15 października 2013

Szał twórczy

Padam na nos:) ale tak pozytywnie.

Bardzo dziękuję WSZYSTKIM, którzy umieścili komentarz pod moim ostatnim wpisem. To niewiarygodnie podnosi na duchu i dodaje energii. Zadziwiające, jaką siłę mają słowa, nawet jeśli pochodzą od osób nieznanych, mało znanych, ale serdecznych. Dziękuję Wam raz jeszcze! Oczywiście pomogło:)

Tymczasem, w ramach drobnego rewanżu, wymiany pozytywnej, że tak napiszę, przedstawiam Wam owoc Ignasiowych-domowych zajęć integracji sensorycznej vel twórczości plastycznej.
W obu rzeczonych sytuacjach (gdyż na przestrzeni dwóch dni zadziały się one jedna prawie po drugiej) etap przygotowań maminych do akcji trwał zdecydowanie dłużej niż etap Ignasiowej realizacji;) Nim się obejrzałam, Dzieło i Artysta wyglądali imponująco, ja zaś biegałam po kuchni w popłochu poszukując ścierek różnej maści (zwłaszcza przy malowaniu, podczas kolacji raczej nie miałam szans, będąc przygwożdżona przez Artystę do stołka;).
Najważniejsze jednak, że Ignacy znajdował w tym frajdę:) Wszak mamy ćwiczyć w domu, terapię ręki uprawiać, więc cóż lepiej się do tego nadaje jak nie to?


Pozdrawiam wszystkich Zaglądających na bloga i zapraszam na prezentację (jakość zdjęć "z kolacji" jest niestety słaba, liczy się jednak treść;):



 PS. Małgosiu- jeśli to czytasz- z dedykacją dla Ciebie te zdjęcia:) Może się uśmiechniesz.....:*









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz