Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2014

Przedszkolna magia

Obraz
1. Potrafię sprzątnąć zabawki do kosza! 2. Wiem, kiedy i jak korzystać z nocniczka! (choć nadal korzystam z pieluszki, ale niech no się tylko ciepło zrobi...) 3. Świetnie radzę sobie z piciem z kubka bez dzióbka (nie rozlewam, odkładam na stół, nie rozbijam szklanki po jej opróżnieniu;))! 4. Wymyślam nowe gesty- nawet takie, których rodzice nie potrafią rozszyfrować! 5. Bawię się grzecznie z dziadkiem Jankiem całe 30 minut! 6. Bardzo chcę jeść samodzielnie- z różnym na razie skutkiem, ale liczą się intencje...


A dziś z kolegą i koleżanką (oboje, jak ja, niepełnosprawni;)) założyłem w przedszkolu szajkę i rozbrajaliśmy wspólnie radio w sali :D, podczas gdy nasi zdrowi koledzy i koleżanki układali się do poobiedniej drzemki....


______________________________________________________________________________ Minął właśnie czwarty tydzień Ignasia w przedszkolu. O kryzysach słyszeliśmy, owszem, ale nie były tak spektakularne, jak przewidywałyśmy ( z Paniami Przedszkolankami). Być może metoda…

Konkurs Blog Roku 2013

Obraz
Skoro zgłosiłam bloga o Ignasiu do konkursu, czas poprosić o Wasze wsparcie, gdyż bez tego ani rusz.

Dziś, tj. 30 stycznia, rozpoczął się drugi etap konkursu- nominowania blogów zgłoszonych na pierwszym etapie do kolejnych etapów (czyli oceny przez Jury).

Jeśli sympatyzujecie z Ignacówką, prosimy- wyślijcie SMS-a na nr 7122 o treści A00875. Koszt jednego sms-a to 1,23 zł. Głosowanie przez Czytelników i Sympatyków danego bloga trwa do 06 lutego 2014r. W "Zasadach Konkursu" przeczytać możemy również, że z jednego nr telefonu można zagłosować tylko raz na wybrany blog (ale jednocześnie można oddać głos na kilka blogów, które Wam się podobają).

Tylko 10 blogów z każdej kategorii przejdzie do następnego etapu konkursu (tj. oceny przez Jurora). Teraz więc wszystko w Waszych rękach:) To Wy tak naprawdę zdecydujecie, czy Ignacówka przejdzie dalej, czy odpadnie po pierwszym etapie w konkursie.

Liczymy na Was i pozdrawiamy Was ciepło!
Do usłyszenia:)


A w ogóle

Obraz
to napiszę Wam tak:

Tata piecze muffiny
Mama przeszła na dietę i chodzi na kijki
Chłopaki zdrowe, kłócą się trzy razy na godzinę
Kot sypia gdzie popadnie i z domu nosa nie wyściubia
Ignaś rządzi (i chodzi)





Czegóż więcej chcieć od życia?



****
Ostatnia dokonana przez nas konsultacja- okulistyczna, wypadła tak (że zacytuję z pamięci):
wzrok prawidłowy do wieku, zmian na dnie oka nie widać, retinopatii nie stwierdza się. Jeno do poradni leczenia zeza musimy termin zaklepać, ale w jednej to nam na.... lipiec zaproponowano wizytę. Grunt, że w tym roku;)
Ale sobie z tym poradzimy. Tak długo czekać wcale nie zamierzamy. Coś wykombinujemy, a najpewniej wizytę prywatną po prostu...


Nooo....
i na turnus się kolejny szykujemy! Już w marcu! Grunt, to dobrze sobie rozplanować atrakcje i równie dobrze się do nich nastawić:)


****
To tak w skrócie.
Do usłyszenia.

Sposób na "Weekend bez taty".

Obraz
Gdy tata wyjeżdża, mama zwykle buduje sobie tzw. zaplecze pomocowe. Jest to postawa dość zachowawcza i asekuracyjna, ale pomna trafności ludycznej mądrości, jakoby "szczęśliwa mama= szczęśliwe dzieci", lepiej się zabezpieczyć, niż chojraczyć a potem złorzeczyć.

Plan nasz przedstawiał się zatem następująco:
- piątek wieczorem: z odsieczą przybywa Asia (opiekunka Ignasia). Po prawdzie, nie wiem komu ta odsiecz była bardziej konieczna, gdyż akurat tego dnia to ja byłam z racji różnych wahań nastrojów i substancji chemicznych wewnątrzustrojowych bardziej niebezpieczna;) Niestety nie obyło się bez ciężkich momentów i irytacji obopólnej, ale przeżyliśmy. Uff...

-sobota do południa: hipoterapia (zawsze jest to jakiś pomysł na spędzenie wolnego czasu, hołdując jednocześnie zasadzie łączenia przyjemnego z pożytecznym i koniecznym;))
-sobota popołudniu: Ciocia O. z tzw. "przyległościami", czyli synem M;)
Generalnie przebiegła bezkolizyjnie, choć Ignaś poplotkować dał nam śre…

Mentorskim tonem o nadziei i "wyroku" niepełnosprawności

Obraz
Kiedy tak patrzę na licznik wejść do Ignacówki w ciągu ostatnich dwóch dni,  zdając sobie oczywiście sprawę z tego, że lwią ich   część zawdzięczamy mocy polecenia Mamy Ani od Frania Ignasiowych wyczynów, nachodzi mnie refleksja prosta i jasna.

Jak powietrza potrzebujemy nadziei, dowodów, przykładów, przekonania, że jednak SIĘ DA i MOŻNA.

No bo jak inaczej to rozumieć?
Dlaczego ponad 1500 osób w ciągu 48 godzin kliknęło w przedwczorajszy link?
Czego poszukiwali? Co ich, poza ciekawością (i sympatią jak mniemam) sprowadziło do nas? Jaka potrzeba?

Pamiętam, gdy byliśmy jeszcze na kompletnym początku drogi z Ignacym, gdy totalnie nic nie wiedzieliśmy, prócz tego, że Ignacy będzie miał problemy zdrowotne, bo tak przepowiadają "medycy" (odbierając tym samym nadzieję i siejąc w nas kolejne ziarna lęku), gdy los wpychał nas niemal na siłę do świata niepełnosprawności, inności, rehabilitacji, nie zważając na nasze protesty, na nasz wściekły opór i błagalne zawodzenie, Serdeczni nam Blis…

Ignacy CHODZI

Obraz
Wielka data! 22.01.2014 rok!
Teraz wszystko inne MUSI poczekać!

Nie ma dziś dla mnie ważniejszej wiadomości!

Przetrzymywać jej w sobie nie potrafię- bo mnie rozsadzą emocje, jak również byłoby to skrajnie egoistyczne (o ile nie zabójcze;)).

Bardzo wiele się ostatnio u Ignasia dzieje. Zastanawiam się wręcz, czy nie zbyt dużo...

Otóż- Nasi Drodzy Goście Blogowi-
Ignacy dziś przeszedł samodzielnie, bez asekuracji, trzy kroki!!!!
Co tam "przeszedł".... on sam wstał z podłogi nonszalanckim zrywem, stanął jak niedźwiedź zbudzony dopiero co ze snu zimowego, zachwiał się delikatnie na każdą ze stron dwukrotnie i RUSZYŁ PRZED SIEBIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 
DO TATY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Wszelkie próby namówienia go później na powtórki nie miały już w sobie tego smaku, ale wciąż i wciąż i wciąż są dla nas niepowtarzalnym przeżyciem!
Ignaś "chodził" tak chyba z 5 razy na każdą turę (gdyż odbyły się łącznie dwie - jedna- dla zachwyconej rodziny, dru…

A niech tam!

Zrobiłam to.
Chociaż miałam wątpliwości. Różnej maści. Ale....

Miło nam będzie, jeśli zechcecie nam towarzyszyć w tej ZABAWIE.



Miłego dnia!

43 + niespodzianka

Obraz
Zmobilizowałam się i zrobiłam listę poglądową. Miała ona zawierać wszystkie gesty, którymi potrafi posługiwać się i komunikować Ignaś, by mu ulżyć w przedszkolnym otoczeniu i zwiększyć szansę na porozumienie. Jedno mnie tylko jakoś delikatnie dotknęło stwierdzenie, i być może stąd tak długo "nie mogłam znaleźć czasu na stworzenie słownika"- gdy Pani w przedszkolu kilkakrotnie sformułowała potrzebę stworzenia takiego spisu, żeby Paniom było łatwiej... Wiem, jestem ekstremalnie skoncentrowana i zakręcona na punkcie Ignacego i każda inna perspektywa mnie drażni. Ale- koniec końców, usiadłam i przy rodzinnych konsultacjach ustaliłam, iż...

Ignaś używa 43 gesty dla zakomunikowania swoich myśli. Począwszy od kwietniowego "jeszcze", poprzez długi okres braku postępu w tym zakresie, do obecnego stanu to dla mnie imponujący wynik. Co więcej, potrafi zbudować z nich spójny i złożony komunikat, oczywiście w ramach dostępnych mu gestów. Chyba nigdy nie zapomnę zdumienia i podz…

***

Obraz
Zapomniałam, że je mam.

W ogóle zapomniałam, że robiliśmy jakiekolwiek zdjęcia nowonarodzonemu Ignasiowi.
Kilka fotek zdarzyło mi się pstryknąć aparatem telefonicznym w szpitalnych salach, ale one przepadły wraz z uszkodzonymi telefonami we mgle zapomnienia. Nie chcieliśmy pamiętać tych widoków. Nie cieszyliśmy się tak, jak większość Rodziców ze swojego wyczekanego Maleństwa. Byliśmy pogrążeni w jakiejś ponurej magmie strachu, przerażenia, niewiedzy i dezinformacji. Chodziliśmy jak zombie, z trudem zachowując pozory normalności, uśmiechu, radości życia, które tak były potrzebne naszym dwóm starszym Synom.

Ledwo pamiętam, jak przetrwaliśmy tamten czas. Przed trzema laty. Czas, gdy rozpoczęła się nasza bezowocna pielgrzymka po szpitalnych oddziałach, która wyjałowiła nas z tkliwości, czułości i zachwytu nad Cudem, który właśnie otrzymaliśmy od życia.

Nie poradzilibyśmy sobie wówczas, gdyby nieoceniona pomoc, która płynęła do nas ze strony naszych Rodziców. To oni ogarniali nasze życie c…

Sprawozdanie okresowe

Obraz
Tak sobie pomyślałam, że czas przedstawić kilka faktów z Ignasia debiutu przedszkolnego.

Bo wiele się wydarzyło, a jeszcze więcej zmieniło.

Otóż, pierwszy tydzień w przedszkolu zaskutkował m.in. tym, że:

1. Ignaś wykonał swoją pierwszą przedszkolną pracę plastyczną, wywieszoną natychmiast w "galerii chwały i talentów dwulatków" (znaczy się na tablicy korkowej przy sali Krasnoludków). Oto ona, voila:


Tak po prawdzie, nie wiem do końca, ile w tym jego własnej pracy,a  ile pomocy Pani Przedszkolanki, domyślić się mogę jedynie, że te malownicze kropki wykonał własnoręcznie, sądząc po ilości farby pod pazurkami, jaką przyniósł do domu w tym dniu;) Nie będę też ukrywała, że jego praca na tle innych prac dzieci zdrowych różniła się wybitnie, choćby w prostocie swej i oszczędności środków  (chłopina się po prostu nie napracował;), ale i tak doświadczenie, które się za tym kryje dla Ignasia- wspólnej pracy, wykonywania jakiegoś zadania wśród dzieci- jest po prostu bezcenne. Nawet jeśli za…

Nie, nie, nie

Obraz
"Nie, nie, nie" opanowało Świat.
I nawet jeśli chodzi o "tak, tak, tak", to "Nie, nie, nie" i tak dominuje przekaz.
Tak to już jest, że jak pojawi się Nowe, to zaczyna się natychmiast panoszyć, rozpychać łokciami, strącać w przepaść niebytu i zapomnienia, to co dotychczas wydawało się już mocno zakorzenione, ugruntowane., znajome i opanowane. Potrzeba czasu, by Nowe rozpoznało teren, obiło się kilka razy boleśnie o brak skuteczności i z niekłamaną już skruchą do starego, znanego zwróciło się o pomoc. Bo tylko razem mogą coś zdziałać na prawdę;)

Ignaś opanował nowy ruch głową- zwyczajne "nie", w poziomie, powtarzalne, wyraziste, rozpoznawalne przez nas jako niechybna oznaka woli jego i protestu. Ale opanował owe "nie" tak perfekcyjnie, że zapomniał, jak się pokazuje główką "tak". I od tego dnia nastała u nas epoka zaprzeczania wszystkiemu, wobec wszystkich i na wszystko. Śmiesznie to wygląda, wprowadza niezły galimatias, ale cier…

Udajemy

Obraz
Udajemy, że jutro będzie taki sobie zwykły wtorek...

W Chicago dziś -25 st C (z wiatrem dochodzi do -35 st C)... szkoły pozamykane, niektóre firmy nie pracują; zima, aż trzeszczy. Ciocia A. zaprasza nas na sanki;) niestety- nie skorzystamy....

Tymczasem u nas .. wiosna. No to jej zażywamy. Spacerujemy. Odwiedzamy Ciocię O., wypoczywamy. Nic nie wskazuje na to, że zbliża się coś nadzwyczajnego.



Hartujemy ducha i ciało. Potrzebne nam końskie zdrowie. Bo chociaż udajemy, to nie przestajemy myśleć.

I wygląda na to, że nasz plan może się powieść...

Tymczasem Ignacy osiągnął kolejny level w swoim rozwoju (jak mówią to moje dzieci: "podekspił się")
Tym razem dotyczy to jego możliwości utrzymania pionu.
Rzecz objawia się podczas spacerów właśnie.
Dnia 01 stycznia 2014 Ignacy, znudzony siedzeniem w domu (gdyż mama lękała się przeziębienia, wiszącego nad nim w powietrzu, a chciała zachować go w dobrym zdrowiu przed tym wtorkiem właśnie), zaordynował spacerek. Ale nie byle jaki. Na mig…

"Jednoprocentowe" cuda i cudeńka

Obraz
Dziś finansowo trochę.
I artystycznie...?- oceńcie to sami;)


O tym, że pieniądze przekazywane z tzw. 1% podatku pomagają realnie wielu osobom dużym i małym, powinno się wg mnie powtarzać wciąż i wciąż i do znudzenia przy każdej okazji. Musicie w to uwierzyć! i mam nadzieję, wierzycie:)

O tym, że dzięki tym wpłatom, niekiedy wręcz symbolicznym, kilku- kilkunastozłotowym, dzieją się prawdziwe cuda, gdyż one właśnie tym cudom torują drogę i sprawiają, że to co mogłoby się nie zadziać- po prostu się dzieje, też należy przypominać i dawać tego dowody bezustannie i  głośno!

To nie są pieniądze "bez znaczenia" lub "przekazane na marne"- jak sądzą niektórzy, którym po prostu się nie chce zaangażować w tę akcję. To nie są pieniądze, które "i tak nie pomogą"- nic bardziej błędnego- właśnie, że pomogą i mają znaczenie!

To właśnie dzięki nim dzieją się tytułowe "1% cudeńka".

Ignacy jest tego pięknym przykładem, ale nie tylko on przecież....

I właśnie na ok…

Nic się nie dzieje.

Obraz
Zupełnie nic. To jakby cisza przed burzą, albo końcowe odliczanie. Chodzę z kąta w kąt, bo ileż można sprzątać, odkurzać, wieszać pranie i gotować.

Ignacy kwitnie. Tak jak przed rokiem. Co prawda, nie zaskoczył nas w te Święta żadnym krokiem milowym, ale zaskakuje nas codziennie drobnymi gestami, za pomocą których wyjątkowo precyzyjnie potrafi porozumiewać się z otoczeniem. Ponad to bardzo tęskni za końmi i hipoterapią. Bardzo. Tak bardzo, że właściwie nie należy przy nim wymawiać na głos słowa "koń", bo natychmiast zaczyna pokrzykiwać i pokazywać cały schemat postępowania przy wyjściu na koniki (wygląda to mnie więcej tak: ubrać się- buty- toczek- jechać autkiem- ćwiczyć- jeździć na koniku). Co prawda w "żadnym języku" to mówi, bo ani to migowy, ani makatonowy, ot po prostu Ignasiowy, ale wiemy, o co chodzi. Miesięczna przerwa w hipoterapii jeszcze mu się nie zdarzyła. Do teraz właśnie. I powiedzieć mu, że dziś nie pojedziemy jest po takiej przemowie bardzo ciężko…

Noworoczny misz-masz, albo jarmark (p)różności

Aby dodać nowy post, muszą się zadziać w moim życiu pewne okoliczności.
Albo muszę mieć coś bardzo dobrze poukładane w głowie, albo temat sam wychodzi spod stukających w klawiaturę rąk, poganiany silnymi emocjami.

Dziś wprawdzie nie ma we mnie ani jednego, ani drugiego, ale i tak spróbuję.

Nie zdołałam się oprzeć pokusie, by podsumować sobie to i owo z okazji powszechnie wiadomej.
Jednak nie starczyło mi jednocześnie cierpliwości, by stworzyć skrupulatną listę wydarzeń dużych i małych. Jakoś tak szkoda mi czasu na owo. A jednak: wynik wyszedł mi jednoznacznie pozytywny. Czy to dziwi?


Zatem- jaki był ten poprzedni rok? Ano- taki, jak całe moje dotychczasowe życie. Udany.

Należę do osób, które odbyły w swoim życiu pewną specyficzną podróż. Trochę lat mi to zajęło, ale nie dziwota, zważywszy na trasę podróży i jej cel, a właściwie jego odnalezienie w sobie. Trochę jak w Hobbicie 2- wyprawa była pełna niespodziewanych zwrotów akcji i spadających znikąd nieprzewidzianych okoliczności. Kto …