Orzeczenia

Odebrałam je dziś, po długachnym oczekiwaniu.

Pamiętacie, jak opisywałam badania w PPP?
Pamiętam, jak byłam zachwycona osiągnięciami Ignacego, mając świeżo w pamięci jego wcześniejsze funkcjonowanie.

Dziś odczytałam oba orzeczenia i właściwie nie wiem, co czułam.
O tym, co będą zawierać, wiedziałam od początku. Miałam dużo czasu, by się z nimi ułożyć. Nie wiem, czy dobrze go wykorzystałam, bo jednak trochę smętków mi się włączyło.

Odpalam brykę.....
Ignacy otrzymał dwa orzeczenia. O wczesnym wspomaganiu rozwoju, do czasu rozpoczęcia nauki szkolnej- pierwsze. Oraz o potrzebie kształcenia specjalnego- drugie. Ono właśnie było zasadniczym moim celem. Ono otwiera Ignasiowi drogę do placówek edukacyjnych dla maluszków zdrowych i chorych oraz umożliwia objęcie go intensywniejszymi oddziaływaniami terapeutycznymi. Właśnie taki miałam zamysł, występując z wnioskiem do Poradni. Otrzymaliśmy nawet, bez specjalnych starań i próśb, w uzasadnieniu diagnozę niepełnosprawności sprzężonej. Taki termin dodatkowo skutkuje możliwością skierowania Ignasia do Ośrodka rewalidacyjno-wychowawczego (który mamy, że tak powiem: "pod samym nosem"), przedszkola integracyjnego czy przedszkola specjalnego (takiego akurat w naszym mieście nie ma). Placówka, która przyjmie Ignasia, otrzyma również dodatkowe środki finansowe dla zapewnienia mu lepszej opieki terapeutycznej. Przynajmniej tak jest w teorii. 

Fajnie. Super. Zaczynamy myśleć o przedszkolu, ale to oczywiście na inny temat.

Szkopuł jest tylko jeden.
Niepełnosprawność sprzężona jest z uwagi na niepełnosprawność ruchową i.... intelektualną.

I jadę!!!!!......
I sama nie wiem, czemu to takie przykre.
Przecież wiedziałam, że tak będzie. Rozmawiałam z Dyrektorką PPP. Wszystko niby jasne.









Z drugiej strony- nie ma co lać łez i lament podnosić.
Ignaś się rozwija. Robi postępy. Zmienia z dnia na dzień.
I może nie jest jak typowy trzylatek. 
I może podryguje dziwnie i nietypowo ciesząc się na placu zabaw.
Może nawet zachowuje się dziwnie, okazując swoją radość właśnie (to też interesujące- gdy się smuci lub złości- robi to tak, jak wszystkie zdrowe dzieci, tylko jak się cieszy widać jego inność właśnie... nie wydaje wam się to zadziwiające?)
Ale w ciągu ostatniego tygodnia wymyślił trzy nowe gesty w swoim słowniku. Jeden dosłownie w 5 minut 
(kopie nóżką mówiąc nam, że bawił się piłką na boisku)! Doskonale orientuje się w sytuacjach społecznych.
Sam wchodzi i schodzi z czterokołowego autka. 
Ba! Sam wchodzi na i schodzi z "regularnego" krzesła!

U nas taka jesień... A u Was???
Tych drobnych osiągnięć jest doprawdy tak wiele, że aż przestajemy je zauważać. 
Więc może za rok termin w orzeczeniu się zmieni? Zresztą, co on tak naprawdę dla nas oznacza??? I czy ma jakieś zasadnicze znaczenie?
Ostatecznie - nie sądzę.
Mniej go przecież kochać nie będziemy.








Wkleiłam zdjęcia (zawsze tak robię- najpierw piszę teks, później dodaję fotki), i naszła mnie refleksja:
Czy Wy naprawdę interesujecie się tym, o czym tu piszę? Czy to kogoś obchodzi? Jak to jest?.... powiecie?

Komentarze

  1. JA tam czytam ostatnio wszystko. Absolutnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez czytam, od dość dawna. I bardzo interesują mnie postępy Ignasia. Oj widać Mame naszly straszne smutki, skoro takie pytania zadaje.
    Czytaczka Beata

    OdpowiedzUsuń
  3. Może nie straszne, ale naszły...
    Poza tym dobrze jest wiedzieć, że tam po drugiej
    Stronie jest ktoś życzliwy:)
    Dziękuje za komentarz, Czytaczko Beato! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. eee...ciocia, no jak to kogo interesuje..
    Nie smutkuj się, proszę. Napiszę Ci coś na maila, oki?
    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Interesujemy się. Czytamy. Chociaż nie komentujemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale i tak dzięki za słówko w komentarzu:)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. No to witam, bo pierwszy raz Cię spotykam MamoAntosi:) Miło, że się odezwałaś:) Pozdr.

      Usuń
  7. Czytam. Interesuję się. LUBIĘ!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze to wiedzieć. Naprawdę. PozdrawiamY.

      Usuń
  8. No i my jesteśmy! Często tylko w czytaniu, bo rąk brakuje do wyklikania komentarza, ale chociaż ciepłe myśli ślemy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam:) Ale miło to przeczytać. Uściski dla Was:)

      Usuń
  9. Hej ho! Mamo! Głowa do góry! Pewnie, że czytamy. No przecież wiesz. I się martwimy z Wami i cieszymy i przeżywamy i chwalimy i w ogóle. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ach, Mamo-Aniu, wiem, wiem, domyślam się też. No czasem smutas mnie dogania, bom ja słaba w sprincie:) :*

    OdpowiedzUsuń
  11. I ja czytam...
    Regularnie. A to jest mój pierwszy komentarz gdziekolwiek... Trafiłam tu przez czysty przypadek, a że też mam Ignasia - dwulatka, zostałam :). Kibicuję. I pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem witam Cię, Mamo Ignasia:D Miło, że ośmieliłaś się pierwszy komentarz postawić u nas. Miło też będzie, jeśli zdarzy się to częściej. Pozdrawiamy ciepło Ignasia:) i ciebie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.