuje się, mylnie dopasowuje obrazki. Robi psikusy, czy faktycznie nic nie rozumie? Wg Pani "L"- nie rozumie. Nie chce wkładać klocków do pudełka, nie chce 25 minut oglądać i słuchać nazw obrazków, ale może to po prostu.... nudne?

Nie rozstrzygnę. Nie siedzę w jego główce.
Wiem tylko, że gdy na placu zabaw powiem mu, żeby podszedł do drzewka (rosnącego dostojnie za jego plecami) to- jeśli ma ochotę- idealnie wykona polecenie. Bądź, gdy spytam go, czy chce jeść i usiądzie do "dorosłego" stołu na "dorosłym" krześle- entuzjastycznie pomyka pod wskazany adres i zaczyna wdrapywać się na krzesło. To mi wystarczy.

Zatem. Ogłaszam dys-kwalifikację. Szukamy nowego Logopedy. Takiego, który UWIERZY w Ignasia. Który sercem, a nie tylko rozumem, będzie z nim pracował.
Znacie jakiegoś godnego polecenia? Z północnych krańców bądź okolic Wrocławia najlepiej?;)


PS. Pomysł z Opiekunką okazał się REWELACYJNY! Postaram się rozwinąć temat w najbliższym czasie. Pozdrawiamy Panią Asię najgoręcej, jak potrafimy!:*

Komentarze

  1. Dys-kwalifikacja zdecydowanie zasłużona. Od braku logopedy gorszy chyba jedynie logopeda niekompetentny, który prcuje z dzieckiem na siłę i nie ma pomysłu na terapię...
    A to, że kontekstowo Ignaś chwyta, zdecydowanie pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość :)
    Trzymamy kciuki za terapeutę z prawdziwego zdarzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, dziękujemy:) W każdym twoim zdaniu jest mnóstwo pozytywów i dziękujemy za nie:* (dla Zosi I Frania całus słodki)

      Usuń
  2. Zdecydowanie zmienić i to na takiego, co pracuje z małymi dziećmi, czyli takimi od 1,5-2 lat. My spotkaliśmy trzech i dopiero czwarty okazał się sensowny z podejściem, z pomysłami. Warto szukać w ośrodkach, fundacjach, które zajmują się terapią dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź. Skoro WY znaleźliście- nam też się pewnie uda:) Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Napisałam Ci już wczoraj na FB swoją opinię, ale dopiero teraz przeczytałam tutaj, jak się sprawa ma. Dys-kwalifikacja to najlepszy możliwy wybór. Nasz Franula koncentruje się maksymalnie na 1 zadaniu u logopedy, zadanie trwa może minutę-dwie. Potem musi być "dramatyczna zmiana akcji". Trzymam kciuki za udane poszukiwania:*

    Ps. Jeśli chcesz mogę podpytać najlepszą na świecie logopedkę z PZG we Wrocławiu, czy mogłaby kogoś polecić z Waszych okolic.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.