"Jednoprocentowe" cuda i cudeńka



Dziś finansowo trochę.
I artystycznie...?- oceńcie to sami;)


O tym, że pieniądze przekazywane z tzw. 1% podatku pomagają realnie wielu osobom dużym i małym, powinno się wg mnie powtarzać wciąż i wciąż i do znudzenia przy każdej okazji. Musicie w to uwierzyć! i mam nadzieję, wierzycie:)

O tym, że dzięki tym wpłatom, niekiedy wręcz symbolicznym, kilku- kilkunastozłotowym, dzieją się prawdziwe cuda, gdyż one właśnie tym cudom torują drogę i sprawiają, że to co mogłoby się nie zadziać- po prostu się dzieje, też należy przypominać i dawać tego dowody bezustannie i  głośno!

To nie są pieniądze "bez znaczenia" lub "przekazane na marne"- jak sądzą niektórzy, którym po prostu się nie chce zaangażować w tę akcję. To nie są pieniądze, które "i tak nie pomogą"- nic bardziej błędnego- właśnie, że pomogą i mają znaczenie!

To właśnie dzięki nim dzieją się tytułowe "1% cudeńka".

Ignacy jest tego pięknym przykładem, ale nie tylko on przecież....

I właśnie na okoliczność tych "1% cudeniek", corocznej zbiórki ułamka pieniędzy oddawanych na cele wspólne naszego kraju, z nieskrywaną przyjemnością chcę dziś Wam zaprezentować Ignasiową ulotkę w wersji 2014. Praca nad nią okazała się dla mnie nie tylko żmudnym zadaniem, zmaganiem się z całą hordą rożnych średnioprzyjemnych uczuć, do których powinnam się już przyzwyczaić, bo to już przecież nasza 3 edycja, ale również niezłą zabawą i zwykłą przyjemnością. Zwłaszcza, gdy mój rachityczny projekt, złożony w pocie czoła w zwykłym edytorze tekstów, powrócił do mnie w takiej imponującej formie, stworzonej- tak, jak w roku ubiegłym- przez naszego utalentowanego Znajomego, Marcina Szymanka (dodać muszę, że Marcin obdarował nas swoim talentem i pracą, i stworzył ten projekt zupełnie non-profit):


Nie wiem, jak Wam, ale mnie się po prostu podoba. 
I cieszę się, że nie jest smutna ta ulotka, choć wcale nie wiem, czy najzwyczajniej w świecie prosząc o odpis 1% podatku na radość można sobie pozwalać? Ale znacie nas przecież. Wiecie, jacy jesteśmy. I o smutek przy Ignacym nie można nas po prostu podejrzewać;)

Druga strona już nie jest wprawdzie tak zachwycająca, ale gdzieś przecież trzeba upchnąć też taką naszą rzeczywistość (choć staraliśmy się, by nie powiało smutkiem i tutaj):



Tak. Ulotki już wróciły z drukarni. Czekają.
Jeśli ktokolwiek z Was chciałby je otrzymać do rąk własnych  bądź pomóc w przekazywaniu dalej- napiszcie do nas (mamaiggiego@wp.pl bądź na FB), a my z wdzięcznością i przyjemnością wyślemy je do Was i w szeroki w świat:)

DZIĘKUJEMY CI PO RAZ KOLEJNY, MARCINIE! Bywaj zdrów i szczęśliwy;)


Komentarze

  1. Super post! Bardzo dobrze napisane! Życzymy powodzenia w zbieraniu 1%, bo wiem jak to ważne. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę piękny apel, Anita.
    Trzymam kciuki za Was.
    A tak naprawdę chyba wszyscy trzymamy kciuki za siebie na wzajem.
    Uściski:*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krótka historia długiej drogi

Nie ruszyłam.

CAŁE życie.