Zalecenia

Czas temu jakiś (acz zupełnie niedawno) otrzymaliśmy Zalecenia do pracy z Ignasiem.

Są one dość obszerne i zapewne ich wdrażanie potrwa u nas kilka tygodni, o ile nie miesięcy, ale trza się do roboty brać, że tak oględnie to ujmę.

Najbardziej zaskakująca? smutna? dziwna? w tych wytycznych dla mnie jest konkluzja, iż zawierają one najzupełniej normalne czynności i zabawy, które  zwykle uskutecznia się ze zdrowym dzieckiem jakby mimochodem w codziennych aktywnościach. Ot, kilka podstawowych zasad dobrego/zdrowego wychowania, kilka zabaw naturalnie pojawiających się w relacji dorosłego z dzieckiem... W przypadku Ignacego urastają one jednak do rangi treningu umiejętności, usprawniania rozwoju dziecka (jak stoi w nagłówku), czyli sprawy najwyższej rangi i potrzeby bezsprzecznie.

Pocieszający jednak jest dla nas fakt, iż wiele z tych Zaleceń intuicyjnie i właśnie naturalnie wprowadzamy w nasze z Ignasiem życie.
I tak, Ignacy zawsze jada wspólnie z nami (bo jakżeby mogło być inaczej?- nasza rodzina ma w zwyczaju przynajmniej raz dziennie usiąść wspólnie przy stole do posiłku, a w okrojonym składzie, gdy np. tata w pracy- to już musowo kilka razy dziennie:) jest przy tym zresztą czasem mnóstwo śmiechu i zabawy, a nierzadko z Ignacym w roli głównej;)  Gorzej jednak wypada aktywna pomoc Ignasia przy przygotowaniu posiłków i nakrywanie do stołu, z racji czworokończynowego chodu wciąż jeszcze... no i słabej koncentracji przeplatanej lenistwem i skłonnością do wysługiwania się innymi;)

Punkt 2 listy zaleceń też jest przez nas realizowany, acz przyznam szczerze- niekonsekwentnie. Zdarza nam się opuścić "mycie rączek" albo wyręczać Ignasia w rozbieraniu butów, spodenek czy tradycyjnie już wycieraniu rączek. I to na pewno możemy zmienić, tylko się uzbroić musimy w żelazną cierpliwość i konsekwencję.... przynajmniej spróbujemy;) O sprzątniu ubranek właściwie nigdy nie pomyśleliśmy, a przecież Ignacy potrafi wyrzucić pieluszkę do śmieci, więc i spodenki do kosza na bieliznę też by dotachał, czyż nie? Z układaniem ubrań w szafie- to - wybaczcie- dla mnie teoretyczne dyrdymały. I przy sprawności wszelakiej Ignasia, i biorąc pod uwagę możliwości 3 latków (a potem matka narzeka, że chłopcy bałagan w pokojach mają, a w szafach tornado przeszło w środku nocy:)) No, ale popracować w tej kwestii nie zawadzi,a  nawet należy i to koniecznie. Dość obijania się najmłodszego kosztem starszych członków rodziny!

Najgorzej nam idzie, nie będę ukrywać i ze smutkiem przyznam, punkt 3. Zabawa znaczy się. Tu Ignacy wciąż często nie daje rady, a my razem z nim, niestety. Zabawa Ignasia jest tak specyficzna i wciąż jeszcze alogiczno-niekonstruktywna (nie potrafię znaleźć innego określenia w tej chwili), że podpunkty zawarte w tej części wydają mi się czasem kosmosem;( Ale próbujemy. Ignacy dość chętnie przynajmniej przystępuje do zabawy, niestety dość szybko się dekoncentruje i rejteruje w sobie znane rewiry.... O ile jeszcze Ignacy uwielbia naśladować niektóre czynności, jak np. czesanie, tulenie, czasem pokazywanie części ciała, czy karmienie lali, to ważenie, naśladowanie odgłosów zwierząt, czy w ogóle ich różnicowanie albo zupełnie jest poza jego zasięgiem, albo idzie mu baaaardzo opornie. Nie jest też w stanie powtórzyć dokładną ilość razy różne gesty czy dźwięki przy zabawie instrumentami....
W tym zakresie czeka nas naprawdę żmudna praca, oparta jedynie na nadziei i wierze, że kiedyś tego wszystkiego Ignaś się nauczy.
Żeby jednak nie pogrążać się w minorowych nastrojach muszę przyznać, że Ignaś dziś bawi się  inaczej niż np miesiąc temu. Operuje coraz lepiej zabawkami, wkłada do autek różne mniejsze przedmioty, ogląda spontanicznie obrazki, książeczki, puszcza traktorek itp. To ogromny postęp w jego rozwoju, nadal jednak niewystarczający, by sprostać punktowi 3 z Zaleceń....
Poczekajmy więc. Na kolejne zmiany i postępy. Niekoniecznie żmudnie wyćwiczone;)

We wspomnianych zaleceniach są też "Uwagi". Specjalnie je sfotografowałam i upubliczniam niniejszym. Są cenne wg mnie, a dla siebie szczególnie zawłaszczam punkty:7,8 i 9. Jako talizman na gorsze poranki. Odstraszacz złych myśli. Przeganiacz zmęczenio-zniechęcenia;)


PS. Jeśli jakoś się Wam te zalecenia przydały- cieszę się. Korzystajcie:)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.