Dziś są Jego urodziny

I z tego powodu nie mam czasu na długi wpis;)

Jeśli macie ochotę- całus dla Was od Solenizanta:



Lecę odebrać tort i zrobić sprawunki na poczęstunek dla Gości.

Komentarze

  1. Wszystkiego najlepszego dla Jubilata! (Solenizant to w dniu imienin, tak na marginesie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! (za życzenia i podpowiedź:))

      Usuń
  2. Wszystkiego najlepszego! Sto lat, sto lat! Spełnienia wszystkich marzeń, kolorowych baloników, wspaniałych prezentów, świeczek na torcie, miłych gości, udanej zabawy oraz gwiazdki z nieba! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko było jak powyżej;) No, może bez baloników i tej gwiazdki, ale w przyszłym roku obiecujemy się poprawić;)
      Dzięki za pamięć:* Ściskamy Was ciepło:*

      Usuń
  3. Kochani najlepszego dla Jubliata!!!
    Duuuużo zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
  4. No i 3 latka mamy już za sobą ! ;) Tak więc Ignasiu życzę Ci zdrówka, szczęścia, miłości i przeogromnych pokładów energii niezbędnej do dokonywanych przez Ciebie dalszych postępów. Niech w tym życiowym, acz równie pięknym labiryncie, otaczają Cię sami życzliwi Ludzie, a promienny uśmiech niech nie znika z Twojej twarzyczki. :) Prócz tego, życzę Ci mobilizacji do dalszych działań w Swoim życiu i abyś częściej zaskakiwał Najbliższych Ci Ludzi, a także nas- regularnie czytających owego bloga- czytelników. :) 150 latek albo jeszcze dłużej. :) WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO GWIAZDO !! :)

    P.S Udanego przyjęcia urodzinowego Mały Mężczyzno !! :))


    //Monika. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż za miłe słowa! Dziękuję w imieniu własnym i Ignasia!
      I tylko przeprosić mi pozostaje za minorowy nastrój kolejnego wpisu;)
      Cóż- życie...
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Pani Anitko- to w zupełności naturalne!! :) Nie ma Pani za co przepraszać. Tak już jest skonstruowana ta rzeczywistość, że jej czasem ciemne, a czasem jasne barwy muszą się przeplatać. I choćby Człowiek całą swoją energię i zapas sił wykorzystał w celu uzyskania tylko tego jasnego oblicza życia, tak po prostu, by cieszyć się wszystkim i niczym zarazem, to w pewnym momencie nadchodzi ta niechciana chandra i zostawia ten niepotrzebny, melancholijny stan. Jednakże na całe szczęście- koniec końcem- po burzy zawsze wychodzi słoneczko. Oczywiście zapoznałam się z najnowszym postem. Przyznam, iż powiało w nim gargantuicznym smutkiem. Aczkolwiek.. Myślę, że takie okoliczności musiały zaistnieć, aby doszło do owego "katharsis". Być może błędne są moje osądy (psycholog ze mnie żaden), ale podejrzewam, że każda literka, składająca się na tę najnowszą notkę to nic innego jak metaforyczna "łza". Choć jako szara istota mogę się mylić. :) Gdzieś w głębi siebie jednak mam przeczucie, że to pewnego rodzaju przygnębienie zbierało się w Pani podświadomości przez jakiś określony czas i akurat tego właśnie dnia nadeszła chwila, gdzie potrzebna Pani była erupcja wulkanu w postaci rozpaczy. Ot tak zwyczajnie, aby ulżyć samej sobie. To nie jest nic dziwnego. Jesteśmy tylko Ludźmi i w niczym się nie różnimy. Mamy takie same marzenia, sny.. Tak samo lecą nam łzy i tak samo się cieszymy, gdy scenariusz życia tak przewiduje. Osobiście twierdzę, że nie powinna mieć Pani sobie nic do zarzucenia. :) W kwestii niepełnosprawności- ujmując to nieco ogólnikowo- ja nie dostrzegam w niej nic, co mogłoby zawstydzać. Wszak nie jest ona niczym nienormalnym. Tak wiem- mam 19 lat, więc co ja mogę wiedzieć?? Wprawdzie mam w tym temacie wiedzę znikomą, jednakowoż wśród znajomych mi Osób, jest Małżeństwo, mające niepełnosprawnego dwuletniego Synka. Odwiedzam Ich czasami i bawię się z Małym. Może to zabrzmi dosyć niepoprawnie, ale trzeba jednak otwarcie i szczerze o tym powiedzieć, iż kiedy ma się Takiego Niepełnosprawnego Malucha to postrzega się inaczej świat, jaki nas otacza. W sytuacjach, kiedy ma się styczność z takim trybem życia, to docenia się każdy najmniejszy postęp, każdy najmniejszą rzecz. Tym niemniej podziwiam Panią, a także Innych Blogerów, że dzielicie się Państwo z nami takowym wymiarem rzeczywistości z empirycznego punktu widzenia i udowadniacie Państwo, że Niepełnosprawność wcale nie czyni Niepełnosprawnych "Innymi". Grono Tych, którzy uważają inaczej, trwają w fałszywym przekonaniu. Egzystencja z Dziećmi przy boku (i nieistotna w tym momencie jest Ich kondycja sprawności) to wzloty i upadki, słońce i burze, chwile entuzjastyczne, ale też przykre (o których rzadko się pamięta- uff..). Z każdym Maluszkiem przeżywa się to samo. Różnica jedynie polega na tym, że w wychowanie Jednego trzeba włożyć więcej wysiłku, a w Drugiego mniej. Na koniec- Ignaś to wyjątkowe Dziecko. To taki Znak Zapytania. Takie Dziecko Tajemnica. Nigdy nie wiadomo, kiedy i czym zaskoczy swoich kibiców/fanów. Gdyby tak zliczyć te wszystkie Jego niespodzianki to ło ho ho!! Ileż by tego się nazbierało!! Góra niespodzianek=Morze Wspomnień=Olbrzymia Satysfakcja! Czyż nie?? :) Wiem, że ten cały referat z pod mojej ręki/klawiatury jest żadnym pocieszeniem, ale Pani to Silna Kobitka, a jak mawiał Ktoś Mądry- nawet najsilniejsi mają chwilę, gdy potrzebują upaść po to, by nabrać wigoru i powstać niczym Feniks. ;) Życzę Pani jednak, by już nie musiała się Pani topić w nostalgii. Niech się wyniesie precz z Pani życia i niech zawitają same szczęśliwe dni! :) Pozdrawiam Panią i całą Ignasiową Rodzinkę. :))

    //Monika ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ignasiu, kochany chłopaku - przepraszam Cię, że dopiero teraz dotarłąm do Was. Widzisz, ciotka stara, wolno łazi a i skleroza jej już dokucza (wstyd, ciotka!).

    Duuużo zdrówka Ci życzymy całą familią, przyjaciół i dużo radości w życiu.
    Buziaki, tygrysku:*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.