05 grudnia 2013

Sukces goni sukces

Bo widzicie- gdy dziecko mając 2,5 roku nie ogląda książeczek, nie używa zabawek do zabawy, nie potrafi rozpoznać na obrazku jabłuszka, miśka, samochodu, gdy trudność sprawia mu bądź jest po prostu poza jego zasięgiem położenie na siebie dwóch klocków, świat traci trochę ze swoich barw.

Na co dzień się o tym nie pamięta, człowiek koncentruje się na tym, co jest pozytywne, pociesza się w myślach, albo po prostu o tym nie myśli i cieszy się z tego co ma.

Gdy jednak przychodzi taki dzień, gdy to, co dotychczas wydawało się nieosiągalne, staje się realne- następuje eksplozja barw tak intensywnych, że oślepione oczy bronią się płaszczem wodnym przed ich inwazją. I wtedy właśnie pojawiają się łzy wzruszenia.

W poprzednim wpisie rozpływałam się na Ignasiem i nagle, wieczorem, przyszło mi do głowy, że może to wyglądać jakoś nieadekwatnie, dziwacznie, wygórowanie. Jak bowiem wyjaśnić wzruszenie z powodu jakichś tam wież z klocków budowanych przez trzylatka w świecie, w którym każdy sprytniejszy półtoraroczny łobuziak robi to "z palcem w nosie", drugą ręką puszczając resoraki?

Wierzcie mi jednak, że tego wzruszenia nie da się opisać. Nie potrafię go oddać choć w kawałku, takie jest silne i dojmujące. Bo oto Ignacy, który dotąd po prostu nie robił tego, co powyżej, od jakichś trzech tygodni właśnie buduje te cholerne wieże, z 2,3, nawet 4 klocków i przestaje już mieć dla niego znaczenie, jakiego materiału do budowy używa (jakiego rodzaju klocków). Podobnie jak dopasowuje obrazki do wzorca, nawet jeśli wzorzec jest w postaci cienia (jednokolorowy, bez szczegółów), wybiera spośród rozsypanych obrazków ten, o który go proszę, pokazuje trafnie, co należy założyć na głowę, a co na stopy.

I wszystkie te banały dla niego są niewiarygodnym (to chyba złe słowo- raczej niebywałym) sukcesem, który zadział się jakoś mimochodem, gdzieś tam, trochę obok naszych intencji. Mogłabym mu wcześniej (co czyniłam, nie powiem), pokazywać stoczterdzieścipięćrazy obrazki, pokazywać jak ustawia się klocki, a On i tak nie potrafił temu sprostać. Popełniał błędy, strzelał na ślepo, badając moją reakcję. Spełniał moje oczekiwania raczej, niż faktycznie rozpoznawał świadomie. Nie był na to gotowy poznawczo.

A teraz jest!
I to jest mój najpiękniejszy prezent Mikołajkowy na świecie!

PS. Zdjęcia pochodzą z zajęć z Panią Ewą Gosiąrowską- pedagogiem i są jej autorstwa.
PS2. Nie jest moją intencją podważać tym wpisem (ani żadnym innym) sensowności terapii dziecka!!! Wierzę głęboko (bo byłabym kompletną wariatką, gdybym nie wierzyła), że to właśnie dzięki pracy, intensywnej, czasem w poczuciu porażki, zniechęcenia, ale ciągłej i żmudnej, z wiarą, że jednak się uda- nie teraz, to może później- rehabilitacji odpowiednio dobranej do aktualnych możliwości i potencjału dziecka, osiąga się takie cuda! Nic się samo nie dzieje. Wiem. No- chyba, że u zdrowych Maluszków. U dzieci niepełnosprawnych zawsze jest to jakaś niewiadoma- dokąd zajdą? Ale trzeba je prowadzić, nawet jeśli się potykają, lub gdy czasami trzeba je wziąć po prostu na ręce i przenieść kilka kroków. To działa. U Ignasia na 100%.

PS3. Że nie wspomnę o tym, jak wielkim sukcesem jest samo siedzenie w foteliku podczas 30 minutowych zajęć i podążanie za prowadzącym i jego wskazówkami. Jeszcze w okolicach wakacji, gdy zmieniałam logopedę, było to nie do pomyślenia. A jednak- stało się:) Tadaaaam!










6 komentarzy:

  1. Brawo dla Ignasia:) Życzymy dalszych sukcesów i trzymamy kciuki abyście tam wytrwali:) Iwona i Wiktorek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy:) Kciuki- przydadzą się na pewno:)

      Usuń
  2. W ogóle nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy nie rozumieć Twojej radości:)
    ROZUMIEMY!!!:)
    I cieszymy się razem z Wami:)

    Brawo Ignasiu!!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, Agnieszko- mam cichą nadzieję, że te wpisy trafiają też do Osób bez doświadczenia z chorymi dziećmi...
      Bo, że Wy ROZUMIECIE to nie mam ŻADNEJ wątpliwości:)
      Pozdrawiamy Was ciepło.

      Usuń
    2. Trafiają. I naprawdę wiele dają....
      Pozdrawiamy gorąco...
      (Mama drugiego Ignasia)

      Usuń
    3. I my zwrotnie pozdrawiamy naszego Kolegę Ignasia i jego Mamę:)

      Usuń