Keine Grenze = pełnia szczęścia

Jak huraganu Ksawery nie były w stanie powstrzymać nawet najżarliwsze modlitwy, tak nic nie jest w stanie powstrzymać naszych dzieci przed zdobywaniem świata i nowych w nim umiejętności.

Czasami, gdy spoglądam na Ignasia, moją krew w żyłach mrozi na ułamek sekundy fantazja o tym, co by było, gdybyśmy nie stawiali mu żadnych granic? Gdybyśmy pozwalali mu dokładnie na to, czego akurat pragnie i nie wymuszali na nim porzucenia swoich fascynacji na rzecz innych aktywności, wydawałoby się - pilniejszych na teraz.

Czy wiecie, co potrafi nasz sprytny Trzylatek "oporządzić" w samochodzie?
Otóż, posadzony na miejscu kierowcy, Ignacy:
- przekręci kluczyk w stacyjce! i w razie potrzeby- wyciągnie go z zamka...
- włączy światła przeciwmgielne i awaryjne;)
- uruchomi wycieraczki przednie i tylne;)
- włączy/ wyłączy radio i nastawi głośność;)
- otworzy i zamknie drzwi;)
- otworzy i zamknie okno- jeśli tylko będzie miał na to ochotę;)
- zejdzie z fotela kierowcy i przesiądzie się na miejsce pasażera, uprzejmie zapraszając mnie do zajęcia stosownego miejsca na fotelu i rozpoczęcia z nim krótkiej wyprawy po okolicy (oczywiście w wersji zakazanej, czyli poza fotelikiem- jak dorosły pasażer).
- włączy kierunkowskazy;)
- przy większym farcie uda mu się nawet podregulować temperaturę.

Nie potrafi jeszcze włączyć biegów, ale- chwała mu za to- gdyż wtedy już matka dostałaby zawału serca. No i nie dosięgnie, z racji własnych gabarytów, odpowiednich pedałów, więc na razie ufam, że nie ruszy samodzielnie z parkingu:)

No i nie ograniczaj tu własnego dziecka!


Komentarze

  1. Widzę, że miłość do samochodów to cecha Ignasiów :)

    Mama drugiego Ignasia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taaak, najwyraźniej:) I to taka nieromantyczna, ale czysto praktyczna;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.