Bo bez Ignasia w domu...

... jest tak strasznie cicho i smutno, Mamo. Nie słychać tych jego okrzyków radości i wrzasków, które nawet czasem męczą i denerwują.- powiedział Średni Syn podczas wczorajszej rozmowy telefonicznej.

Tak.
To nasza pierwsza tak długa rozłąka, która miała przynieść chłopcom wytchnienie, a przyniosła- jak widać- tęsknotę...

Cicho.
Jak ja za tą ciszą tęsknię niejednokrotnie, wyczekuję jej, zaklinam tylko po to, by- gdy już nastąpi- nasycać się nią do bólu niemalże, chłonąć każdym porem skóry, każdą komórką ciała. A zaraz potem nerwowo wyglądać, kiedy znów wrócą, będą, wypełnią pustą przestrzeń za dużego w takich chwilach domu.

Nad wyraz trafnie ujął to Średni Syn- bez Ignasia byłoby w naszym życiu smutniej zdecydowanie.
Nikt tak jak on nie potrafi wzniecić salw śmiechu przy rodzinnym stole, wycisnąć łzy wzruszenia podczas codziennych igraszek, doprowadzić Matki do galopującego nadciśnienia i purpury na twarzy. Odliczanie do 10 przydaje się niejednokrotnie, ale życie bez tego byłoby po prostu... nudne.
Im dłużej jestem z Ignasiem sam na sam, tym więcej zyskuję dla niego podziwu i czuję się mocniej związana. Owszem, czasem to związanie zaczyna uwierać, ale to zwyczajny objaw zbyt małej przestrzeni osobistej, której każdy z nas potrzebuje. Wystarczy wtedy się gdzieś wyrwać na godzinę, dwie i znów można być do pełnej dyspozycji. Właściwie poza szpitalnymi wędrówkami, jak dotąd nigdy nie przebywaliśmy z Ignacym non stop, sam na sam. I nie wiem, jak on, ale to ja miałam obawy przed tym wyjazdem o własną wydolność i cierpliwość;). Jest to bowiem jakiś maraton, jakby na to nie patrzeć i wiele się może wydarzyć w trakcie takiego czasu. A ile się można o sobie dowiedzieć przy okazji! ho, ho!

Jedno wiem na pewno już teraz - potrafię.
Potrafię być 24 godz na dobę do dyspozycji małego człowieka, choć nie ukrywam, że cenię sobie bardzo godzinę 20:00, gdy ów kładzie się spać. A że śpimy w jednym wielkim łóżku- nie szkodzi. Dobrze jest czuć go obok siebie. A i smoczka można łatwiej namierzyć, nie otwierając zbyt szeroko oka;)


PS.
Na FB wrzuciłam właśnie świeżutki NEWS! Rewelacyjny (jak dla mnie). Chyba nie przegapicie, co?;)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.