17 listopada 2013

Mentos i Blake

Swego czasu, w głębokiej mej młodości, kiedy jeszcze żyła moja Babcia- kobieta prosta, i silna a zarazem ciepła i troskliwa, znalazłam pod choinką książkę o dziwnym tytule: "Trzech Panów w łódce, nie licząc psa".
Były to czasy, gdy w księgarniach półki wcale nie uginały się od książek, okładki miały miękkie i przybrudzone, a za 10 zł polskich można było nabyć okazyjnie całą serię dzieł Marka Hłaski w liczbie 5 woluminów. Tak, z pewnością można zaryzykować stwierdzenia, że czasy te były w jakiś subtelny i specyficzny sposób piękne.

Skąd ta reminescencja? Na skutek skojarzeń. Prostych i bezpretensjonalnych;)

Otóż- od ubiegłego tygodnia nasza Rodzina otrzymała nową definicję: "Mama,Tata, 3 Młodzieńców  i dwa Koty, bez psa", jeah;)

Historia zabawna, romantyczna ale i dramatyczna zarazem. Akurat taka, jaką pisze codziennie życie ludziom na całym świecie. Kondensująca w sobie całą kwintesencję jego czaru, powabu i tej tajemniczej ingrediencji, która sprawia że wciąż i od nowa chce nam się rano otwierać oczy. Uparcie i niezłomnie. Bez mdłości z nadmiaru szczęścia i słodyczy;)

Blake trafił do nas w niedzielę, z czerwoną kokardką owiniętą wokół czarnej szyi. Jako prezent dla Ignasia.
Jego historia jest krótka i dramatyczna właśnie.
Nie dalej jak we wtorek Blake wybrał niefortunnie złe miejsce o niekorzystnej porze i przypłacił to poważną traumą i obtłuczeniem bolesnym. Bez zbędnych  szczegółów napiszę jeno, że odwiedził tego dnia 3 lekarzy weterynarii i otrzymał swój własny pokój do wyłącznej dyspozycji na czas rekonwalescencji. Ponoć koty mają 7 żyć. Ufamy więc, że się z tego wykaraska i troszczymy się o niego z podwójnym zapałem. Zresztą wszystko na to wykaraskanie się wskazuje, gdyż dziś wyglądał oto właśnie tak:
Blake.

Mentos to dzieło niesfornej Matki natury, kotki Julii oraz jedynej kobiety w naszym domu, czyli moje.
Dotkliwie zrozpaczona losem pierwszego kota postanowiłam wprowadzić jednak w życie naszej rodziny jakiś promyk uśmiechu i słońca, oraz zapewnić Blakiemu towarzysza do przyszłych wspólnych zabaw.
No i dzieciom pomóc trochę uśmierzyć niepokój i przygnębienie ich rozwiać, gdyż chłopcy bardzo się przejęli tym smutnym wypadkiem. I tak mają sporo trosk, a widok chorego kotka kładł się niechybnie ponurym cieniem na atmosferę w całym naszym rozłożystym (że tak to ujmę) Domu. I tak, w środę, o godzinie 21:15 progi naszej hacjendy przekroczył On- Mentos (The Freshmaker):

Mentos.
Książki o trzech Panach w łódce nigdy nie przeczytałam. Być może onieśmielił mnie właśnie sam tytuł, wskazujący na tematykę męską, niewinnej nastolatce aż nazbyt wówczas odległą.
Telenowelę pn. "Nasza piątka i ich dwójka" śledzę z zapartym tchem każdego dnia. Leci na wszystkich dostępnych mi kanałach;) Bez czasu antenowego na reklamy:) I wbrew pozorom  Ona wciąż nie chce mi się znudzić, zemdlić mnie nadmierną słodkością i nie pozwala się oderwać od siebie na dłużej niż tych kilkadziesiąt minut, potrzebnych na napisanie tego posta;)

Wybornie, prawda?


PS. 
Ze spraw bardziej przyziemnych donoszę, że.... Ignaś chory:(
Sama się temu nadziwić nie mogę.
Z wypiekami na twarzy przeszperałam bloga, żeby znaleźć jakąś wzmiankę o jego ostatniej infekcji i wcale to takie proste nie było. A jednak- i na niego przyszła pora, niestety...
Bliskie spotkanie.... 

Obudził się wczoraj, Nieboraczek, z gulgotem w gardle i eleganckim kaszlem, do którego dziś w nocy dołączyła gorączka i zatkany nosek. Nie wiem, ile żyć ma Ignaś, ale na pewno Wiele, więc chuchamy na niego i  dmuchamy i czekamy na pozytywny obrót wydarzeń. Zaaplikowane syropy i inhalacje muszą zrobić swoje, podwójna dawka snu również niechybnie, zaś  rozpoczynający się jutro tydzień spędzimy raczej na rehabilitacji domowej, miast wyjazdowej. Wszystko to razem powinno przynieść poprawę w jego samopoczucie i stanie zdrowia, a gdyby jednak nie to w odwodzie mamy zawsze Panią Doktor, z której na pewno "skorzystamy", jeśli będzie taka potrzeba. 
A Wasze zdrowie jak?







4 komentarze:

  1. Blake i Mentos są PRZEPIĘKNI po prostu!!!!!!
    Starszy kumpel, (biało-czarny) Bolesław, pozdrawia:)

    Ignasiu, zdrowiej kurczaku kochany:*




    Ależ wariactwo!!!!!!!!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej.
    Już jakiś czas podglądam Was na blogu. Dzisiaj dosiadł się do mnie mój syn kotolub i pyta kiedy odwiedzimy Mentosa i Blake'a. Rozbawił mnie bardzo i wzruszył.
    A dzielę się tą historyjką, bo mój młody zwykle broni się zębami i pazurami przed nowymi miejscami. Widocznie Wasz blog działa terapeutycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi to schlebia;) Aspiku-Jaśku, jeśli namówisz Mamę na przyjazd, to zapraszamy. Pewnie byś się dogadał ze starszymi chłopcami:) No i poznał nasze koty;)
      Pozdrawiamy

      Usuń
    2. Nie ten Aspik :) Ale i tak dziękujemy za zaproszenie :)
      Aspik Jasiek jest trochę starszy, ma siostrę i mieszka daleko od nas. Mój Aspik to to Staś, chociaż na blogu nie używam jego imienia.

      Usuń