Wpis "wbrew"* i "od czapki"* czyli.....Historia pewnej wycieczki...

.....dla jednych sentymentalnej, dla drugich edukacyjnej.
Dwuetapowej.
Komunikacją publiczną.
Na wypasie.
Dla Ignasia:)

Wykupiliście już bilet?;)

Ale po co mam się uśmiechać? Gdzie oni mnie zabrali?

Bilet! Mój własny i indywidualny!
Obowiązkowy hot-dog w dworcowym barze.



Czas wyruszyć na spotkanie pociągu...


Jeszcze pięć minut do odjazdu! Przysiądź się, proszę:)




O raju! Co się dzieje???

Jadę! Ale frajdocha!

Etap II:
Możecie mi nie wierzyć, ale to moja pierwsza podróż AUTOBUSEM w życiu!
Niebywałe doznanie!


O kurcze... ale odjazd!;)


** Jakoś postanowiliśmy nie poddawać się całkowicie nastrojowi początków listopada. I wyruszyliśmy w króciutką podróż po naszym rodzinnym mieście, oglądając je z nieco innej, upragnionej przez Ignasia, perspektywy...



Komentarze

  1. Wspaniała wycieczka! Gratuluję pomysłu! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. i ekstra !!!
    A jaka frajda , widać Ignaś przeszczęśliwy. i z pewnością zapamięta ten dzień na długooooo.
    Wiem coś na ten temat ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ super!! Ignaś jaki zaciekawiony światem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego najlepszego Ignasiu!!!! Niech uśmiech i miłość bliskich towarzyszą Ci przez 100 lat!! A z całą resztą sam dasz sobie świetnie radę bo jesteś niepokonany!!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.